II rajd rowerowy im. plutonowego Bolesława Bierwiaczonka

(kk)
Wśród uczestników rajdu nie zabrakło dzieci i młodzieży.
Wśród uczestników rajdu nie zabrakło dzieci i młodzieży. Krystyna Kościewicz
Udostępnij:
222 osoby przejechały trasę od hajnowskiej biblioteki do zajazdu "U kolarza" w Budach.

Najliczniejszą grupę stanowiła młodzież i nauczyciele ZS nr 3 w Hajnówce. Były też zaledwie kilkuletnie dzieci.

- Jadę już drugi raz - mówi Justyna Daniłowicz. - W tamtym roku bardzo mi się spodobało, bo było dużo osób i poznałam historię naszego regionu.

- Mnie namówiła koleżanka - dodaje Sandra Wysocka.

- Ostre tempo. Nie był to spacer. Byłem w pierwszej grupie, za szybko jechaliśmy - przyznaje Edward Poniecki.

- Często jeżdżę tą trasą - mówi Jakub Ostapczuk. - Ubolewam, że spotykam zaledwie kilkoro rowerzystów, a powinny jechać dziesiątki, a nawet setki, tak jak teraz.
Uczestnicy rajdu Bierwiaczonka składają kwiaty przy obelisku i na cmentarzu w Hajnówce, gdzie spoczywa dwóch żołnierzy, koledzy Bierwiaczonka, oraz we wsi Budy, gdzie został pochowany sam bohater.

Kiedy plutonowy Bolesław Bierwiaczonek umierał w obronie Hajnówki, miał zaledwie 23 lata. Był żołnierzem 3 Pułku Strzelców Konnych im. Hetmana Stefana Czarnieckiego w Wołkowysku. 17 września walczył z Niemcami na ulicach Hajnówki i we wsi Lipiny.

- Historia Bierwiaczonka jeszcze nie do końca jest znana - opowiada Alla Gryc, pomysłodawczyni rajdu. - Wiadomo, że w Hajnówce uszkodził trzy czołgi. Sam strzelał, kiedy polegli jego dwaj koledzy, Stanisław Wiszniewski i Bolesław Sobol. Bolesława Bierwiaczonka, rannego w głowę, niesiono Puszczą Białowieską. Zmarł w Budach i tu został pochowany. Pośmiertnie został odznaczony Krzyżem Virtuti Militari.

Mieszkaniec wsi, Jan Sawicki, zrobił trumnę. Ciało pochowano, postawiono brzozowy krzyż. Przez lata mogiłą opiekowali się mieszkańcy wsi Budy, młodzież szkolna z Hajnówki. - Po ubiegłorocznym rajdzie, na wniosek Józefa Sawickiego, skwer w Hajnówce, na którym znajduje się obelisk, nazwano imieniem plutonowego Bolesława Bierwiaczonka - dodaje Alla Gryc.

- Po śmierci Bolesława Bierwiaczonka, moi rodzice, wujkowie, stryjkowie, przyrzekli dowódcy szwadronu, że będą się opiekować tym grobem - mówi Józef Sawicki. - Taty już nie mam 50 lat, więc się opiekuję tym grobem. Mój wnuk też już mi obiecał, że będzie zajmował się miejscem spoczynku plutonowego.

Czytaj e-wydanie »

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie