Higiena jamy ustnej – jak i dlaczego należy dbać

Materiał informacyjny NIEPUBLICZNEGO SPECJALISTYCZNEGO ZAKŁADU OPIEKI ZDROWOTNEJ "STOMATOLOGIA"
Trzeba sobie uświadomić, że dbając o jamę ustną, dbamy nie tylko o lśniący uśmiech i świeży oddech, ale przede wszystkim o własne zdrowie. Nieleczona próchnica, czy stany zapalne przy spadku odporności organizmu mogą powodować poważne choroby. O higienie jamy ustnej rozmawiamy z lekarzem dentystą Agatą Wieremiejko z Niepublicznego Specjalistycznego Zakładu Opieki Zdrowotnej „Stomatologia Barbara Slupik”, mieszczącego się przy ulicy Św. Jerzego 22 w Białymstoku.

Pani dr, brak higieny jamy ustnej może być przyczyną wielu chorób. Jakich?

Zgadza się. Są to groźne choroby ogólnoustrojowe, takie jak bakteryjne zapalenie wsierdzia, zaostrzenie przebiegu cukrzycy, a nawet ropień mózgu, wątroby czy nerek. Najbardziej narażone na choroby pochodzące od bakterii z jamy ustnej są osoby, które cierpią na schorzenia osłabiające układ odpornościowy, bo wtedy bakterie, które są w płytce nazębnej, trafiają do krwi i niestety układ odpornościowy, który jest upośledzony, nie może sobie z nimi poradzić. Dlatego dokładna, codzienna higiena jamy ustnej może nas przed tym ustrzec. Przede wszystkim zęby należy myć dwa razy dziennie, przez dwie minuty. Dwa, dwa – łatwo zapamiętać, jednak nie każdy wie jak to właściwie robić.

No więc jak to właściwie robić?

Istnieje wiele technik szczotkowania dostosowanych do zróżnicowanych potrzeb pacjenta. Warto zapytać stomatologa, która metoda będzie najlepsza w naszym przypadku. Pamiętajmy też, że szczoteczka ulega zużyciu i należy ją wymieniać nie rzadziej niż co trzy miesiące. Jednak sama szczoteczka nie wystarczy – dotrze do trzech z pięciu powierzchni zęba, dwie pozostałe oczyści nić dentystyczna, czy szczoteczka międzyzębowa.

A czy jest jakaś niezawodna technika czyszczenia zębów?

Technik jest wiele. Różnią się one od siebie np. sposobem przyłożenia szczoteczki. Nie każda technika będzie odpowiednia dla każdego. Ale najbardziej standardową metodą, którą można śmiało polecić dorosłym, jest technika „wymiatania” szczoteczką.

Jak to wygląda?

Szczoteczkę przykładamy pod kątem, na granicy dziąsła i zęba. Próbujemy wymiatać to co znajduje się na zębie. Z zębów górnych wymiatamy do dołu, a z zębów dolnych – do góry. Taką czynność, w jednym miejscu powtarzamy przynajmniej od 3 do 5 razy, a następnie przesuwamy szczoteczkę na kolejne zęby, nie pomijajmy powierzchni żujacych, które czyścimy szorując. Tu też należy wspomnieć, że higiena jamy ustnej to nie tylko mycie zębów. Nie zapominajmy też o języku, który jest wielkim rezerwuarem bakterii. Niektóre szczoteczki mają specjalne gumowe „tarki”, za pomocą których możemy oczyścić właśnie tę powierzchnię. Na rynku dostępne są płukanki, warto się nimi wspomóc wybierając odpowiednią do naszych potrzeb, jednak pamiętajmy, że samym płukaniem nie usuniemy płytki nazębnej, czyli skupisk bakterii przyczepionych do naszych zębów, aparatów ortodontycznych, czy uzupełnień protetycznych. Pozostawiona płytka nazębna zaczyna mineralizować i przekształca się w kamień nazębny widoczny gołym okiem, ale i ukryty pod dziąsłem.

Do kamienia za chwilę przejdziemy, natomiast przenieśmy się na chwilę do sklepu. Stajemy w nim przed półkami pełnymi różnych szczoteczek, past, płynów. Jak tu mamy sobie poradzić? Jak wybrać dobrą szczoteczkę, odpowiednią pastę, płyn? Czym mamy się sugerować?

Tu musimy przede wszystkim popatrzeć na nasze potrzeby, bo inną szczoteczkę wybierzemy w przypadku nadwrażliwości czy problemu z dziąsłami, a inną kiedy nic nam nie dolega. Moim zdaniem, zdecydowanie należy unikać szczoteczek twardych, a wybierać jedynie średnio miękkie, czy miękkie. Tu warto zapytać swojego dentystę jakiej szczoteczki powinniśmy używać, ponieważ on, nasze zęby zna najlepiej.

A jeśli chodzi o pasty?

Wybór jest ogromny. Ja jestem z tych lekarzy, którzy rekomendują pasty z fluorem, o stężeniu 1450 ppm. No i znowu, jeżeli mamy nadwrażliwość to wybieramy pasty, które zawierają środki znoszące nadwrażliwość, takie jak hydroksyapatyt, czy chlorek strontu. Jeżeli zależy nam na bielszych zębach, to wybieramy spośród past wybielających. Chociaż w tym przypadku trzeba bardzo dokładnie czytać etykiety i zwrócić uwagę, jak się te pasty powinno stosować i dokładnie, według tych wskazówek postępować. Czyszczenie zębów pastą wybielającą, nie stosując się do wytycznych i wskazówek na opakowaniach, może doprowadzić do poważnych problemów. Dziś producenci prześcigają się nawet w smaku past i jest to duży plus, ponieważ dzięki temu możemy wybrać to co lubimy, aby codzienne mycie zębów nie było traktowane jak katorga, tylko abyśmy podchodzili do tego w sposób, powiedzmy, na granicy przyjemności.

Powiedziała Pani dr wcześniej, że użycie wyłącznie płynu do płukania jamy ustnej nie wystarczy. Dlaczego?

Myjąc zęby pastą, skupiamy się tylko na zębach. Płukanka dociera do całej jamy ustnej, czyli także śluzówki policzków oraz języka, na którym jest mnóstwo bakterii. Natomiast samo płukanie jamy ustnej, bez szczotkowania zębów, nie wystarczy, ponieważ płyn nie jest w stanie usunąć z naszych zębów płytki nazębnej, w której znajduje się masa bakterii. Jeśli wybieramy płukankę to popatrzmy na jej skład. Możemy wybrać płyn na bazie naturalnych, roślinnych olejków eterycznych o działaniu antyseptycznym, czy płukankę z chlorheksydyną, która ma przedłużone działanie przeciwpróchnicowe. Jednak środki z chlorheksydyną powinny być stosowane okresowo, zwykle do 14 dni, ponieważ przy dłuższym stosowaniu mogą wystąpić działania niepożądane, takie jak przebarwienie zębów, wypełnień czy zaburzenia smaku. Z całą świadomością polecam płukanki bez alkoholu. Codzienne dostarczanie alkoholu, który jest czynnikiem rakotwórczym do śluzówki może narazić nas nawet na nowotwór.

Przejdźmy w takim razie do tego uciążliwego kamienia nazębnego. Nie możemy go usunąć sami, w domowej łazience?

Kamienia nie usuniemy szczoteczką, tutaj musi pomóc higienistka czy dentysta. Raz, a w przypadku kobiet w ciąży nawet dwa razy do roku, w ramach świadczeń NFZ można bezpłatnie usunąć kamień nazębny w gabinecie stomatologicznym. Powstały kamień jest na tyle twardy, na tyle mocno przytwierdzony do zęba, czy uzupełnienia protetycznego, że samodzielne usunięcie go jest po prostu fizycznie niemożliwe. My, jako specjaliści, używamy do tego ultradźwięków, czyli czegoś, czego raczej nie posiada się w domu. Potrzebna jest tu specjalna aparatura, specjalny sprzęt. Z osadami i przebarwieniami na zębach poradzi sobie piaskowanie. Od razu po zabiegu można poczuć i zobaczyć różnicę, zęby są gładsze i jaśniejsze. Ponad to pokrywa się je specjalnym lakierem z fluorem chroniącym przed próchnicą. Tego też nie zrobimy jednak sami we własnym domu.

Leczy Pani zęby pacjentom, ogląda ich jamy ustne. Czy bazując na swoim doświadczeniu, widzi Pani dr duży problem z związku z zachowaniem higieny jamy ustnej wśród ludzi?

Tak, to jest naprawdę duży problem. Niby każdy wie, że trzeba szczotkować zęby, płukać płynami, używać nici dentystycznych, ale to z czym mamy do czynienia, jest przerażające.

Co to znaczy?

Mam wielu pacjentów, którzy siadając na fotel w naszym gabinecie mówią, że myją zęby 2, a nawet 3 razy dziennie. Problem w tym, że u nich tego po prostu nie widać. Bardzo często wynika to z niewiedzy jak zęby należy czyścić. Ja sama, nauczyłam się jak prawidłowo szczotkować zęby, będąc dopiero na studiach. Wcześniej nikt mi tego nie pokazywał. Dziś jest trochę inaczej, a to ze względu na akcje świadomości w przedszkolach, w szkołach. Do placówek przyjeżdżają studenci stomatologii, lekarze stomatolodzy. Uczymy dzieci od najmłodszego, jak nie popełniać podstawowych błędów i tłumaczymy im jak ważne jest dbanie o zęby i jamę ustną. Kiedy pójdziemy na wizytę kontrolną, sami, czy z dziećmi, poprośmy lekarza, aby pokazał nam jak efektywnie te zęby myć. My w swoim gabinecie mamy model, na którym realnie to pokazujemy.

Pracując z pacjentami, starszymi, młodszymi, jest Pani dr w stanie określić, czy większe problemy z higieną jamy ustnej występują u dzieci, czy raczej u osób starszych?

Tu nie ma reguły. Przychodzą do mnie dzieci, które mają świetnie wymyte zęby. W ich przypadku widać, że rodzice są świadomi, edukacja w szkole przynosi efekty. Zdarzają się też dzieci, które mają zęby tak zaniedbane, że nie wiadomo co tu ratować. Podobnie osoby dorosłe.

Czy to wynika z nieświadomości, czy może z czegoś innego? Czy my, jeszcze dzisiaj boimy się dentysty?

Niestety tak. Strach występuje nawet u dorosłych. A to właśnie oni, często nieświadomie, przenoszą ten strach na dzieci. I tu znów jest problem nieświadomości rodziców, którzy przed wizytą u dentysty powtarzają dziecku: „nie bój się, to nie będzie bolało, nikt nie zrobi ci krzywdy”, czym sami już tę krzywdę wyrządzają. Niestety, dziecko słyszy, że ma się nie bać, więc wie, że może tam być coś strasznego. Skupia się ono tylko na słowach „bolało” i „krzywda”.

Jak w takim razie rozmawiać z dzieckiem o wizycie u dentysty? Kiedy pójść na pierwszą wizytę? Jak ona powinna wyglądać?

Dziecko boi się tego, co nieznane. Gdybyśmy, przed pójściem z dzieckiem na zakupy do supermarketu, mówili mu: „tam jest dużo ludzi, ale nie bój się, nic ci się nie stanie, nikt nie zrobi ci krzywdy”, mielibyśmy ten sam efekt. Chodzi o to, aby ustrzec dziecko przed niepotrzebnymi obawami. Dziecka nie można też okłamywać. Nie można powiedzieć mu, że nie będzie bolało, że Pani doktor tylko raz dotknie ząbka i koniec. Warto nastawić dziecko na to, że to co Pani doktor będzie sprawdzała w buźce, może łaskotać, może być troszkę nieprzyjemne, ale to trwa tylko chwilkę. Co do pierwszej wizyty dziecka w gabinecie stomatologicznym, powinna ona mieć miejsce już w momencie pojawienia się pierwszego ząbka. Im wcześniej dziecko przyjdzie do dentysty, tym lepiej, ponieważ pierwsze zęby zazwyczaj nie wymagają żadnego leczenia, a wtedy dziecku, wizyta u dentysty nie kojarzy się negatywnie. W gabinetach, które leczą zęby u dzieci, tak jak u nas, mamy naklejki, które dajemy maluchom po wizycie w nagrodę, że były dzielne, są zuchami. Takie dziecko, na następną wizytę idzie raczej z uśmiechem na twarzy niż z obawą. Nie wszyscy rodzice wiedzą, że zakres świadczeń na NFZ, w przypadku dzieci jest bardzo szeroki. Istnieją stomatologiczne świadczenia profilaktyczne, które można porównać do bilansu u pediatry czy lekarza rodzinnego. I takie pierwsze świadczenie profilaktyczne przysługuje dziecku już w 6 miesiącu życia, potem w 9 i 12 miesiącu i dalszych latach życia.

Pani doktor i na koniec, obchodziliśmy niedawno piękne święto, Walentynki. Jak Walentynki – to całowanie. Jeżeli jama ustna jest siedliskiem bakterii to powinniśmy się całować, czy nie?

Całować się, całować. Tylko należy pamiętać, że próchnica jest chorobą zakaźną, infekcyjną. To choroba bakteryjna. Bakterie te są w całej jamie ustnej, także w ślinie. Czyli, jeżeli jedna osoba ma aktywne ognisko próchnicy, całując się z drugą osobą, może przekazać bakterie ukochanej osobie. Zachęcamy więc do tego, aby co pół roku odwiedzić zaufanego dentystę i sprawdzić czy nie mamy aktywnych ognisk próchnicy. Jeżeli są, lekarz dentysta zrobi wszystko co trzeba, aby te ogniska wyeliminować. A wtedy, już z pełną świadomością, że nie zaszkodzimy swojej ukochanej osobie, należy świętować walentynki i wszystkie inne święta.