Jacek Łoziński nie jest już dyrektorem Wigierskiego Parku Narodowego

hel
Jacek Łoziński
Jacek Łoziński Archiwum
Jacek Łoziński został odwołany ze stanowiska 18 stycznia. Jego obowiązki pełni Jarosław Borejszo.

Łoziński zarządzał WPN przez dziewięć lat. Jest doktorem nauk leśnych.

- Nie potrafił pogodzić interesów mieszkańców z ochroną przyrody – uważa Michał Mackiewicz, szef Stowarzyszenia Mieszkańców Wsi Nadwigierskich.

Spory z mieszkańcami wynikały m.in. z planu ochrony WPN. Właściciele niektórych działek nie zgadzali się na restrykcyjne zapisy, które zabraniały inwestycji w najbardziej cennych rejonach.

Co było przyczyną odwołania dyrektora, nie wiadomo. Ministerstwo Środowiska nie odpowiedziało nam na to pytanie. Nowy dyrektor ma zostać powołany w drodze konkursu.

Wideo

Materiał oryginalny: Jacek Łoziński nie jest już dyrektorem Wigierskiego Parku Narodowego - Gazeta Współczesna

Komentarze 9

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

B
Borsuk

PARKOWA INDOLENCJA

 

Czas ma czas, aliści w ostatnich dniach się zdarzyło,  że chwilowa władza w Wigierskim Parku Narodowym w osobie p.o. dyrektora pana Borejszo, dokonała dewastacji przyrody na drodze między Sobolewem a Cimochowizną. A to dlatego, żeby się tyłek jego eminencji dyrektora nie trząsł na iluzorycznych wybojach. Czterdzieści lat chodziłem po tej puszczańskiej drodze, by u kresu żywota doświadczyć bezmiaru idiotyzmu.

Dlatego postuluję w tym miejscu natychmiastową deratyzację pana Borejszo, zanim następnych szkód nie uczyni!

Niechaj weźmie gacie na kijek i ruszy w Polskę w poszukiwaniu rozumu!

 
B
Borsuk

ASFALT W MUZGÓ I INNE DYLEMATY

 

Mam taką ulubioną sentencję, że sztuka czytania ważniejsza jest aniżeli sztuka pisania. Rozgłaszałem w Internecie tę moją  prywatną maksymę najzupełniej bezinteresownie, ale internetowi Autorzy mieli ją najczęściej w głębokim poważaniu. Albowiem kierował nimi imperatyw zabierania głosu publicznie aż w tak szlachetnym celu, że zagłuszał w nich elementarną zdolność do refleksji. Seplenią tedy do dzisiaj, w zachywyceniu podziwiając wytwory własnego muzgó. Tedy zmuszony jestem łopatologicznie wyjaśnić, że posiadanie muzgó nie dowodzi posiadania umysłu, w którym przebiegają procesy myślowe.

 

Ignorancja jest agresywną formą zaistnienia i nic więcej. Gadać z takim osobnikiem to narażać się na śmieszność. Dlatego mam wiele współczucia także dla przyszłego dyrektora Wigierskiego Parku Narodowego. Dr Jacek Loziński jest zacnym człowiekiem. Jako dyrektor miał tę "wadę", że był zanadto uległy wobec panoszącego się Belzebuba. 

 

Stwierdzenie (albo umysłowe zatwardzenie), że jestem parkowym wysłannikiem, który ma dać odpór głosom soli suwalskiej ziemi klasyfikuję jako niemoc w sztuce pisania ( bo nie jestem niestety na liście płac). Przecież wystarczy puścić bąka i sobie ulżyć. Tyle tylko że ja, na podstawie długoletnich obserwacji, tę sól suwalskiej ziemi oceniam jako kwas solny. Także wszelkie opowieści, jak to WPN uniemożliwia wymianę zgniłych krokwi w trosce o krajobraz, wrzucam z miejsca do śmietnika.

 

Kilka słów krytyki należy się wszakże Służbie Wigierskiego Parku Narodowego. Tymczasem mają tam benefis parkowego autorytetu, który nigdy nie wystawił tyłka na mróz. A na internetowych parkowych stronach panuje propaganda sukcesu. A czy ktokolwiek chociażby monitoruje kopalnię żwiru w Sobolewie na ten przykład?

 

Na koniec mojej epistoły wyrażam zdziwienie, że rozumnych głosów jest w tym miejscu aż taki niedostatek. Mówił dziad do obrazu...

G
Gość
W dniu 16.03.2017 o 19:40, Borsuk napisał:

WŁASNA WŁASNOŚĆ WŁASNEGO MUZGÓ Polacki tłumok w dbałości o własny tyłek nie miał czasu, aby nauczyć się języka polskiego.

 

Weź skończ biadolić bo wstyd przynosisz normalnym ludziom z Suwalszczyzny.
No ale co się dziwić WPN jak widać aktywny na forum ciebie już wyjaśnili a ty dalej robisz jakieś wypociny.
Zamiast podać sensowe argumenty i prowadzić dialog na poziomie to nie zwyzywać wszystkich na forum, ale jesteś bohater.
No ale co tutaj wymagać skoro człowiekowi ze wsi daje się komputer to takie skutki.

 
B
Borsuk

WŁASNA WŁASNOŚĆ WŁASNEGO MUZGÓ

 

Polacki tłumok w dbałości o własny tyłek nie miał czasu, aby nauczyć się języka polskiego. Staranie takowe i tak by nie miały sensu, bowiem brak myśli nie potrzebuje formy dla ich zaistnienia. W alfabecie, między  literką A – Z jest jeszcze trochę liter, bez których znajomości źycie może być udręką. Ale tłumok nie ma takiej wiedzy, więc za wszelką cenę będzie chciał udowodnić ponad wszelką wątpliwość, że miano tłumoka należy mu się i basta.

W wolnej od nauki chwili zwiezie na brzeg Wigier suwalskie wysypisko śmieci, bo mu się marzy zasypanie mokradeł, żeby bez szwanku, nawet po pijaku, dowieźć swoje klejnoty do  otrzymanego w spadku domostwa. Po kilku latach załatwi sobie kilka tysięcy ton żużlu, który to ekologiczny materiał przy aprobacie gminnej wierchuszki utwardzi brzeg Wigier i wiarę katolicką umocni.

Tedy tłumok jest elementarną polacką komórką, która dzieli się bez źadnych ograniczeń i stanowi źelazny elektorat kolejnych partyjek. Dlatego Rzeczpospolita znajduje się w stadium likwidacji.

Dla Wigierskiego Parku Narodowego przewidziane jest zachowanie dzikiej przyrody – która nie jest niczyją własnością – w sprawozdaniach Ministerstwa Degradacji Środowiska.

A
AZ

Człowiek ma prawo do własnej własności mimo to, że jego ziemia jest w otulinach Parku Narodowego.
Proszę nie ubliżać ludziom i zachować kulturę, bo jak na razie pokazuje swoje prawdziwe obliczę.
Tym bardziej ruszacie własności ludzi, którzy mają tu działki jeszcze dużo, dużo przed powstaniem Wigierskiego Parku Narodowego.
Skoro liczy się wasze takie dobro to, czemu włazicie na cudzą własność swoimi brudnymi buciorami i robicie zdjęcia bez zgody właściela aż tak wasz boli ta ziemia?
Ktoś ma a wy nie?
Wigierski Park Narodowy takie dobro narodowe a może przypomnijmy słynny Pensjonat pewnego posła PSL w Bryzglu? Zgodnie z przepisami stoi ten piękny wielki pensjonat nad samym jeziorem? Co zrobiliście w tej sprawie? Są równi i równiejsi widzę takich przykładów jest więcej.
Poseł mógł a zwykły człowiek nie.
Prawo własności to świętość i Borsuku wbij to sobie do głowy a tłumoków poszukaj w swoim towarzystwie.
Na pewno tak samo byś był rozgoryczony, gdyby w twoim prywatnym domu przyjechała ekipa i kazała ci przestawiać meble jak im się podoba.
Między innymi dzięki takim absurdom zwolnili dyrektora Wigierskiego Parku Narodowego, ale widzę, że na dyrektorze się nie skończy.


 

 

B
Borsuk

Dla polactwa, czyli polskiego tłumoka, dobro narodowe jest pojęciem najzupełniej obcym. W parku narodowym tłumok ceni tylko swój interes, bo status parku wydatnie podnosi wartość jego własności. Dlatego marzą się tłumokowi kolonie domów na brzegu jeziora i typowo miejska infrastruktura. Nie dość mu, że jezioro Wigry jest już oczyszczalnią suwalskich ścieków i zamienia się w zastraszającym tempie w bajoro. Tłumok ma więc misję.

Każdy dyrektor Wigierskiego Parku Narodowego ma u tłumoka przechlapane, bowiem polski tłumok to szczególnie zdradziecka forma okupanta! 

G
Gość

Bardzo dobra decyzją może wreszcie coś się zmieni w kwestii respektowania praw własności.
Bo jak na razie od kilku nastu lat jest wielka wojna między WPN a ludźmi którymi mają działki w atrakcyjnych miejsach a WPN nie pozwala nic im stawiać na własnych działkach dosyć tego!

 

T
Tola i Ola
W dniu 21.01.2017 o 21:26, leśnik napisał:

Wyrzucanie fachowców takich jak Pan Łoziński jest zupełnie niezrozumiałe i przykre

Panie leśnik, wyrzucić to można śmieci do śmietnika, a Pan Łozińskiego odwołano ze stanowiska. To ogromna różnica, co wyrzucić, a kogo odwołać. Panu nie szanuje tego Pana pisząc tak, a tym bardziej siebie używając takiego języka. Fakt, że tzw. ekolodzy robią więcej zła niż dobra dla ochrony przyrody. Człowiek jest elementem tego środowiska i jemu też się należy szacunek i to przede wszystkim. Tak jest zapisane w biblii. Współżycie mieszkańców z instytucjami nie polega na sile, co to ja, a na współpracy i jak widać temu Panu tego zabrakło i dlatego został odwołany. Przecież nie musi tam pracować, może znaleźć sobie lepsze miejsce na świecie i tam rządzić jeśli inni na to pozwolą i chcą takiego.    

l
leśnik
Wyrzucanie fachowców takich jak Pan Łoziński jest zupełnie niezrozumiałe i przykre
Dodaj ogłoszenie