Grzegorz Halama w Białymstoku: Jestem anarchistą

Anna Kopeć
Grzegorz Halama
Grzegorz Halama
Gdybym nie był kabareciarzem, pewnie zostałbym wokalistą antysystemowej grupy rockowej - mówi Grzegorz Halama, znany jako Józek, hodowca kur. O związkach z papieżem, czym jest szczęście i dlaczego wojsko przypomina dom, z Grzegorzem Halamą rozmawia Anna Kopeć.

Grzegorz Halama, 7 marca o godz. 19.30 w białostockim Teatrze Dramatycznym, pokaże program "Żule i Bandziory". Bilety kosztują 60 zł, dostępne są w biurze ogłoszeń "Kuriera Porannego" przy ul. św. Mikołaja 1 (na parterze), a także na stronach: biletynakabarety.pl oraz biletyna.pl.

Primabalerina Teatru Wielkiego z okresu międzywojennego Leokadia Halama to Pańska krewna?

Grzegorz Halama: Kuzynka, dalsza ciotka mojego dziadka, którego w 1945 roku Rosjanie wywieźli i zamordowali. Był mulitinstrumentalistą.

To pewnie po nich odziedziczył Pan swoje niebywałe talenty sceniczne.

- Prawdopodobne. Talent do śpiewania miałem od dziecka, a długo nie miałem pojęcia, że w rodzinie mam takie osobowości. Zgłębiam właśnie swoje drzewo genealogiczne. To bardzo ciekawa zabawa.

Pańskie przeróżne wcielenia sceniczne i sposób bycia na scenie to efekt codzienności czy coś zupełnie wyreżyserowanego?

- Wyjście na scenę, przed publiczność nigdy nie jest naturalnym stanem. Jest jednak pewna część formalno-techniczna, chociażby mówienie do mikrofonu - której po prostu trzeba się nauczyć i z gruntu nie jest naturalna. Widzę to tak: człowiek nie składa się tylko z jednego, niepodzielnego "ja". Tych "ja" jest w nas setki. Różne nasze części zmieniają się pod wpływem emocji, różnych zjawisk. W mojej pracy czasem wyławiam jakąś część siebie, wyolbrzymiam ją i nadaję konkretną formę sceniczną. Dlatego na scenie jednocześnie potrafię być sobą i jednocześnie grać postać.

To chyba wymaga bardzo podzielnej uwagi.

- Raczej skupienia się na "tu i teraz". Grając np. Józka którąś cząstkę siebie szczególnie pobudzam. Oczywiście jest ona bardzo przerysowana, bo na co dzień nie chodzę rozczochrany, nie mówię nosowym głosem. To byłoby dość męczące, przy tej kreacji jestem mocno przykurczony, wymaga to sporego wysiłku fizycznego. Na zajęciach aktorskich z Dorotą Pomykałą uczyłem się pobudzać wewnętrzny impuls emocjonalny, żeby on narzucał ostateczna autentyczną formę. W przypadku Józka sporo jest improwizacji. Zdarza mi się, że coś powiem i sam się z tego śmieję. Kreując tę postać korzystam ze strumienia świadomości. Chodzi o to, by wydobywać na powierzchnię luźne ciągi skojarzeń. Józek powstaje właśnie w taki sposób. A system skojarzeń zawsze mamy durny i indywidualny. W życiu mocno filtrujemy to co mówimy, a cały szereg skojarzeń jest niewyrażany. Sądzę, że dobre aktorstwo, to przeżywanie w czasie rzeczywistym, a warsztat pomaga przetworzyć to w konkretną formę - przed kamerą, na scenie. Ludzie czują co jest prawdziwe, a co i tylko odtwarzane.

Słynny Józek to autentyczna postać? Bo Chociule skąd rzekomo pochodzi ten osobnik istnieją naprawdę.

- Ponoć jest w Chociulach pewien Józek, który hoduje kury (śmiech). Faktycznie można go odnieść do autentycznych postaci. Mam sporo Józków w rodzinie. A pierwsze Józki wykonywałem z Wojtkiem Kamińskim z kabaretu Jurki, który pochodzi z Chociul. To bardzo dźwięczna i charakterystyczna nazwa.

Dlaczego Józek posługuje się kurami, a nie wykorzystuje np. polityki, która jest dość wdzięcznym tematem do obśmiania?

- Z natury jestem apolityczny. Kiedy zaczynałem karierę żyłem marzeniami, a polityka zupełnie do mnie nie przystawała. Zawsze byłem poszukiwaczem prawdy. W polityce od prawdy ważniejsze jest spieranie się o nią. Od paru lat regularnie oglądam wiadomości, obserwuję, nabieram świadomości społecznej i politycznej. W moich początkach, w otoczeniu tradycji humoru aluzyjno-politycznego przecierałem szlaki dla humoru nowego, bardziej amerykańskiego, absurdalnego. Nie było wcale to takie proste i łatwe. Wystawienie pierwszych skeczów z Józkiem, które proponowałem w telewizji było dość problematyczne. Towarzyszyła temu opinia "Głupie, ale śmieszne". A mi nie chodziło o to, by wymądrzać się na scenie, bo to robili wszyscy z wyjątkiem kabaretu POTEM, raczej by opowiedzieć coś o życiu prostym, codziennym. Wydawało mi się, że taką postacią jak Józek nie da się już bardziej łopatologicznie czegoś przekazać. Nierzadko okazywało się jednak, że dla niektórych jest to i tak niezrozumiałe. Kury często są symbolem pewnego funkcjonowania w systemie, bezmyślnego tłumu, który robi coś bezrefleksyjnie i mechanicznie. Wykorzystuje ten motyw. Z natury jestem antysystemowy - a gdybym nie był kabareciarzem, pewnie zostałbym wokalistą antysystemowej grupy rockowej.

Zatem Grzegorz Halama to anarchista.

- Zdecydowanie. W wieku 43 lat mogę to stwierdzić z pełną odpowiedzialnością.

Ale do wojska dał się Pan zaciągnąć.

- Myślałem, że się wymigam (śmiech). Z perspektywy czasu muszę przyznać, że to doświadczenie nie było, aż takie tragiczne jak się tego obawiałem. Trafiłem do jednostki, w której było bardzo zaostrzona walka z tzw. falą. To, że paliłem w piecu starszym kolegom wytwarzało we mnie pozytywne skojarzenia. Wychowałem się w starym budownictwie, gdzie mieliśmy piece. Zatem rozpalanie w piecu trochę kojarzyło mi się z domem. Do końca nie byłem przystosowany do tego środowiska, wiele rzeczy było mi tam kompletnie obojętnych. Chciałem być artystą, zdawałem do szkół aktorskich, a tu taki kubeł zimnej wody. Trafiłem do miejsca, gdzie raczej nikt nie czytał książek, chyba że regulamin. Jakoś przetrwałem, ale byłbym nieuczciwy gdybym powiedział, że w wojsku miałem ciężko.

Pańskim zdaniem są tematy tabu, z których nie powinniśmy drwić?

- Czasem jest to kwestia dobrego smaku, którym często się kieruję. Internet wszystko obnażył. Okazało się, że poprawność jest tylko poprawnością, a tematów tabu tak naprawdę nie ma. Uwielbiam to obserwować w internecie. Kiedy papież zrezygnował ze swojej funkcji zaraz pojawiły się komentarze, że Niemcy pracują do emerytury, a Polacy do śmierci. Ludzie lubią prawdę. W telewizji programy kabaretowe emitowane są przed godz. 22, dlatego są poprawne i familijne. A to, co kiedyś funkcjonowało jako tzw. kawały, teraz jest regularną twórczością internetową. Poza tym telewizja jest przecież polityczna, więc to też określa pewien styl tego co się pojawia na ekranie, również w kabarecie.

Pan tego doświadczył?

- Odrobinę tak. Ale nic więcej nie powiem na ten temat. To jednak nie oznacza, że z tego powodu nie ma mnie w telewizji. Fakt, że obecnie występuję mniej, to efekt pewnego przełomu życiowego. Słowa Jana Pawła II są idealną definicją tego jak ja przeżyłem swoje 40 lat. "Przyszłość zaczyna się teraz, nie jutro". Przyznaję, dałem się złapać w systemową pułapkę, której mottem jest "Pracuj na przyszłość". Ludzie harują do śmierci cały czas pracując na przyszłość. Ja stwierdziłem, że nie chcę już domu, samochodu, zagranicznych wycieczek. Chcę poczytać moje ukochane książki, posłuchać ulubionej muzyki, obejrzeć coś wartościowego. Zależy mi na tym by pobyć ze swoim dzieckiem nie przez kilkanaście szalonych minut, ale móc pobyć z nim przynajmniej godzinę twarzą w twarz, tylko dla niego. Jestem szczęśliwy, bo godzina to tylko wyjście awaryjne - dla rodziny mam coraz więcej czasu. Oczywiście odbija się to tym, że nie piszę skeczy codziennie, już nie naparzam jak kiedyś. Ale obecnie jestem dużo szczęśliwszy. I wolę być mniej popularny i mniej zarabiać. Gdyby nie mój świetny pomysł zakupu domu na kredyt we frankach szwajcarskich to może byłbym jeszcze szczęśliwszy. Trochę jeszcze muszę popracować. Naprawdę jazda z dzieckiem na sankach jest dla mnie dużo atrakcyjniejsza niż występ np. na wielkim sylwestrowym show.

Czytaj e-wydanie »

Koronawirus fake news. Oto największe absurdy.

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Podaj powód zgłoszenia

m
man miipth

stracilem szacunek do tego pana kilka lat temu podczas występu w białostockim 'Camelocie'

- było opóźnienie, z takiego czy innego powodu - nie istotne

istotne jest to, ze jako 'zapychacz czasu' zaprosili na scene jakiegos lokalnego zula -nie aktora, zula, który 20 minut wczesniej prosil mnie o kase przed restauracja.

poziom organizatorow - zenujacy.

menel na scenie - zalosny

ludzie na widowni - zniesmaczeni

tyle w temacie.

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3