reklama

Haker opanował laptopa Heynena? Zbigniew Zarzycki: Leon nie grał jak Messi i Ronaldo

Tomasz Biliński
Tomasz Biliński
Zaktualizowano 
W półfinale nie było widać ręki Vitala Heynena. "W meczu o brąz musimy ratować honor". Lukasz Laskowski / PressFocus
- Nie ma mowy o dawaniu komukolwiek odpoczynku. Musimy ratować honor - podkreślił przed meczem Polski z Francją o brązowy medal mistrzostw Europy były mistrz olimpijski i świata Zbigniew Zarzycki.

W czwartek nic nie układało się po myśli reprezentacji Polski. Nasz hymn w Arenie Stożice w Lublanie został przerwany po pierwszej zwrotce, co wyprowadziło z równowagi Vitala Heynena po raz pierwszy. Później dawali mu się we znaki sędziowie, podejmując nie tyle kontrowersyjne decyzje, co błędne. Świadczą o tym powtórki, z których arbitrzy nie chcieli skorzystać. Można dziś pisać, że jeden czy dwa punkty były kluczowe dla wyniku seta. Jednak biało-czerwoni w starciu ze Słowenią zagrali poniżej możliwości, co przyznawali po przegranym 1:3 spotkaniu.

- Jak oglądam mecz piłki nożnej i gra w nim Cristiano Ronaldo czy Leo Messi, to widzę różnicę. Biorą piłkę, mijają trzech, mimo że ich kopią, to wstają, otrzepują się i grają dalej, często przesądzając o losach spotkania. Słyszałem w mediach, że kimś takim miał być Wilfredo Leon, a w pamięci została mi końcówka pierwszego seta.

- Te mistrzostwa Europy do półfinału dla naszej drużyny nie były wyzwaniem. Zresztą półfinał też nie był porywający. Panował w nim bałagan i niestety nie widziałem, kto jest mistrzem świata - stwierdził Zbigniew Zarzycki, mistrz olimpijski z 1976 r. i mistrz świata z 1974 r. - Jak oglądam mecz piłki nożnej i gra w nim Cristiano Ronaldo czy Leo Messi, to widzę różnicę. Biorą piłkę, mijają trzech, mimo że ich kopią, to wstają, otrzepują się i grają dalej, często przesądzając o losach spotkania. Słyszałem w mediach, że kimś takim miał być Wilfredo Leon, a w pamięci została mi końcówka pierwszego seta. Choć absolutnie nie krytykuje ani nie mam pretensji do niego czy innego zawodnika. Wszyscy zawiedli jako zespół, na czele z trenerem, który powinien reagować - dodał doświadczony szkoleniowiec.

Poza tym Leon w dalszej części spotkania był najlepszym graczem, choć jak każdy powinien zagrać lepiej. Jego problem polegał też na tym, że słaby dzień miał rozgrywający Fabian Drzyzga. Choć w przyjęciu Polakom daleko było do ideału, to w wielu akcjach podejmował złe decyzje albo wystawił niedokładnie. W efekcie Leon, Maciej Muzaj czy Michał Kubiak często byli blokowani. Niezwykle rzadko zespół Heynena grał środkiem - ani razu nie zaatakował Piotr Nowakowski!

- I gdzie był trener? Nie widział tego? To co on oglądał na swoim laptopie? Może jakiś haker z innego kraju się włamał i przekłamywał informacje? - żartował Zarzycki. - Po to jest trener, żeby podpowiadał drużynie, mówił, co robić i tak dalej. Wszystko po to, by osiągnąć sukces. Zawodników nie ma co winić, chyba że wiedzieli, jak mają grać, a robili co innego. A przecież każdy, niezależnie od doświadczenia, może nie poradzić sobie ze stresem. Wtedy potrzebna jest pomoc. Zmiana, spojrzenie z boku, wytłumaczenie, że nie ma co panikować, a spokojnie robić swoje. Tymczasem nie widziałem żadnej idei w naszej grze - dodał.

Tylko jeden set nie zakończył się na przewagi, a różnicą trzech punktów. W całym meczu Polacy przegrali 94:99. Różnica pięciu punktów była też w błędach własnych. Mistrzowie świata popełnili ich 33, a rywal 28. Do tego niewykorzystywanie kontr.

- Każdy chce być najlepszy, a zapomina, że można nim być, idąc prostą drogą. Leon atakował 34 razy, ale ile z tego w momencie, gdy faktycznie warto było? Bawiliśmy się rozgrywaniem, a nie mieliśmy na nie pomysłu. Rolą trenera jest wtedy pokierować grą drużyny, a nie kłócić się z sędzią czy klęczeć przed laptopem. Oczywiście analiza też jest ważna, ale podczas przerw nie widziałem, żeby Heynen żył jak w innych meczach, czy tak jak trener Słoweńców Alberto Giuliani. Gdy Matji Gaspariniemu nie szło, to został zmieniony, a po jakimś czasie próbowany. Pod tym względem Heynena jakby nie było - ocenił trzykrotny uczestnik igrzysk olimpijskich.

Przed Polakami ostatni mecz mistrzostw Europy. W sobotę zagrają w Paryżu (gdzie dotarli czarterem w piątek) z Francją, która niespodziewanie przegrała 2:3 z Serbią. Jak zapowiadają, zrobią wszystko, żeby z turnieju nie wracać bez niczego. Kilka dni później ruszą do Japonii na Puchar Świata, który rozpocznie inna grupa siatkarzy pod wodzą Jakuba Bednaruka.

Spodziewałem się, że spokojnie zostaniemy mistrzami Europy, bo nikt nie ma najprostszych elementów typu przyjęcie i zagrywka tak dobrych, jak my. Do tego musimy dołożyć inną mentalność, ale na razie niestety nie widać, żeby trener doszedł do rdzenia prawdy

- Od 20 lat mamy taką siłę, że Polska w każdej imprezie powinna być na podium. W sobotę gramy o medal mistrzostw Europy. Nie ma mowy o dawaniu komuś odpoczynku. Trzeba ratować honor. Chyba że któryś z graczy powie trenerowi, że nie czuje się na siłach. A tak to ma zagrać zespół, by wygrać. Chciałbym i życzę tego drużynie z całego serca - podkreślił były szkoleniowiec kadry. - Na razie z obecnym trenerem nie osiągnęliśmy niczego ponad to, co wygraliśmy z poprzednimi. Inna sprawa, że Heynen nie objął drużyny z przypadku, a mistrzów świata. Powinniśmy rozdawać karty. Tymczasem mamy powtórkę z rozrywki, czyli sukces w pierwszym roku i kłopoty w drugim. Pan mówi, że przegraliśmy jeden mecz, ale przez tą porażkę możemy nie zdobyć medalu, czyli zawalić turniej. Pytanie, czy trener będzie w stanie odbudować zaufanie. Spodziewałem się, że spokojnie zostaniemy mistrzami Europy, bo nikt nie ma najprostszych elementów typu przyjęcie i zagrywka tak dobrych, jak my. Do tego musimy dołożyć inną mentalność, ale na razie niestety nie widać, żeby trener doszedł do rdzenia prawdy.

ZOBACZ KONIECZNIE

Mistrzostwa Europy
Mecz o trzecie miejsce: Polska - Francja (sobota, godz. 18, transmisja TVP 1, TVP Sport, Polsat Sport, Super Polsat).

Finał: Słowenia - Serbia (niedziela, godz. 17.30, Polsat Sport).

Dawid Konarski: Słoweńcy nie zagrali wybitnie, za to my poniżej swojego poziomu

Wideo

Materiał oryginalny: Haker opanował laptopa Heynena? Zbigniew Zarzycki: Leon nie grał jak Messi i Ronaldo - Sportowy24

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 3

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

N
Nikos

Najgorsze jest to że wypowiada się facet który nie ma pojęcia o tym czym jest siatkówka. Ktoś kto porównuje siatkówkę z piłką nożną, no błagam, błaźnisz się chłopie

G
Gość

Leon to nie jest jedynym zawodnikiem w drużynie. a grali tak jakby opierali się tylko na grze LEona. Dobrze że miałem perłę w lodówce to moglem sobie opić przegraną. Następna butelka już czeka na dzisijeszy mecz. tyle że ten będzie wgrany. musi być!

J
Ja

Pan Zarzycki najwyraźniej nie wie o czym mówi jeśli jego zdaniem jedynym odpowiedzialnym za przegraną jest trener.

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3