Iwona Czygier i jej córki cierpią, a sąd zasłania się paragrafami.

Jacek Wolski redakcja@poranny.pl
Moich ukochanych córek nigdy nie oddam - mówi Iwona Czygier
Moich ukochanych córek nigdy nie oddam - mówi Iwona Czygier Jacek Wolski
Specjaliści są zgodni, że rozłąka z matką może spowodować u dziewczynek nieodwracalne i poważne szkody psychicznie. Ale sąd nie bierze tego pod uwagę i każe suwalczance Iwonie Czygier zawieźć dzieci do Hiszpanii do ich ojca.

Od kilku miesięcy kobieta ukrywa się. Nie ma innego wyjścia. Teoretycznie może nawet trafić do więzienia, bo w prokuraturze toczy się postępowanie dotyczące porwania dzieci. - Kocham je ponad wszystko i nigdy ich nie oddam - mówi tymczasem suwalczanka.

O tej sprawie głośno jest już w całej Polsce. Parę dni temu trafiła nawet do głównego wydania telewizyjnych Wiadomości.

Ojciec się zgodził na wyjazd

W 2000 r. Iwona Czygier, polonistka z wykształcenia, wyjechała do Hiszpanii. Uznała, że poszuka tam szansy na lepsze życie. Niedługo potem poznała Gabriela. Wydawało się, że to wielka miłość. W 2007 r. owocem tego związku, który nigdy nie został sformalizowany, stała się Nicole. Trzy lata później - Daria.

Suwalczanka opowiada, że jej partner coraz więcej czasu spędzał poza domem. W końcu oświadczył, że znalazł inną kobietę i się wyprowadził. Ale dzieci się nie wypierał, spotykał się z nimi i łożył na ich utrzymanie.

Iwona Czygier, która wcześniej nie pracowała, była zdana na łaskę i niełaskę swojego byłego partnera. Próbowała znaleźć pracę, ale, jak twierdzi, w Hiszpanii jest jeszcze gorsze bezrobocie niż w Polsce. Zanosiło się więc na to, że do końca życia będzie skazana na tego typu egzystencję. Dlatego postanowiła wrócić do rodzinnego kraju. Wcześniej dziewczynki przyjeżdżały do Suwałk z matką regularnie. Doskonale znały więc swoją polską rodzinę oraz polski język.

Iwona Czygier twierdzi, że jej były partner zgodził się na wyjazd córek. Tyle, iż nie potwierdził tego na piśmie. Matka w żaden sposób nie zamierzała ojcowskich praw ograniczać. W każdej chwili Gabriel mógłby przyjeżdżać do Polski. Dziewczynki odwiedzałyby go zaś w wakacje.

Czy sędziowie mają kompleksy?

Hiszpan jednak zażądał powrotu córek na podstawie konwencji haskiej. Ma ona zapobiegać wywożeniu dzieci z kraju do kraju. Generalne założenie jest takie, że nieletni mają wrócić tam, skąd wyjechali. Ale konwencja dopuszcza też wyjątki - od skrajnych, typu patologiczne zachowania jednego z rodziców, po zwyczajne, jak przystosowanie dziecka do życia w nowych środowisku, czy narażenie go na szkodę psychiczną.

Niektóre kraje, jak Austria czy Niemcy, zwykle bronią interesów swoich obywateli i restrykcji związanych z konwencją haską się nie boją. W Polsce jednak jest inaczej. Jak mówił poseł Jarosław Sellin, który tego typu sprawami zajmuje się od lat, czasami można odnieść wrażenie, że nasi sędziowie wręcz faworyzują obywateli innych państw. - Może to się bierze z jakichś kompleksów wobec innych nacji? - zastanawiał się. I dodawał, iż zasłanianie się konwencją haską i pomijanie szczegółowych okoliczności jest u nas regułą. A to często wiąże się z krzywdą matki i dzieci.

Sprawa Iwony Czygier trafiła na wokandę suwalskiego sądu. W czerwcu zapadł pierwszy wyrok. Sędzia uznała, że kobieta musi wrócić do Hiszpanii. I choć to rozstrzygnięcie było nieprawomocne, nadała mu rygor niemal natychmiastowej wykonalności.

Suwalczanka wraz z córkami powinny być w Hiszpanii już w końcu czerwca. A że do tego się nie zastosowały, sąd wystąpił do prokuratury o ściganie matki dzieci. Śledczy, podobnie jak wielu innych prawników, łapali się za głowy. I wszczęcia postępowania odmówili.

Trudno było bowiem wyobrazić sobie zatrzymanie kochającej matki i wyrywanie jej siłą dzieci w sytuacji, gdy sąd wyższej instancji wszystko może zmienić. Policjanci pojawiali się jednak w mieszkaniu matki Iwony Czygier. Na wszelki wypadek kobieta się więc wyprowadziła. I od tego czasu ukrywa się.

Jej losy opisały media. Zwracano uwagę na to, że sąd, zasłaniając się konwencję haską, całkowicie pominął skutki swoich decyzji w realnym życiu. Iwona Czygier musiałaby bowiem wrócić do Hiszpanii, gdzie byłaby zdana na swojego byłego partnera. Jednocześnie tamtejszy sąd orzekałby, przy kim dzieci mają ostatecznie pozostać. Nie trudno przewidzieć, że wskazałby na nieźle sytuowanego obywatela swojego kraju, a nie na bezrobotną Polkę.

Suwalski sąd okręgowy tego typu argumentów nie wziął pod uwagę. Dlaczego? Marcin Walczuk, rzecznik prasowy sądu zapewniał, że nie ma to nic wspólnego ze źle rozumianą solidarnością sędziowską i z tym, że matka ośmieliła się publicznie skrytykować rozstrzygnięcie dokonane w pierwszej instancji. - Ta sprawa była badana wyłącznie pod kątem konwencji haskiej - tłumaczył. - I na tej podstawie matka wraz z dziećmi powinna wrócić do Hiszpanii. A już tamtejszy sąd podejmie dalsze decyzje.

Zmuszają do opuszczenia Polski

Choć ten wyrok stał się prawomocny, Iwona Czygier do Hiszpanii nie pojechała. Sąd wystąpił więc o ściganie kobiety z paragrafu dotyczącego uprowadzenia dzieci. Postępowanie w tej sprawie trwa w prokuraturze.

Matkę, która pragnie jedynie być ze swoimi córkami, wsparli tymczasem suwalscy nauczyciele. Zarówno ci ze szkoły, do której przez kilka miesięcy uczęszczała Nicole, jak i z przedszkola Darii. Napisali petycję do prezesa sądu. Wyrazili w niej zdziwienie, dlaczego ich podopieczne "zmuszane są do opuszczenie Polski". Zebrali 250 podpisów.

Jednocześnie dyrektor szkoły podstawowej zgodził się na domowe nauczanie starszej z dziewczynek. Matka ma odpowiednie kwalifikacje. Nie będzie więc jej można zarzucić, że nie realizuje tzw. obowiązku szkolnego.

Iwona Czygier złożyła do suwalskiego sądu wniosek o wznowienie postępowania. Miała dwa bardzo mocne argumenty. Jeden to taki, że ojciec dziewczynek nie dał gwarancji, iż po powrocie do Hiszpanii będą żyli w takich samych warunkach, jak przed wyjazdem. Teoretycznie mogą znaleźć się więc na ulicy.

Drugi argument, to wykonane w październiku badania psychologiczne dziewczynek, które całą tę sytuację znoszą coraz gorzej. Matki nie opuszczają ani na krok, budzą się w nocy z płaczem, obgryzają paznokcie. Sąd zupełnie nie wziął tego pod uwagę. - Żadne nowe okoliczności nie nastąpiły - uznał.

Z uzasadnienia wynika jednak, że praktycznie ich nie przeanalizował. Iwona Czygier ma nadzieję, iż uczyni to druga instancja, gdzie zamierza się odwołać. Zanim to nastąpi, musi pojechać do Hiszpanii. Sama, bo z dziećmi pewnie by już nie wróciła. Tamtejszy sąd będzie rozpatrywał wniosek jej byłego partnera, by dziewczynki zamieszkały z nim, a matka płaciła alimenty na ich utrzymanie.

Czytaj e-wydanie »

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3