Izu Ugonoh podpisał kontrakt z Alem Haymonem. "Dostanę walki na miarę mojego potencjału"

Tomasz Dębek
Tomasz Dębek
Izu Ugonoh jest niepokonany na zawodowych ringach
Izu Ugonoh jest niepokonany na zawodowych ringach William Booth
Udostępnij:
Czołowy polski pięściarz wagi ciężkiej Izu Ugonoh (17-0, 14 KO) w czwartek podpisał kontrakt z czołowym amerykańskim promotorem Alem Haymonem. - To bardzo wpływowy człowiek. W boksie ma kontakty wszędzie. Nie musiałem przekonywać go do mojej osoby, wiedział o mnie bardzo dużo - mówi nam urodzony w Szczecinie zawodnik, którego celem jest tytuł mistrza świata.

Niepokonany na zawodowych ringach Ugohoh przebywa obecnie w Polsce, gdzie rozpoczął wakacje. Ostatnią walkę stoczył w październiku, kiedy to pokonał w Nowej Zelandii doświadczonego Francuza Gregory'ego Tony'ego przez techniczny nokaut w drugiej rundzie. Miał walczyć 10 grudnia w Auckland na gali, podczas której jego sparingpartner i przyjaciel Joseph Parker zmierzy się z Andym Ruizem Jr, a stawką pojedynku będzie pas mistrza świata organizacji WBO. W zeszłym tygodniu poinformował jednak, że na gali nie wystąpi.

- Nie dogadaliśmy się. Spodziewałem się, że dostanę wymagającego przeciwnika. Zakładałem mocną walkę, by dobrze zakończyć 2016 rok. Niestety, promotorzy nie mogli sprostać moim wymaganiom. W związku z tym nasze drogi się rozeszły. Ale nikogo o nic nie obwiniam. Każdy poszedł w swoją stronę. Oni zajmują się swoimi interesami, a ja swoimi. Nie było nic, co nas wiązało, więc miałem wolną drogę - wyjaśnia nam Ugonoh, który w czwartek oficjalnie zakończył współpracę z nowozelandzką grupą promotorską Duco Events.

Bez promotora pozostał bardzo krótko, już po kilku godzinach okazało się, że podpisał kontrakt z Alem Haymonem. Amerykanin reprezentuje lub reprezentował interesy wielu znakomitych pięściarzy, wśród których są takie nazwiska jak Floyd Mayweather Jr, Antonio Tarver, Danny Garcia, Lamon Brewster, Julio Cesar Chavez Jr, Deontay Wilder, a z Polaków choćby Andrzej Fonfara i Artur Szpilka.

- To bardzo wpływowy człowiek. W boksie ma kontakty wszędzie. Jakiś czas temu miałem okazję się z nim spotkać. Właśnie w sprawie ewentualnej współpracy. Wszystko przebiegło bardzo przyjemnie. Nie musiałem, że tak powiem, mu się sprzedawać. Czyli przekonywać go do mojej osoby. Haymon wiedział o mnie bardzo dużo - opowiada Izu. - Zaczęło się od tego, że mój menedżer był w kontakcie z bliskim współpracownikiem Haymona. Kiedy wypadłem z karty walk gali w Auckland, zostało wykonanych kilka telefonów. Bardzo szybko się dogadaliśmy i moje losy się odmieniły - dodaje.

- Powinienem dostać szansę na rozwój. I walki na miarę mojego potencjału. To było dla mnie najważniejsze. Jako sportowiec potrzebuję wyzwań. Nadszedł moment na to, by były one coraz większe. I żeby do czegoś prowadziły. Marzy mi się szansa walki o pas mistrzowski w niedalekiej przyszłości. Ale zaczniemy od początku. Najpierw chcę postawić pierwszy krok. Moim najbliższym celem jest fajny debiut na amerykańskiej ziemi - podkreśla Izu, który chce stoczyć kolejną walkę w pierwszym kwartale 2017 roku. - Wierzę, że to będzie dla mnie świetny rok. Jeśli zrobię swoje, powinienem dostać szansę - dodaje.

Zmiana promotora nie wiąże się z rozstaniem z teamem Ugonoha. - Trener Kevin Barry zostaje. Nie należy zmieniać rzeczy, które dobrze funkcjonują. Na pewno w moim teamie pojawią się nowe osoby. Ale głównym trenerem jest Kevin i on nadal będzie mnie prowadził - zaznacza pięściarz notowany w rankingach WBO (12. miejsce) i IBF (13. pozycja).

Wideo

Materiał oryginalny: Izu Ugonoh podpisał kontrakt z Alem Haymonem. "Dostanę walki na miarę mojego potencjału" - Polska Times

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie