Godziny otwarcia przedszkoli w Białymstoku takie, jak sprzed pandemii koronawirusa. Prosił o to jeden z rodziców

Tomasz Mikulicz
Tomasz Mikulicz
Nasz Czytelnik napisał do władz miasta i radnych skargę na godziny otwarcia przedszkoli. - Przed koronawirusem można było zostawić dziecko nawet o 6.30, a odebrać o 18. Teraz, w dobie pandemii (przedszkola zostały otwarte 25 maja - przyp. red.) godziny otwarcia to 7-16. Żeby chociaż wydłużyć ten czas o pół godziny, to ja albo żona byśmy się wyrobili. A tak nie mamy szans - rozkłada ręce. Wojciech Wojtkielewicz
Rodzic prosił dyrekcję przedszkola, dzwonił do magistratu, wysłał skargę do władz miasta i radnych. W końcu, po naszej interwencji, się udało. Władze przywracają godziny pracy przedszkoli do tych sprzed pandemii. Teraz placówki są czynne do 16 i rodzice, którzy kończą o tej godzinie pracę nie mają możliwości odebrania dziecka.

Rozumiem, że pracownikom magistratu, którzy oprócz poniedziałków pracują od 7.30 do 15.30 jest wygodnie, ale całej reszcie nie. Większość pracuje do godz. 16 i naprawdę nie ma jak odebrać dziecka. Tak jest w przypadku mnie i mojej żony. Musiałem brać urlop. Tak dalej być nie może - mówi nasz Czytelnik (imię i nazwisko do wiadomości redakcji).

Napisał do władz miasta i radnych skargę na godziny otwarcia przedszkoli. - Przed koronawirusem można było zostawić dziecko nawet o 6.30, a odebrać o 18. Teraz, w dobie pandemii (przedszkola zostały otwarte 25 maja - przyp. red.) godziny otwarcia to 7-16. Żeby chociaż wydłużyć ten czas o pół godziny, to ja albo żona byśmy się wyrobili. A tak nie mamy szans - rozkłada ręce.

Czytaj też: Białystok. Miasto podaje kryteria pierwszeństwa przyjęć do przedszkoli i żłobków. Zobacz, kto ma największe szanse na przyjęcie

Najpierw poprosił dyrekcję przedszkola o wydłużenie godzin pracy. Gdy spotkał się z odmową, zadzwonił do departamentu edukacji w magistracie. Tam usłyszał, że jeśli jest taka potrzeba, to dyrektor danego przedszkola może wnioskować do prezydenta o zmianę godzin. - Dopiero gdy powiedziałem, że dzwoniłem do magistratu i dostałem szczegółową informację, dyrekcja przedszkola wysłała do prezydenta wniosek. Koniec końców zachowała się więc przyzwoicie, jednak powinna sama poinformować, że jest możliwość wydłużenia godzin pracy - mówi nasz Czytelnik.

Zasięgnął języka u znajomych, którzy też posyłają dzieci do miejskich przedszkoli. - Okazało się, że niektórzy dyrektorzy poinformowali rodziców, że w czasie pandemii jest możliwość wydłużenia godzin pracy za zgodą prezydenta, jednak większość tego nie zrobiła. Znajomi nie wiedzieli więc, że mogą o to wnioskować. Siedzieli więc na opiekuńczym, a dzieci chciały iść do przedszkola. Przy godzinach pracy do 8 do 16 byłoby to jednak, tak jak w moim przypadku, niemożliwe - opowiada nasz Czytelnik.

Czytaj też: Białystok. Prezydent zmienia zdanie. W czasie pandemii nie trzeba będzie płacić za żłobki. A jeśli ktoś zapłacił, pieniądze nie przepadną

W lipcu musiał przenieść dziecko do innego przedszkola, bo tamto do którego chodzi na co dzień jest w tym miesiącu zamknięte. - Tutaj, a chodzi o Przedszkole Samorządowe nr 36 przy ul. św. Mikołaja 9, dyrekcja odmówiła złożenia wniosku o wydłużenie godzin pracy. Usłyszałem, że pracownicy muszą mieć czas na przeprowadzenie dezynfekcji pomieszczeń, zabawek itd. - mówi.

Wicedyrektorka placówki Edyta Chomczyk twierdzi, wystąpić do prezydenta można tylko w wyjątkowych sytuacjach. - A oprócz tego jednego, nie mieliśmy do tej pory żadnych sygnałów od rodziców, że jest potrzeba wydłużenia godzin pracy - mówi.

Przyznaje, że nie informowała rodziców o możliwości wydłużenia godzin pracy, ale podkreśla, że mówi o tym procedury. - Rodzice podpisując deklaracje o posłaniu dziecka do przedszkola w czasie pandemii potwierdzali, że zapoznali się z zapisami procedury - mówi.

Gdy zauważamy, że zazwyczaj mało kto czyta procedury, twierdzi że każdy powinien to jednak robić. - Z procedurą można też zapoznać się na stronie internetowej - podkreśla.

Czytaj też: Białystok. Więcej miejsc dla dzieci w przedszkolach i żłobkach. Dzięki luzowaniu obostrzeń przez rząd

Dodaje, że krótsze godziny pracy w czasie pandemii nie oznaczają, że po godz. 16 wszyscy idą do domu. - Musimy dezynfekować i wietrzyć pomieszczenia. Proszę uwierzyć, że trwa to trochę czasu. Cztery osoby, które pracują do godz. 18 mają od godz. 16 tylko dwie godziny. A nie mogą pracować dłużej, bo rano też potrzebuję personelu do dezynfekcji i wietrzenia, które odbywa się jeszcze przed otwarciem przedszkola - wyjaśnia wicedyrektorka.

Wiceprezydent Rafał Rudnicki mówi, że władze podjęły decyzję o przywróceniu godzin pracy wszystkich przedszkoli do tych obowiązujących przed pandemią.

- Nastąpi to 20 lipca. Po pierwsze premier Mateusz Morawiecki stwierdził, że pandemia już się skończyła. A po drugie
wsłuchaliśmy się w głos mieszkańca, który się do nas zgłosił - mówi.

Nasz Czytelnik cieszy się z takiego finału. - Dziękuję. Do tej pory czułem, że odbijam się od ściany - mówi.

Poseł PiS rzecznikiem praw obywatelskich?

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie