Himmler i jego białowieskie trofea. Polowanie w lutym 1939

Piotr Bajko
Część Puszczy Białowieskiej w okresie międzywojennym traktowana była jako reprezentacyjne łowisko prezydenta RP - Ignacego Mościckiego. Pierwsze zimowe polowanie reprezentacyjne odbyło się tutaj w styczniu 1930 roku, dwa ostatnie - w lutym 1939 roku. Te ostatnie nie należały już do tak okazałych, jak poprzednie. W powietrzu krążyły zwiastuny nadciągającej wojny.

Pierwszym myśliwym, który w lutym 1939 roku zawitał do Białowieży, był Heinrich Himmler - szef policji III Rzeszy. O urokach Puszczy Białowieskiej i bogactwie jej zwierzyny dużo mu opowiadał polujący tutaj już czterokrotnie Hermann Göring.
Himmler pod wpływem tych opowieści nabrał chęci na polowanie w białowieskich ostępach. Przedstawiciel polskiego MSZ - Jan Meysztowicz, po latach twierdził, że jego życzenie w Warszawie nie wzbudziło entuzjazmu, odmówić jednak nie wypadało.

Oficjalne zaproszenie

Oficjalnie H. Himmlera zaprosił do Polski gen. Józef Kordian-Zamorski, komendant główny Policji Państwowej. Himmler przybył do Warszawy 18 lutego. Na dworcu gościa witano z udziałem kompanii honorowej Szkoły Policji w Golędzinowie. Obecny był także ambasador Niemiec w Polsce, hrabia Hans A. von Moltke.

Generał J. Kordian-Zamorski towarzyszył H. Himmlerowi także w Białowieży. Z ramienia MSZ szefowi niemieckiej policji asystował radca Adam Kurnatowski, który jednak musiał opuścić gościa z powodu śmierci swego ojca. W całej tej grupie dominowała spora liczba umundurowanych esesmanów.

Dwa dziki Himmlera

Polowanie odbyło się 19 lutego. Jak wspominał J. Meysztowicz, przebiegało ono planowo i było pod każdym względem udane. Nie uszło jednak uwagi zarówno polskich, jak i niemieckich myśliwych, że w nagance wystąpili wprawdzie jak zwykle okoliczni chłopi, ale niektórym spod ich kożuchów wyglądały czarne buty wojskowego typu i granatowe spodnie. W czasie polowania zabito 20 dzików, spośród których dwa ustrzelił szef policji III Rzeszy. Podczas urządzonego przed pałacem carskim w Białowieży przeglądu zdobyczy, uczestnicy polowania wysłuchali odegranego na trąbkach myśliwskiego sygnału "Na śmierć dzika".

Sztywny gość w muzeum

Bardzo późnym wieczorem, a właściwie już po północy H. Himmler w towarzystwie gen. J. Kordiana-Zamorskiego, dyrektora lasów państwowych w Białowieży inż. Karola Nejmana i grupy oficerów SS, zwiedził muzeum przyrodnicze Parku Narodowego. Gości oprowadzał znający dobrze język niemiecki leśniczy Parku Roman Jasiński. Wizytę tę zapamiętał on jako dość przykrą ze względu na przytłaczającą sztywność H. Himmlera, człowieka o zimnych, martwych oczach i twarzy bez wyrazu, a także sprawiających niemiłe wrażenie nie spuszczających oka ze swego pana, dygnitarzy SS, jak psy gończe gotowych na każde jego skinienie. Goście wywarli na leśniczym tak nieprzyjemne wrażenie, że "zapomniał" im dać do podpisu księgę pamiątkową Parku Narodowego.

Esesmani wykupili wędliny...

Smaczku wizycie niemieckiego gościa w Białowieży nadaje jeszcze jeden fakt, o którym wspomina R. Jasiński w swych książkach "Wrzesień pod Alpami" i "Pieśń Puszczy". Grupa niemieckich oficerów zaskoczona bardzo bogatym zestawem wędlin, które można było kupić w bufecie kasyna, mieszczącego się w budynku zajmowanym obecnie przez Ośrodek Edukacji Przyrodniczej BPN, zapytała leśniczego, czy to jest tylko na pokaz. Leśniczy zaprowadził wówczas oficerów do pierwszego lepszego sklepiku rzeźniczego w Białowieży. Oszołomieni wyborem towaru, wykupili oni prawie cały jego zapas. Rzeźnik nie posiadał się z radości. Nazajutrz wczesnym ranem, przed odjazdem specjalnego pociągu, widziano ich, jak w konspiracji przed szefem, przemykali do wagonów z pakunkami z wędliną i kiełbasami. Fotografował to wszystko z ukrycia Jakub Szapiro - korespondent białostockiego "Ilustrowanego Kuriera Codziennego", ale - niestety - artykuł ze zdjęciami nie przeszedł przez cenzurę.

Po wyjeździe Heinrich Himmlera z Białowieży, zawitał do niej włoski minister spraw zagranicznych Galeazzo Ciano z żoną Eddą.

Wideo

Komentarze 3

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

s
sirk

Drwale nie niszczą puszczy, skąd takie skojarzenia. Sa to ludzie pracujący na rzecz prywatnuch firm zatrudnianych przez Lasy Państwowe. Nie można wyciąć żadnego drzewa, jeżeli na to nie zezwoli leśniczy. To tak a propo.

W
WWW.BSTOK.FORA.PL

POSZERZYĆ PARK NARODOWY NA CAŁĄ PUSZCZĘ, ROZWIJAC TURSYTYKE DOSTEPNA DLA WSZYSTKICH A NIE WASKIEJ GRUPY MYSLIWYCH I DRWALI NISZCZCACYCH PUSZCZE

W
WWW.ZIELONI.REPUBLIKA.PL

PODOBNE POLOWANKA URZADZAL TEZ CIMOSZEWICZ NP. Z KRÓELM HISZPANII ITP ITD

Dodaj ogłoszenie