Jagiellonia Białystok. Łukasz Burliga: Wiosną chcę być bardziej pomocny

Tomasz Dworzańczyk
Tomasz Dworzańczyk
Łukasz Burliga (z lewej) w przeszłości zdobywał już mistrzostwo Polski, grając w Wiśle i teraz ma szansę powalczyć o najwyższe cele z Jagiellonią
Łukasz Burliga (z lewej) w przeszłości zdobywał już mistrzostwo Polski, grając w Wiśle i teraz ma szansę powalczyć o najwyższe cele z Jagiellonią Wojciech Wojtkielewicz
Łukasz Burliga przyznaje, że jesienią z różnych powodów nie pokazał pełni swoich możliwości i liczy, że druga część sezonu będzie w jego wykonaniu lepsza.

Pod koniec rundy uraz wyeliminował Pana z gry. Co to w ogóle było i czy wszystko już w porządku?

Łukasz Burliga: Miałem naderwanie więzadeł krzyżowych tylnych, na szczęście w małym stopniu, a także był taki uraz przyczepu mięśnia podkolanowego, ale wszystko dobrze udało się zaleczyć. Były obawy, kiedy wychodziłem na pierwszy trening, ale z każdym kolejnym razem jest lepiej. Teraz nie odczuwam już żadnego bólu i cieszę się, że mogę normalnie przygotowywać się do pierwszego meczu.

Podobno wrócił Pan do zajęć z zespołem jeszcze przed ostatnim meczem z Wisłą Płock?

Tak, rzeczywiście wróciłem, ale wtedy jeszcze trochę noga mnie bolała i widać było ogólnie, że nie jestem w najlepszej dyspozycji. Nie było więc sensu, żebym występował w tym spotkaniu. Później zresztą miałem jeszcze kilka zabiegów rehabilitacyjnych, wszystko po to, by w nowej rundzie dać z siebie jak najwięcej.

Można powiedzieć, ze ta jesień była dla Pana raczej średnia?

Z tym to różnie. Jeśli chodzi o drużynę, to wyglądało to super - mamy przecież pozycję lidera na półmetku rozgrywek. Co do mojej osoby, na pewno nie jestem do końca zadowolony. O ile w defensywie wyglądało to nie najgorzej, nie traciliśmy przecież zbyt wielu bramek i pod tym względem można być zadowolonym, o tyle w ofensywie mogło być lepiej, nie było liczb - bramek i asyst. Chociaż tez brakowało trochę szczęścia, bo były tam poprzeczki i te ostatnie podania też jakoś nie chciały dojść. Ale liczę, że wiosną będzie lepiej i głównie w tej ofensywie, wejdę na wyższy poziom.

Może brakowało po prostu rywalizacji na prawej obronie, bo konkurentów do gry na tej pozycji w białostockim zespole w zasadzie nie ma. Chyba, że liczymy przesuniętego z pomocy Rafała Grzyba, lub juniora Pawła Olszewskiego?

Nie do końca się z tym zgodzę, bo jeszcze grając w Wiśle Kraków, też długo byłem jedynym nominalnym zawodnikiem na swoją pozycję. Później miałem rywalizację i nie zauważyłem, by wpływało to jakoś znacząco na moją dyspozycję. Bardziej tłumaczyłbym to jednak względami zdrowotnymi. Były sytuacje, że np. przez tydzień brałem antybiotyk, wypadłem na dwa mecze, drużyna grała bardzo dobrze i trudno było z powrotem wskoczyć do składu. Później z kolei wspomniana wcześniej kontuzja, do tego brak szczęścia w tych sytuacjach podbramkowych i myślę, że to wszystko po trochu się złożyło na to, że ten odbiór mojej gry nie był może najlepszy. Sam zresztą też nie jestem zadowolony z tej rundy w stu procentach, ale cieszy przynajmniej to, że drużyna jest na pierwszym miejscu i mam nadzieje, że w drugiej rundzie będę mógł pomóc jej bardziej niż jesienią.

Przychodził Pan do Jagiellonii rok temu, jako jeden z najbardziej ofensywnych obrońców w lidze.

No tak, przecież jeszcze w Wiśle miałem sezon z pięcioma golami i czterema asystami, wiec myślę, że potrafię grać w piłkę. Umiem zarówno dobrze bronić, jak i atakować. Trzeba jednak, żebym był przede wszystkim zdrowy, spokojnie grał i żeby ta forma szła do góry z każdym kolejnym meczem. Bardzo chciałbym wreszcie pokazać, na co mnie stać. A nie, że zawsze coś tam stoi na przeszkodzie.

A jak Pan zareagował na to, że klub szukał zimą prawego obrońcy? Mówiło się m.in. o Alanie Czerwińskim z GKS Katowice.

Szczerze mówiąc, nie interesuje mnie to, z kim będę konkurował o miejsce w składzie. Jest mi obojętne, czy będzie to Rafał Grzyb, Paweł Olszewski, czy też może ktoś przyjdzie. Skupiam się na tym, żeby jak najlepiej się przygotować, żebym nie miał kontuzji i wreszcie grał na jak najwyższym poziomie, jak to miało miejsce przez dwa, trzy sezony w Wiśle. Zresztą nawet ta pierwsza runda po przyjściu do Jagiellonii też uważam, że nie była chyba wcale taka najgorsza w moim wykonaniu. Staram się zawsze patrzeć na siebie i skłonić trenera, żeby na mnie postawił. A to, czy ktoś przyjdzie, lub odejdzie, to nie za bardzo mnie już interesuje.

Bezpośrednio po przyjściu do Jagiellonii czekała Pana walka o utrzymanie, ale obecny sezon to już rywalizacja o najwyższe cele, do której przywykł Pan, grając w Wiśle.

Na pewno bardzo mnie to cieszy, wszyscy są niezwykle zmobilizowani, walczą mocno na treningach i zapewne podobnie będzie w czekających nas sparingach. Zapowiada się więc spora rywalizacja o miejsce w składzie. Na pewno fajnie znów grać o najwyższe cele. W poprzednim sezonie chyba pierwszy raz w życiu walczyłem o utrzymanie i nie jest to miła sytuacja, kiedy człowiek gorączkowo przelicza punkty. Myślę, że teraz fajnie to wygląda i tak naprawdę po to się gra w piłkę, żeby walczyć o mistrzostwo, czy medale mistrzostw Polski. W swojej kolekcji mam już złoty z Wisłą i srebrny z Ruchem Chorzów. Mam nadzieję, że po tym sezonie dołączę następny krążek do swojej kolekcji.

Mistrzostwo Polski - to cel Jagiellonii na wiosnę?

Nie chcę za bardzo mówić o celach. Mamy bardzo dobry zespół, nikt nie odszedł z kluczowych zawodników, nawet jest już pierwsze wzmocnienie w postaci kolegi Fedora Cernycha z reprezentacji Litwy i uważam, że stać nas na wiele. Nawet po tym pierwszym tygodniu przygotowań widać, że wszyscy są pełni optymizmu i dużo pracują. Mamy bardzo wybieganą drużynę, a w polskiej lidze niebagatelne znaczenie ma przygotowanie fizyczne. Przed Jagiellonią chyba największa w historii klubu szansa na tytuł, więc czemu nie powalczyć? A co wyjdzie z tego, zobaczymy. Wiadomo, że murowanym kandydatem do mistrzostwa jest Legia, inne kluby też mają większe budżety. Pierwsza runda jednak pokazała, że jesteśmy w stanie rywalizować ze wszystkimi. Poza tym, trener Probierz zawsze dobrze przygotowuje swoje zespoły do nowej rundy i myślę, że wiosną też będziemy mocni.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie