Hamech może kupić Amerykanin. Załoga boi się o pracę.

    Hamech może kupić Amerykanin. Załoga boi się o pracę.

    fot. Hamech

    Kurier Poranny

    Aktualizacja:

    Kurier Poranny

    W 2008 roku Hamech odczuł skutki światowego kryzysu. Firma musiała mocno ograniczyć produkcję, bo spadła sprzedaż jej wyrobów.

    W 2008 roku Hamech odczuł skutki światowego kryzysu. Firma musiała mocno ograniczyć produkcję, bo spadła sprzedaż jej wyrobów. ©fot. Hamech

    Rząd jeszcze w tym roku zamierza sprzedać hajnowski Zakład Maszynowy Hamech. Pracownicy obawiają się, czy nowy właściciel nie stanie się likwidatorem ich zakładu pracy. Mimo że obrabiarki, które produkują, znajdują nabywców.
    W 2008 roku Hamech odczuł skutki światowego kryzysu. Firma musiała mocno ograniczyć produkcję, bo spadła sprzedaż jej wyrobów.

    W 2008 roku Hamech odczuł skutki światowego kryzysu. Firma musiała mocno ograniczyć produkcję, bo spadła sprzedaż jej wyrobów. ©fot. Hamech

    Rząd liczy na zyski z prywatyzacji

    Rząd liczy na zyski z prywatyzacji


    Realizowany od dwóch lat Plan Prywatyzacji 2008-2011 ma doprowadzić do sprywatyzowania do 2011 roku jak największej liczby polskich przedsiębiorstw. Rząd zakłada, że prywatyzacja przyniesie budżetowi państwa blisko 37 miliardów złotych.

    Rok 2010 ma być rekordowym pod względem transakcji prywatyzacyjnych i wpływów z tego tytułu. W sierpniu 2009 roku ogłoszono przyspieszenie tego procesu wyznaczając jednocześnie 54 kluczowe spółki do sprzedaży do końca 2010 roku. Wśród nich jest Hamech.



    Pod koniec stycznia rozpoczęła się prywatyzacja Zakładów Maszynowych Hamech Sp.
    z o.o. w Hajnówce. Zainteresowani kupnem udziałów spółki mogą składać oferty do 5 marca.

    Potencjalni inwestorzy będą mogli kupić 51 tys. udziałów, stanowiących 85 proc. kapitału zakładowego spółki. Pozostałe 15 proc. udziałów (zgodnie z ustawą o komercjalizacji i prywatyzacji) przeznaczonych jest do nieodpłatnego nabycia przez uprawnionych pracowników.

    - Jest pewne zainteresowanie kupnem naszego zakładu. Jednak na dzisiaj konkretnych ofert nie ma - mówi Bernard Żylik, prezes Hamechu. - Zainteresowany jest między innymi Amerykanin, który jest naszym odbiorcą. Myślę, że taki inwestor byłby dla nas dobrym rozwiązaniem. Jeżeli sprzedawca kupuje producenta zachowany jest tzw. kanał transmisji.

    Pracownicy się obawiają

    Wieść o prywatyzacji szybko rozeszła się wśród pracowników. Wzbudziła strach przed nieznanym.

    - Teraz też nie jest kolorowo, ale przynajmniej znamy szefostwo, wiemy jakie są oczekiwania - przyznaje wieloletni pracownik Hamechu. - Co zrobi nowy właściciel, tego nikt nie wie. Przecież może nas nawet wyrzucić na bruk. Dziś na każdego, kto pojawia się w naszym zakładzie, patrzymy już jak na inwestora. Był ktoś z Pronaru i już wieść się rozniosła, że to Sergiusz Martyniuk chce nas kupić.

    Również sam prezes Hamechu jest pełen obaw.

    - Może trafić się przedsiębiorca, który będzie w nas inwestował. Utrzyma produkcję, przynajmniej na tym poziomie, który jest i zatrzyma pracowników - mówi Bernard Żylik. - Ale może też znaleźć się biznesmen, któremu będzie zależało jedynie na dokumentacji. Kupi nas i przejmie ją. Potem tereny zakładu sprzeda, a załogę wyrzuci na bruk.

    Musieli spłacić stare długi

    Pierwsze przymiarki do prywatyzacji, a raczej stworzenia spółki pracowniczej, miały miejsce już w 2005 roku. Jednak ze względu na ogromne straty, jakie Hamech przynosił w latach 2000-2001, firma wciąż spłacała stare długi. To wzbudzało wątpliwości, czy zakład w ogóle jest w stanie spłacać długi i jednocześnie raty leasingowe. Okazało się, że tak. W ciągu pięciu lat Hamech spłacił prawie 6 mln zł.

    Niestety, w 2008 roku firma odczuła skutki światowego kryzysu. Musiała mocno ograniczyć produkcję, bo spadła sprzedaż jej wyrobów.

    Zarządowi udało się uniknąć zwolnień grupowych. Jednak po rozwiązaniu umów z przyczyn naturalnych, nie było nowych zatrudnień. W 2007 roku pracowało ponad 180 osób, dziś około 140.

    - Dotychczas mieliśmy świetny eksport. Ponad 40 proc. towaru wysyłaliśmy na wschód. Niestety, tam eksport zatrzymał się bardzo gwałtownie. Musieliśmy więc zmienić kierunek. Zdobyliśmy co prawda nowych odbiorców naszych maszyn, ale nie odrobiliśmy tego, co straciliśmy tak nagle.

    Czytaj treści premium w Kurierze Porannym Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Poranny.pl poleca

    Podlaskie przesądy i zabobony. W co wierzono i wierzy się w naszym regionie?

    Podlaskie przesądy i zabobony. W co wierzono i wierzy się w naszym regionie?

    Podlaskie miasta i wsie w latach 90. Poznajecie te miejsca i tych ludzi?

    Podlaskie miasta i wsie w latach 90. Poznajecie te miejsca i tych ludzi?

    Ogromny sukces szpitala! Jest w pierwszej dziesiątce najlepszych placówek w Polsce

    Ogromny sukces szpitala! Jest w pierwszej dziesiątce najlepszych placówek w Polsce

    Hotel Traugutta 3. Kolejne cztery gwiazdki rozbłysły w Białymstoku. Niezwykły design nawiązuje do historii

    Hotel Traugutta 3. Kolejne cztery gwiazdki rozbłysły w Białymstoku. Niezwykły design nawiązuje do historii

    Pierwsza pomoc w wypadkach drogowych