Gang stręczycieli stanął przed sądem. Ruszył proces 10 oskarżonych

Anna Kopeć [email protected] tel. 85 748 95 11
Przed sądem odpowiadają także ochroniarze, którzy zarabiali od 70 do 90 zł za noc.
Przed sądem odpowiadają także ochroniarze, którzy zarabiali od 70 do 90 zł za noc. Archiwum
Zdaniem prokuratury, działali w grupie przestępczej m.in. ułatwiając prostytucję i czerpiąc z niej zyski. Na ławie oskarżonych zasiedli bossowie gangu, kobiety, które wynajmowały lokale pod agencje towarzyskie oraz ochroniarze.

Przynajmniej przez pięć lat werbowali dziewczyny do pracy w agencjach towarzyskich, zapewniali im pracę, ochronę i mieszkanie. Z takiej profesji uczynili swój zawód. Nakłaniając do prostytucji i ułatwiając jej uprawianie zarabiali na życie. Ponadto, wystawiając fałszywe zaświadczenia o zatrudnieniu, pomagali w uzyskiwaniu kredytów bankowych. Śledczy ustalili, że gang prowadził cztery agencje towarzyskie: w Fastach oraz w Białymstoku przy ul. Zwierzynieckiej, Włościańskiej i Wysockiego.

Na ławie oskarżonych w Sądzie Okręgowym w Białymstoku zasiadło siedmiu mężczyzn oraz trzy kobiety. Prokuratura postawiła im poważne zarzuty: uczestnictwo i kierowanie zorganizowaną grupą przestępczą, kuplerstwo, czyli ułatwianie uprawiania prostytucji, stręczycielstwo, czyli nakłaniania do nierządu oraz sutenerstwo, czyli czerpanie korzyści majątkowych z tej profesji. O ile w polskim prawie sama prostytucja nie jest karalna, to stręczycielstwo i sutenerstwo - tak.

Zdaniem śledczych, dziesięcioro oskarżonych z takich nielegalnych profesji uczyniło sobie stałe źródło dochodów. Gang działał przynajmniej od października 2006 roku do zatrzymania w marcu 2011 roku.
Wczoraj rozpoczął się jego proces. Jeden z głównych oskarżonych, 35-letni Andrzej Z., który zdaniem śledczych miał kierować gangiem nie przyznał się do zarzutów. Prokuratorowi wyjaśniał, że nie prowadził żadnej agencji towarzyskiej, ale do klubu w Fastach dostarczał dziewczyny.
Nie przyznaje się także drugi z głównych oskarżonych - Zygmunt K., który na wczorajszą rozprawę został doprowadzony ze szpitala psychiatrycznego w Choroszczy. Przed prokuratorem 55-latek wyjaśniał, że nie działał w gangu. Korzystał jednak z garażu, który mieścił się na posesji agencji towarzyskiej przy ul. Zwierzynieckiej. Tam miał naprawiać swój samochód. - Korzystałem z wdzięków dziewcząt, które pracowały w tej agencji, ale zawsze po ich pracy i za ich zgodą. To było dla przyjemności, nie płaciłem im - wyjaśniał Zygmunt K.

W tej sprawie odpowiada także jego konkubina, 28-letnia Monika K. Śledczy oskarżyli ją m.in. o udział w zorganizowanej grupie przestępczej. Kobieta miała zajmować się wynajmowaniem pomieszczeń, werbowaniem kobiet do prostytucji. Wystawiała też fałszywe zaświadczenia o zatrudnieniu w jej rzekomej firmie. W ten sposób m.in. ochroniarzom, którzy pracowali w jej agencjach towarzyskich, ułatwiała uzyskanie kredytu bankowego.

O działalność w gangu oskarżono także 28-letnią Izabelę Sz. i 25-letnią Ewelinę Ś. Obie na swoje nazwiska miały wynajmować i utrzymywać lokale, w których później działały agencje, przyjmowały kobiety i organizowały ich pracę.

Przed sądem odpowiadają także ochroniarze, którzy zarabiali od 70 do 90 zł za noc.

Czytaj e-wydanie »

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie