Jagiellonia Białystok - Zawisza Bydgoszcz 0:0. Mroźne rozczarowanie w potyczce z Zawiszą

Tomasz Dworzańczyk [email protected]
Bramkarz Zawiszy Grzegorz Sandomierski (z prawej) nie dał się pokonać byłym kolegom z Jagiellonii Białystok
Bramkarz Zawiszy Grzegorz Sandomierski (z prawej) nie dał się pokonać byłym kolegom z Jagiellonii Białystok Anatol Chomicz
Żółto-czerwoni zakończyli listopad bez zwycięstwa. W meczu 17. kolejki tylko zremisowali bezbramkowo u siebie z ostatnim w tabeli Zawiszą Bydgoszcz.

Jagiellonia Białystok 0
Zawisza Bydgoszcz 0
Jagiellonia : Drągowski - Modelski, Madera, Wasiluk, Straus, Grzyb, Tymiński, Dzalamidze (46. Romanczuk), Gajos, Tuszyński (46. Frankowski), Piątkowski.
Zawisza: Sandomierski - Wójcicki, Strąk, Micael, Ziajka, Wagner (90. Łukowski), Goulon (55. Mica), Drygas I, Masłowski, Carlos, Porcellis.
Sędziował: Mariusz Złotek (Stalowa Wola). Widzów: 6 514.

Jagiellonia Białystok - Zawisza Bydgoszcz 0:0 (zdjęcia)

To było spore rozczarowanie dla ponad sześciu tysięcy kibiców, którzy mimo bardzo niskiej temperatury postanowili przyjść na stadion i dopingować białostocki zespół. Jagiellończykom już w czwartym ligowym spotkaniu z rzędu nie udało się sięgnąć po komplet punktów.

- To był trudny mecz dla nas. Po pierwsze, Zawisza nie jest tak słaby, jak jego miejsce w tabeli, a po drugie warunki do gry nie były najlepsze. Na takim zmrożonym boisku łatwo o błąd i widać było, że jeden i drugi zespół przede wszystkim dbał o to, żeby bramki nie stracić. Punkt nas nie cieszy, ale w ostatecznym rozrachunku może mieć dużą wartość - przyznaje Marek Wasiluk, obrońca Jagi.

Stan murawy białostockiego obiektu zazwyczaj budził podziw, ale tym razem - rzeczywiście - boisko nie ułatwiało gry. W kuluarach mówiło się, że zbyt późno włączono podgrzewanie płyty. Inna sprawa, że przy tak ekstremalnych mrozach, system nie jest w stu procentach wydajny. To jednak nie zmienia faktu, że piłkarze nie mieli idealnych warunków do gry w piłkę.

- Ale nie ma co zrzucać winy na zmrożoną miejscami murawę, czy zimową aurę. To nie jest usprawiedliwienie naszej słabszej gry - bije się w piersi Mateusz Piątkowski, napastnik Jagi.

To właśnie najskuteczniejszy piłkarz żółto-czerwonych miał w pierwszej połowie najlepszą okazję, by wyprowadzić swój zespół na prowadzenie. W 17. minucie, po jego płaskim strzale w długi róg, znakomicie interweniował Grzegorz Sandomierski, odbijając końcówkami palców piłkę na rzut rożny.

- Można powiedzieć, że taka akcja to znak firmowy Piątkowskiego. Znany jest z tego, że idzie do boku, po czym uderza w długi róg. To była dla mnie najtrudniejsza interwencja w tym meczu, bo ledwo sięgnąłem futbolówkę - przyznaje były bramkarz Jagi, obecnie reprezentujący Zawiszę.

Przed przerwą więcej pracy miał jednak po drugiej stronie Bartłomiej Drągowski, który dwukrotnie ratował gospodarzy przed stratą bramki. Najpierw, w 24. minucie fantastycznie obronił uderzenie Michała Masłowskiego, a cztery minuty później nie dał się pokonać także Kamilowi Drygasowi. Ogólnie w pierwszej połowie lepsze wrażenie sprawiał Zawisza, który opanował środek pola i prowadził grę. Różnicę na korzyść gości robili też obaj brazylijscy skrzydłowi - Luis Carlos i Wagner, którzy - w przeciwieństwie do swoich odpowiedników w Jadze - Niki Dzalamidze i Patryka Tuszyńskiego, napędzali grę zespołu.

W przerwie trener żółto-czerwonych Michał Probierz postanowił wymienić te najsłabsze ogniwa, będąc zresztą po części zmuszony, bowiem Tuszyński na zmrożonej murawie nabawił się kontuzji. Trener pola manewru zbyt dużego nie miał, gdyż dzień przed meczem wypadł mu inny skrzydłowy - Jan Pawłowski, który na treningu skręcił staw skokowy. Na boisku pojawili się więc Przemysław Frankowski i Taras Romanczuk, co dało gospodarzom impuls do lepszej gry. Niestety, po kwadransie przyjezdni opanowali sytuację i odzyskali kontrolę nad meczem.

W 61. minucie goście stanęli przed najlepszą okazją na gola. Luis Carlos urwał się prawym skrzydłem i stanął oko w oko z Drągowskim. Na szczęście Brazylijczykowi zabrakło precyzji i nie zdołał zmieścić piłki w siatce.

W doliczonym czasie gry piłkę meczową miał jeszcze Piątkowski, lecz z bliska trafił w Sandomierskiego.

- Być może powinienem poszukać lepiej ustawionych kolegów, zamiast próbować strzału. Bramkarz był blisko, kąt był ostry, uderzałem intuicyjnie. Liczyłem że może uda się zmieścić piłkę obok niego, albo między nogami - tłumaczy niewykorzystaną okazję Piątkowski.

Remis nie zadowolił żadnej z ekip, ale w sumie z przebiegu gry jest to wynik sprawiedliwy.

- Mam inne zdanie, bo wydaje mi się, że byliśmy zespołem lepszym. Jestem zły, że nie udało się zdobyć trzech punktów - mówi kapitan Zawiszy Michał Masłowski, który przyznał, że niedawno miał propozycję gry w Jagiellonii. - Były jakieś wstępne rozmowy, ale od tego, do transferu droga jest jeszcze daleka - kwituje.

Żółto-czerwoni zaczęli już jednak zimowe zbrojenia. Ich pierwszym wzmocnieniem jest Igors Tarasovs. 26-letni Łotysz jest środkowym obrońcą i ostatnio grał w białoruskim Niemenie Grodno. W dwóch ostatnich tegorocznych meczach z Cracovią Kraków (6 grudnia) i Górnikiem Zabrze (13 grudnia) nie będzie jednak brany pod uwagę z przyczyn formalnych.

Czytaj e-wydanie »

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie