Jagiellonia druga w Remes Cup

(kw)
Fragment turniejowych zmagań. Jagiellończyk Marcin Pacan (z prawej) w walce z graczem Lecha Poznań Sławomirem Peszko.
Fragment turniejowych zmagań. Jagiellończyk Marcin Pacan (z prawej) w walce z graczem Lecha Poznań Sławomirem Peszko.
Białostoczanie nie dali rady tylko Arce Gdynia

Piłkarze Jagiellonii Białystok zajęli drugie miejsce w halowym turnieju Remes Cup Extra 2009 w Poznaniu. Ekipa trenera Michała Probierza zremisowała 1:1 z Lechem Poznań, pokonała 3:2 Koronę Kielce i w finale przegrała 1:4 z Arką Gdynia.
Na początek białostoczanie zmierzyli się z Lechem. Poznańska publiczność była bardzo rozczarowana, bo ich ulubieńcy okazali się znacznie słabsi od żółto-czerwonych. Efektem przewagi był gol znakomicie czującego się w hali Areny Damira Kojasevica.

Bramek powinno paść dużo więcej, ale drużynie Probierza zabrakło jednak skuteczności. Karą było wyrównanie. Kilkanaście sekund przed końcem meczu (grano 12 minut) bezpośrednio z rzutu wolnego Kamila Gikiewicza zaskoczył Sławomir Peszko.

W drugim spotkaniu grupowym Podlasianie zmierzyli się z Koroną Kielce. Potyczka była bardzo "jagiellońska", bo w wyjściowym składzie przeciwników wybiegło aż trzech byłych zawodników białostockiego klubu - Ernest Konon, Dariusz Łatka i Jacek Markiewicz. Zaczęło się rewelacyjnie. W 3. minucie akcję Kojasevica wykończył Kamil Grosicki. Potem trafił niesamowity wczorajszego wieczoru Czarnogórzec, a na 3:0 podwyższył Paweł Zawistowski.

- No i wtedy pojawiło się rozluźnienie. Zamiast spokojnie i wysoko wygrać, zaczęliśmy popełniać błędy, podobnie jak czasami w lidze. Każdy chciał strzelić gola, a zamiast nas zrobiła to Korona. Na szczęście tylko dwa razy - opowiada drugi trener Jagi Dariusz Czykier.

Białostoczanie musieli czekać na wynik potyczki Korony z Lechem. Kielczanie nie zawiedli, pokonali "Kolejorza" 5:3, co dało żółto-czerwonym przepustkę do finału, w którym zmierzyli się z Arką Gdynia.

Decydujący mecz rozpoczął się od dużej przewagi rywali, udokumentowanej trafieniami Zbigniewa Zakrzewskiego i Bartosza Ławy. Dopiero wtedy przebudzili się gracze trenera Probierza. Piękną bramkę zdobył Ensar Arifovic. Końcówka należała jednak do gdynian, którzy dołożyli jeszcze dwa gole.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie