Jagiellonia - Piast 0:1. Osłabieni Żółto-Czerwoni nie dali rady chorobom, rywalom, sędziemu i gigantycznemu pechowi (galeria)

Wojciech Konończuk
Wojciech Konończuk
Żółto-Czerwoni walczyli, ale nie dali rady rywalom z Gliwic Wojciech Wojtkielewicz
W 19. kolejce PKO BP ekstraklasy wszystko sprzysięgło się przeciwko Jagiellonii. Choroby, fatalna decyzja sędziego Daniela Stefańskiego i ogromny pech tuż przed końcem spotkania. Nic dziwnego, że białostoczanie przegrali z Piastem Gliwice 0:1.

Jagiellonia była zdziesiątkowana chorobami i praktycznie każda formacja, oprócz obsady bramki, była osłabiona. W obronie brakowało Pawła Olszewskiego, w pomocy Jesusa Imaza i Przemysława Mystkowskiego, a na szpicy - Jakova Puljicia. Nie mówiąc już o tym, że z ławki trenerskiej zespołem dowodzić nie mógł Bogdan Zając, którego zastąpił Rafał Grzyb.

Nie miał on łatwego zadania przy zbudowaniu składu i na prawą obronę desygnował pomocnika Krisa Twardka, a z przodu Fedora Cernych wspierać miał Fernan Lopez. Na szczęście do podstawowej jedenastki wracali liderzy zespołu - kapitan Taras Romanczuk i stoper Ivan Runje.

- Piast to doświadczona drużyna, która potrafi urozmaicać tempo gry. Wiedzą kiedy przyspieszyć i zwolnić. Ostatnio przegrali pierwszy mecz po serii 11 spotkań bez porażki. To bardzo trudny przeciwnik, ale my lubimy grać z takimi rywalami. Wszystko zależy od nas - mówił przed meczem Runje.

Lepiej rozpoczęli goście i już w 3. minucie Jakub Holubek oddał potężny strzał, po którym piłka o centymetry minęła bramkę Xaviera Dziekońskiego. Jagiellończycy mieli duże kłopoty z wyjściem z własnej połowy i często tracili futbolówkę.

Po kwadransie obraz gry zaczął się zmieniać. Gospodarze zaczęli podawać do siebie celnej, odepchnęli rywali od własnej bramki i sami zaczęli stwarzać zagrożenie. Dwukrotnie klasę musiał pokazać Frantiszek Plach. Golkiper Piasta obronił uderzenie Cernycha z ostrego kąta i w jeszcze lepszym styli strzał Fernana Lopeza.

Goście mieli najlepszą sytuację w 35. minucie, kiedy po niepewnej interwencji Dziekońskiego uderzał Patryk Sokołowski, ale trafił w stojącego na linii bramkowej Błażeja Augustyna.

- Pierwsza połowa nie była udana. Piast dominuje, a my przegrywamy dużo drugich piłek - podsumował przed kamerami Canal + Sport Romanczuk. Kapitan Jagi był chyba trochę zbyt krytyczny, bo bezbramkowy remis nie krzywdził żadnej ze stron.

Zgodnie z życzeniem swego pomocnika, Żółto-Czerwoni w drugą odsłonę zaczęła dużo lepiej, ale po godzinie gry do akcji wkroczył sędzia Stefański, który z sobie tylko znanych powodów usunął z boiska za drugą żółtą kartkę Błażeja Augustyna. Piłka trafiła w rękę stopera Jagi, ale było to przypadkowe zagranie, które z pewnością nie kwalifikowało się do wyrzucenia z placu boju defensora gospodarzy.

Mając przewagę zawodnika Piast ruszył do szturmu i po chwili Sokołowski trafił futbolówka w poprzeczkę. W znakomitej sytuacji był też Michał Chrapek, fatalnie kiksując. Jaga nie ograniczała się tylko do obrony i groźnym uderzeniem z dystansu odpowiedział Romanczuk.

W ostatnich fragmentach Dziekoński obronił jeszcze groźne uderzenie głową Gerarda Badii i wydawało się, że Jaga zdobędzie ciężko wywalczony punkt. Niestety, jak nie idzie, to nie idzie. Kilkadziesiąt sekund przed końcem spod chorągiewki dośrodkowywał Thiago Alves. Zrobił to tak pechowo dla białostoczan, że futbolówka ku zaskoczeniu wszystkich wpadła do siatki i ekipa z Gliwic wywalczyła cała pulę.

WYNIK
Jagiellonia Białystok - Piast Gliwice 0:1 (0:0).

Bramka: 0:1 - Alves (90).
Żółte kartki: Augustyn, Romanczuk, Twardek - Kolubek, Rymaniak.
Czerwona kartka: Augustyn (60 za drugą żółtą).
Sędziował: Daniel Stefański (Bydgoszcz).
Jagiellonia: Dziekoński - Twardek, Runje, Augustyn, Nastić, Romanczuk, Pospisil, Makuszewski (86. Kwiecień), Wdowik (90. Bortniczuk), Fernan Lopez (64. Tiru), Cernych (86. Bida).
Piast: Plach - Rymaniak (78. Konczkowski), Huk, Czerwiński, Holubek, Steczyk, Jodłowiec (71. Lipski), Sokołowski, Vida (85. Alves), Chrapek (78. Badia), Swierczok (71. Żyro).

Kibice muszą sięgnąć do kieszeni

Wideo

Komentarze 6

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

189

Dodałbym jeszcze niekorzystny dla Jagiellonii wiatr z kierunku 184 o sile 3,4 m/s, wiatry bramkarza Piasta, oraz to, że przedwczoraj obaliłem z kumplem litra. To wszystko miało wpływ na wynik meczu.

Natomiast piłkarze Jagiellonii grali cu[wulgaryzm], piłka chodziła między nimi jak po sznurku, wszystkie strzały były celne (tylko te warunki) i ....

J
JakiJa

Poranny!!! Pech to jest jak się usiądzie gołą d.... na jeża. To tylko sport. Wygrywa lepszy.

G
Gość

Dajcie spokój. Tę kolejkę traktujcie z przymrużeniem oka. Dzięki pisowi puste trybuny. Oglądałem australian open w tenisie. Prawie pełne trybuny w rozgrywkach finałowych. Do marketu można chodzić tłumnie, ale na mecz co drugie krzesełko na otwartej przestrzeni już nie. W autobusie tak samo co drugie siedzenie. Pisowskie po j eby

G
Gość
27 lutego, 20:14, Paweł:

to nie pech, tylko brak umiejętności!

To zbieg okoliczności(choroby,i piep r z ony sędzia!Myślałem,że gorszego ja Marciniak nie może być,a jednak może!!!

P
Paweł

to nie pech, tylko brak umiejętności!

G
Gość

wszyscy winni tylko nie pilkarze i ich umiejetnosci - polska liga

Dodaj ogłoszenie