Imago - białostocka firma do realizacji szalonych pomysłów z...

    Imago - białostocka firma do realizacji szalonych pomysłów z zakresu nowych technologii

    Maryla Pawlak-Żalikowska

    Kurier Poranny

    Aktualizacja:

    Kurier Poranny

    Na zdjęciu od lewej część ekipy Imago: Mariusz Korotko, Patryk Cwalina, Mateusz Zabielski i Krzysztof Matuk, właściciel firmy.
    1/10
    przejdź do galerii

    Na zdjęciu od lewej część ekipy Imago: Mariusz Korotko, Patryk Cwalina, Mateusz Zabielski i Krzysztof Matuk, właściciel firmy. ©peż

    EyeFace to interface umożliwiający porozumiewanie się osobom niepełnosprawnym, które potrafią poruszać tylko głową i mrugać oczami. Zaprojektowała go białostocka firma Imago. I to nie jest jedyne z ciekawych rozwiązań, nad którymi pracowała lub pracuje.
    Na pomysł stworzenia tego rodzaju interface’u Krzysztof Matuk, właściciel Imago, wpadł ponad 10 lat temu. Zaraził tą ideą jednego ze swoich magistrantów, kiedy jeszcze pracował na Politechnice Białostockiej.

    – Wiele razy słyszałem, że ludzie skaczą na główkę do wody i kończą z uszkodzonym kręgosłupem. Moment i zawala im się całe życie – opowiada Krzysztof Matuk. – Często mają tak ograniczoną ruchowość, że mogą tylko kiwać głową, albo wręcz wyłącznie poruszać oczami.
    Dlatego wziąłem sobie za cel napisanie programu, który będzie i tani, i prosty, i jednocześnie nie wymagający użycia skomplikowanego sprzętu, a pozwoli nieruchomym ludziom komunikację za pomocą komputera i generalnie korzystanie z niego, nawet pracę.

    Pomysł i podstawa jego oprogramowania zawarte w pracy magistranta przyniosły mu przed laty wyróżnienie w ogólnopolskim konkursie, ale Krzysztof Matuk, już po założeniu własnej firmy, zastanawiał się jak udoskonalić zarys tego projektu i doprowadzić do jego komercjalizacji. Znalazł sprzymierzeńca w jednym ze zdolnych praktykantów, którzy trafili do Imago i który wyraził zainteresowanie pracą nad tym rozwiązaniem.
    Idea była prosta: na użytkownika interface’u nazwanego EyeFace patrzy kamera, i zamienia ruchy głowy na ruchy kursora myszy oraz symuluje kliknięcia w reakcji na mruganie oczami.

    Dziś EyeFace ma swoją stronę w necie, gdzie można obejrzeć jego założenia, pobrać wersje demo, zapłacić i… korzystać.

    - Nawiązaliśmy też współprace z jedną z białostockich fundacji pomagających chorym dzieciom, która testuje przydatność EyeFace osobom z różnymi schorzeniami – dodaje właściciel Imago. – Bo okazało się, że może być to rozwiązanie przydatne nie tylko osobom po wypadkach, ale też na przykład mającym niedowład rąk w wyniku różnych schorzeń czy dzieciom z porażeniem mózgowym, mającym kłopoty z ruchem.



    Samochód do badania nawierzchni dróg i...
    pokonywania lat świetlnych rozwoju


    Imago ma siedzibę w białostockich Fastach. Działa już na rynku 13 lat. Szef firmy nie ukrywa, że prowadzi firmę zgodnie z filozofią, że jest to ekipa komandosów do zadań specjalnych; takich, których inni mogą nie chcieć realizować ze względu na stopień ich trudności.

    - Zawsze mnie to kręciło – przyznaje Krzysztof Matuk. - Informatykiem chciałem być od zawsze. Gdy koledzy grali na grach, ja pisałem programy. Marzyłem, żeby pracować na politechnice, ale z uczelni wyrwała mnie oferta bardzo dobrej pracy w dużej firmie komputerowej za dobre pieniądze. To była wysoka pólka z trudnymi i dużymi projektami, ale i to przestało mnie porywać. Skorzystałem więc z okazji i pojechałem w 2002 roku do Hong Kongu, gdzie się doktoryzowałem.

    W 2006 wrócił do Polski na politechnikę i jednocześnie szukał swojego miejsca w życiu, które by go rozwijało. Od 2012 postawił na rozwój Imago ze swoimi dyplomantami. Zespół rósł. Przybywało świetnych ludzi, którzy chcieli wiedzieć i umieć więcej. Za tę wiedzę zdobywana przy nietuzinkowych projektach firma czasem płaciła cenę idącą w setki tysięcy złotych. Tak było np. z samochodem, który miał służyć do badania stanu nawierzchni dróg.

    - To było wyzwanie jak skrojone pod moje wykształcenie i zainteresowania –śmieje się właściciel Imago. - Skończyłem technikum elektryczne, potem informatykę na politechnice, a doktorat mam z geoinformatyki, czyli przetwarzania danych przestrzennych na The Hong Kong Polytechnic University. A ów samochód dla drogowców trzeba było zaprojektować elektrycznie, dodać mu oprogramowanie do przetwarzania obrazów a jeszcze też nanieść to na mapę. Kapitalne wyzwanie!

    – Pracując nad tym tematem w przeciągu siedmiu miesięcy pokonaliśmy lata świetlne w rozwoju – ocenia Krzysztof Matuk. – Mieliśmy określone przez klienta wymagane parametry tego sprzętu. Skonstruowałem go, całą niezbędną elektronikę, zaprojektowałem algorytmikę. Przejechaliśmy blisko 650 km w mierząc każdą wyrwę w drogach; zebraliśmy dane. Jednak potknęliśmy się na laserze skonstruowanym przez podwykonawcę i poprawki zajęły zbyt wiele czasu , żeby dopiąć kontrakt. Mamy więc auto, które potrafi czytać drogę, przetworzyć dane i zrobić mapę uszkodzeń drogi, ale przede wszystkim know-how, moim zdaniem bezcenne.

    Właściciel Imago podchodzi jednak do tej wtopy finansowej zgodnie ze wspomnianą już filozofią: - Finansowo to była klapa, ale dzięki zdobytej wiedzy i poznanej technologii dostaliśmy kopa jeśli chodzi o rozwój kompetencji. Dzięki niemu mogliśmy się zaangażować w kolejny niezwykle innowacyjny projekt.
    1 »

    Czytaj treści premium w Kurierze Porannym Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze (2)

    Dodaj komentarz
    Wszystkie komentarze (2) forum.poranny.pl

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Poranny.pl poleca

    Wideo