Kontrakt Siemieńca, który w 2024 roku doprowadził Jagiellonię do mistrzostwa Polski, kończy się wraz bieżącym sezonem. Zawiera jednak klauzulę, pozwalającą klubowi przedłużyć umowę o kolejny rok i sternicy Jagi zamierzają z tego zapisu skorzystać.
- Myślę, że stanie się to w najbliższym czasie, ale w tej chwili mamy trochę inne problemy. Jak wiemy, drużyna złapała lekką zadyszkę. Wydaje mi się, że jest to raczej problem mentalno-psychologiczny, związany ze zbyt dużą ilością meczów - mówi przewodniczący rady nadzorczej Wojciech Strzałkowski. - Może te dwa tygodnie zrobią dobrze, przyda się odpoczynek, żeby nie myśleć o piłce nożnej i się trochę zresetować - dodaje.
Jagiellonia Białystok. Trener zapewnia, że skupia się na prowadzeniu drużyny
O możliwość odejścia był pytany przed telewizyjnymi kamerami przez dziennikarzy stacji Canal + Sport sam trener Siemieniec. Szkoleniowiec Jagi powiedział, że nie skupia się na medialnych spekulacjach, a na tym, co jest jego rolą, czyli prowadzeniu drużyny.
Czy mimo zapisu o możliwości przedłużenia kontraktu odejście szkoleniowca jest możliwe? Na pewno tak. Jeśli bowiem sam opiekun Żółto-Czerwonych zechciałby zmienić otoczenie i podjąć się nowych wyzwań, to sternikom Jagi niezręcznie byłoby zatrzymywać go w Białymstoku wbrew jego woli.
Z drugiej strony, to jak na razie tylko medialne spekulacje i do konkretów jeszcze daleko, o ile w ogóle do nich dojdzie. Wystarczy przypomnieć, co się działo z transferem Afimico Pululu, który był sprzedawany przez media przynajmniej kilkadziesiąt razy w najróżniejszych kierunkach, a nadal gra w Jagiellonii.
Na razie należy skupić się na końcówce sezonu, bo Żółto-Czerwoni wciąż są poważnym kandydatem do mistrzostwa Polski. A wywalczenie tytułu, czy też miejsca gwarantującego grę w europejskich pucharach, może mieć kapitalne znaczenie dla podejścia do tematu pozostania w stolicy Podlasia zarówno samego zainteresowanego, jak i władz klubu.
Sześć punktów siedmiu meczach do słabiutki dorobek Jagiellonii
Sytuacja nie wygląda różowo, a Wojciech Strzałkowski ma rację co do zadyszki, bo bilans Dumy Podlasia w ostatnich siedmiu meczach PKO Ekstraklasy, to:
1 zwycięstwo
3 remisy
3 porażki
Bramki: 7:11.
Tak punktować może drużyna ze strefy spadkowej, a nie z ligowej czołówki. Jest o czym myśleć, bo 4 kwietnia dojdzie w Białymstoku do starcia na szczycie z Lechem Poznań.
- Lech wygrał i wyprzedza nas o trzy punkty, ale wciąż mamy szanse na mistrza Polski - zaznacza Wojciech Strzałkowski. - Trzeba wierzyć i liczyć na to, że następne mecze będą lepsze - przekonuje.
Spotkanie z Kolejorzem zostanie rozegrane na Chorten Arenie 4 kwietnia (Wielka Sobota), o godz. 20.15.




