Hajnówka. Szpital przestaje sobie radzić z migrantami. Oddziały zapełniają się chorymi na COVID-19 i cudzoziemcami

Izolda Hukałowicz
Izolda Hukałowicz
Szpital w Hajnówce.
Szpital w Hajnówce. Archiwum
Dodaj komentarz:
Udostępnij:
Coraz więcej migrantów trafia do szpitala w Hajnówce. To w dużej mierze dzieci. Większość z nich, na szczęście, nie jest w ciężkim stanie, ale są też tacy, którzy wymagają hospitalizacji. Tymczasem szpital ma ograniczone możliwości. Czwarta fala pandemii oraz kryzys na granicy sprawiają, że placówka szuka pomocy, by móc normalnie działać.

O migrantach, którzy trafiają do Powiatowego Szpitala im. lek. med. Włodzimierza Mantiuka w Hajnówce, rozmawialiśmy z dr n. med. Tomaszem Musiukiem, zastępcą dyrektora do spraw medycznych.

Kiedy w hajnowskim szpitalu pojawili się pierwsi migranci?

Tomasz Musiuk: W połowie sierpnia. W wrześniu zauważyliśmy, że jest ich więcej. Z kolei od pierwszych dni października obserwujemy bardzo wyraźne zwiększenie liczby migrantów. Gdybyśmy mieli ująć to w cyfrach, to do końca września przyjęliśmy dwudziestu kilku migrantów, a w październiku trafia już do nas po kilka osób na dobę. To się dzieje falowo - osoby zwożone są grupowo, nawet po kilkanaście osób na raz.

Kto ich zwozi do was?

To jest bardzo różnie. Czasami przywozi ich do nas swoimi samochodami Straż Graniczna. Osoby w cięższym stanie przywożone są przez zespoły ratownictwa medycznego. Zdarza się również, że transportowani są przez zespoły różnych fundacji czy też przez zespół lekarzy z grupy Medycy na Granicy.

Przeczytaj też:

Ilu migrantów obecnie jest leczonych w szpitalu w Hajnówce? I skąd pochodzą?

W tej chwili w naszym szpitalu hospitalizowanych jest 6 cudzoziemców. Nie mogę udzielić informacji na temat tych konkretnych osób, natomiast ogólnie mogę powiedzieć, że trafiają do nas Syryjczycy, Irakijczycy, Kurdowie z Iraku oraz pojedyncze osoby z krajów afrykańskich.

Czy to osoby, które mają przy sobie dokumenty czy też nie można ustalić ich tożsamości?

To jest bardzo różnie. Czasami nie wiemy, kogo hospitalizujemy. Część cudzoziemców nie ma przy sobie dokumentów i figurują u nas jako "NN".

Czy pracownikom szpitala udaje się z nimi porozumieć?

Z tym mamy spory problem. Jeśli którykolwiek z migrantów mówi po angielsku, to jest to możliwe. Natomiast w pozostałych przypadkach bywa ciężko. Straż Graniczna bardzo rzadko przywozi do nas tłumacza. Próbujemy kontaktować się z różnymi organizacjami, które są w stanie zapewnić tłumaczy. Kontaktujemy się też prywatnie z lekarzami, którzy są z pochodzenia np. Kurdami i po koleżeńsku prosimy ich o pomoc.

Przeczytaj też:

W jakim wieku są cudzoziemcy?

W różnym. Trafia do nas dużo dzieci, gdyż strażnicy są szczególnie czujni na zdrowie najmłodszych. Musimy ich zbadać i ocenić stan zdrowia i zadecydować, czy wymagają dalszego leczenia.

W jakim stanie trafiają do was migranci?

Na szczęście, w większości są to osoby zdrowe, które po ogrzaniu, napojeniu i nakarmieniu nie kwalifikują się do hospitalizacji. Ale bywają też osoby w ciężkim stanie. Przeważnie pogorszenie stanu zdrowia spowodowane jest odwodnieniem, wyziębieniem, nieprzyjmowaniem pokarmu przez dłuższy czas.

Jak wygląda procedura przyjęcia? Czy cudzoziemcy są testowani w kierunku COVID-19?

Oczywiście, każdy pacjent, który trafia na Izbę Przyjęć lub SOR, jest testowany.

Przeczytaj też:

Co się dzieje z tymi, którzy nie wymagają hospitalizacji?

Jeśli stwierdzimy, że dane osoby nie wymagają pobytu w szpitalu, to powiadamiamy Straż Graniczną i wtedy są one zabierane przez strażników.

Mówi pan, że migrantów jest coraz więcej. Jak szpital radzi sobie z tą rosnącą liczbą pacjentów?

To jest duży problem. Nie zwiększamy obsady na SOR, która jest dostosowana do obsługi określonej liczby pacjentów z powiatu. To też kwestia ograniczenia liczby pomieszczeń w szpitalu. Otóż, skoro migranci przebywają na SORze, to nie mamy już gdzie położyć pacjentów, którzy przyjeżdżają z innymi problemami. Ponadto rośnie liczba pacjentów z COVID-19. Niedawno musieliśmy przekształcić oddział rehabilitacyjny na covidowy. Podobnie jest na innych oddziałach - np. oddziały internistyczne, gdzie musimy umieścić uchodźców, zapełniają się. Także na pewno to obciążenie jest większe i stosujemy różne wewnętrzne rozwiązania, aby to wszystko działało bezproblemowo.

Przeczytaj też:

Czy w związku z tym, będziecie prosić o pomoc z zewnątrz, np. wojewodę?

Dzisiaj odbył się sztab zarządzania kryzysowego, który został zwołany przez starostę hajnowskiego. Zgłosiliśmy problemy, z którymi borykamy się i mamy nadzieję, że pan starosta wystąpi o pomoc do wojewody.

Jest zielone światło na szczepionki dla dzieci!

Wideo

Materiał oryginalny: Hajnówka. Szpital przestaje sobie radzić z migrantami. Oddziały zapełniają się chorymi na COVID-19 i cudzoziemcami - Gazeta Współczesna

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość
"W tej chwili w naszym szpitalu hospitalizowanych jest 6 cudzoziemców." Szok! Sześciu nieubezpieczonych, bez dokumentów, a szpital leży i kwiczy.

Teraz może niech pan zastępca dyrektora opowie jak postępuje się z "tubylcami", którzy są ubezpieczeni a nie mogą się dostać do szpitala.
x
xyz
w pierwszej kolejności będziemy leczyć twz. uchodżców tak jak sobie życzy opozycja a my Polacy poczekamy sobie w kolejce( jak dożyjemy ).Tylko o jednym nie zapominajmy że opozycja razem z rodzinami leczy się w szpitalach MSW bez kolejki
Dodaj ogłoszenie