Jagiellonia - Górnik Łęczna 1:2. Blamaż Żółto-Czerwonych w ostatnim w tym roku meczu u siebie (zdjęcia)

Wojciech Konończuk
Wojciech Konończuk
Żółto-Czerwoni fatalnie pożegnali się z białostocką publicznością
Żółto-Czerwoni fatalnie pożegnali się z białostocką publicznością Wojciech Wojtkielewicz
Udostępnij:
Gorszego pożegnania Jagiellonii z białostocka publicznością być nie mogło. W ostatnim w tym roku meczu u siebie Żółto-Czerwoni skompromitowali się, przegrywając z zamykającym tabelę PKO Ekstraklasy Górnikiem Łęczna 1:2.

Gospodarze na pierwszą kompromitację potrzebowali niespełna 50 sekund. Skrzydłowi stali jak w kopani w ziemię, pozwalając dośrodkować Jasonowi Lokilo, z miejsc nie ruszyli się też środkowi defensorzy i bramkarz Xavier Dziekoński, a Damian Gąska z najbliższej odległości zdobył bramkę, uderzeniem... pośladkiem. Nie wiadomo, śmiać się czy płakać.

Ale to nie koniec „popisów” Żółto-Czerwonych. W 28. minucie, w zupełnie niegroźnej sytuacji Dziekoński podał piłkę do... Gąski, który skorzystał z prezentu i podwyższył na 2:0 dla gości, którzy ostatnie zwycięstwo na wyjeździe odnieśli w ekstraklasie w kwietniu... 2017 roku.

Niewiele brakowało, by beniaminek z Łęcznej prowadził do przerwy 3:0, a zdobywcą bramki omal nie został... Błażej Augustyn. Jego strzał głową obronił jednak Dziekoński.

- Jest mi wstyd - powiedział na pomeczowej konferencji trener Mamrot.

Czytaj też: Jagiellonia Białystok - Górnik Łęczna 1:2. Trener Ireneusz Mamrot: Sposób, w jaki traciliśmy bramki, jest nie do przyjęcia

Dopiero po przerwie można było zobaczyć, że gospodarze to drużyna piłkarska, a nie zlepek przypadkowych ludzi, których ktoś za karę wypędził na boisko. Kto wie, czy losów potyczki nie udałoby się odwrócić, ale sędziowie, z powodu minimalnego spalonego Bojana Nasticia, nie uznali gola Fedora Cernycha, strzelonego po dośrodkowaniu Michała Pazdana.

Niestety, po konsultacji z wozem VAR dalej było 0:2 i napór Żółto-Czerwonych przyniósł kontaktowe trafienie dopiero w końcówce, kiedy wrzutkę z rzutu wolnego Martina Pospisila na gola zamienił Israel Puerto. Hiszpan wkrótce pokazał się z dobrej strony jeszcze raz, wybijając z pustej bramki piłkę i Górnik nie zdobył bramki na 3:1. Marna to jednak pociecha, bo blamaż Jagi i tak stał się faktem.

Przed Jagiellonia w tym roku jeszcze mecze wyjazdowe z Lechią Gdańsk i Rakowem Częstochowa. Biorąc pod uwagę, to co białostoczanie zaprezentowali w starciu z Łęczną i klasę ich najbliższych rywali, trudno bez strachu oczekiwać na te spotkania.

WYNIK
Jagiellonia Białystok - Górnik Łęczna 1:2 (0:2).
Bramki: 0:1 - Damian Gąska (1), 0:2 - Damian Gąska (29), 1:2 - Israel Puerto (81).
Jagiellonia: Dziekoński - Puerto, Augustyn, Pazdan, Olszewski (61. Bida), Nalepa (46. Żyro), Romanczuk, Prikryl, Mystkowski (69. Pospisil), Nastić (69. Bitok), Cernych.
Górnik: Gostomski - Goliński (82. Krykun), Szcześniak, Rymaniak, Leandro, Dziwniel, Lokilo (75. Drewniak), Serrano, Gol, Gąska (61. Kalinkowski), Śpiączka (82. Banaszak)
Żółte kartki: Augustyn, Pazdan - Drewniak.
Sędziował: Krzysztof Jakubik (Siedlce).
Widzów: 4421.

J&J: Dostałam skrzydeł, te skrzydła mnie niosą

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie