Handel kwitnie przy granicy

Weronika Kowalewska [email protected]
Rosyjskie Centrum Wizowe przez ostatnich pięć miesięcy wydało ponad 6 tys. zezwoleń.

Handel kwitnie, a przedsiębiorcy liczą zyski. W przygranicznych miejscowościach najlepsze działki kupują inwestorzy i stawiają tam nowe markety. Od uruchomienia małego ruchu granicznego z obwodem kaliningradzkim w dni powszednie polsko-rosyjską granicę przekracza 15 tys. osób, w weekendy nawet 20 tys.

Polacy jeżdżą po paliwo
Ruchem bezwizowym objęta jest część Pomorza oraz Warmii i Mazur. Powiaty ełcki czy piski już nie zaliczają się do strefy MRG. Jak tłumaczył nam Andrzej Orzechowski, poseł ziemi ełckiej, jest to efekt ustaleń kompromisu z Komisją Europejską.
– Po pierwsze strefa przygraniczna po polskiej stronie musiała odpowiadać obszarowi obwodu kaliningradzkiego. Kolejną sprawą braną pod uwagę była funkcjonalność. Chodzi o dogodne połączenia drogowe i kolejowe. Obecnie będzie bardzo trudno włączyć do umowy kolejne powiaty, ponieważ wymaga to przekonania całej Komisji Europejskiej oraz parlamentu. Jednak, nie ukrywam, że będę o to zabiegał – tłumaczy poseł.

Mieszkańcy przygranicznych miejscowości po wprowadzeniu MRG liczyli przede wszystkim na ożywienie handlu. Nie pomylili się. Rosjanie przyjeżdżają do Gołdapi codziennie. Robią zakupy przede wszystkim w dyskontach, ponieważ żywność jest tam o wiele tańsza niż w obwodzie kaliningradzkim. Rosjanki chodzą do kosmetyczek, fryzjerów, a Rosjanie naprawiają swoje samochody w polskich warsztatach.
– W naszym sklepie kupują głównie wędliny, ale obok jest warzywniak, gdzie również się zaopatrują. Nie robią zakupów tylko dla siebie, ale dla całych rodzin i znajomych – mówi Anna Kochanowska, pracownik sklepu spożywczego w Gołdapi.
Polacy z kolei przekraczają rosyjską granicę w poszukiwaniu najbliższej stacji benzynowej. Tankują paliwo i wracają.

Tylko na narty
Samorządowcy liczą także na rozwój turystyki przy granicy. Jak na razie Rosjanie robią u nas jedynie zakupy lub przyjeżdżają na narty do Gołdapi.
– Mazury są atrakcyjne turystycznie i to nie podlega wątpliwości. Ale dla Rosjan z obwodu kaliningradzkiego raczej takim regionem nie są. Aby zmienić ten stan rzeczy, należałoby tam wypromować nasze atuty. Samo otwarcie granic nie spowoduje, że nagle Rosjanie lawinowo zaczną do nas przyjeżdżać jako turyści – tłumaczy dr Roman Chomicz z Wyższej Szkoły Gospodarki w Bydgoszczy.

Mimo wszystko chętnych na przekraczanie granic nie brakuje. Rosyjskie Centrum Wizowe w Olsztynie tygodniowo odwiedza 350 osób. – Na pozwolenie trzeba czekać około dwóch-trzech tygodni – mówi Wioletta Czełombitkina, kierująca Rosyjskim Centrum Wizowym w Olsztynie.           s

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie