Galeria Sław Jagiellonii. Mirosław Sowiński numer "1" jagiellońskiej bramki

Mariusz Klimaszewski
Mariusz Klimaszewski
Mirosław Sowiński bramkarz numer „1” i to nie tylko drużyny, do której już przylgnęło miano „Wielkiej Jagi”, ale także golkiper wszech czasów białostockiej drużyny dołączył do Galerii Sław Jagiellonii.

Pamiętam, że przyszedł do nas z Szombierek Bytom z kontuzją - wspomina zawodnika były trener Mirosław Mojsiuszko. – Jagiellonia zaryzykowała i nie pomyliła się. Później Sowiński odwdzięczył się jej wspaniałą grą. Jako bramkarz miał wszystkie cechy ślązackie. Był niezwykle ambitnym sportowcem, bardzo starającym się, by wypaść jak najlepiej. Był, jak to się mówi, „nie do zdarcia” - dodaje Mojsiuszko, który z Sowińskim pracował będąc szkoleniowcem Jagi w latach największych jej sukcesów 1986-1990.
– Mirek miał swoje słabości, ale pozytywy przeważały. Jako kolega był niezwykle zamkniętym człowiekiem, a przy tym uczynny i serdeczny. Mimo że mieliśmy przecież wiele sukcesów, wygranych spotkań, to on zawsze przyjmował je bardzo skromnie, był mało wylewny. Ale właśnie te cechy powinien mieć dobry bramkarz. Pamiętam, że na treningach nigdy się nie uskarżał, że coś go boli, że jest gorąco lub że pada deszcz. Robił swoje, a był przy tym perfekcjonistą. Na pewno Mirek Sowiński na stałe wpisał się w historię sportu podlaskiego - kończy trener Mojsiuszko.

Zobacz Galerię Sław Jagiellonii na Stadionie Miejskim

– Cieszył się w drużynie niesłychanym szacunkiem. Był najstarszym i najbardziej doświadczonym piłkarzem w drużynie – wspomina Sowińskiego Jacek Bayer. – To zaszczyt, że byłem w Jagiellonii w chwili, gdy naszej bramki bronił właśnie Mirek – dodaje Jacek Bayer
– Gdy wchodziłem do drużyny, zwracałem się do Mirka na pan. Zresztą, wszyscy młodzi piłkarze nie mieli odwagi inaczej zwrócić się do niego jak na pan. Był dla nas wielkim autorytetem – mówi Mirosław Dymek, który w 1991 roku przejął po Sowińskim schedę i stanął za niego między słupkami bramki Jagiellonii.
Mirosław Sowiński zmarł przedwcześnie, w 2008 roku.

– Mirek był w tamtym okresie na pewno zaliczany do czołówki polskich bramkarzy. Myślę, że tylko bardzo duża konkurencja nie pozwalała na to, aby otrzymał powołanie do reprezentacji Polski. Świetny pod względem technicznym, dawał jakość, a jego liczby w Jadze mówią same za siebie. Był przedstawicielem starej szkoły bramkarskiej, która przede wszystkim uczyła łapać. Przy nim nikt nie miał prawa tutaj zaistnieć. Najlepszym przykładem wspomniany Stanisław Karwat, który przecież wcześniej występował w Motorze Lublin, a później za granicą. Przy Mirku był bez szans. Sowiński to przede wszystkim pewna postać tamtej drużyny – mówi cytowany przez oficjalny portal klubuJagiellonii Sławomir Kopczewski, także były bramkarz, a obecnie prezes Podlaskiego Związku Piłki Nożnej.

Lech Poznań zmienia trenera: Skorża za Żurawia

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie