Gabinety stomatologiczne na NFZ w Podlaskiem znikają. Dentyści wypowiadają umowy i skupiają się na płatnych usługach

Izolda Hukałowicz
Izolda Hukałowicz
Dentyści coraz częściej rezygnują z kontraktów z NFZ i przechodzą w całości na działalność komercyjną. Pixabay
Dwadzieścia gabinetów stomatologicznych z województwa podlaskiego wypowiedziało umowy z Narodowym Funduszem Zdrowia w 2020 r. Trend spadkowy trwa od lat, ale w ubiegłym roku ze współpracy z funduszem zrezygnowało rekordowo dużo dentystów. Tymczasem jak mówią stomatolodzy, po roku pandemii pacjenci trafiają do gabinetów bardzo zaniedbani.

Spada liczba gabinetów dentystycznych na NFZ

Obecnie w całym województwie podlaskim 229 gabinetów stomatologicznych ma podpisane umowy z NFZ na realizację świadczeń stomatologicznych (stan na 16 lipca 2021 r.). W ubiegłym roku takie umowy zawarło 249 gabinetów. Trend spadkowy widoczny jest na przestrzeni ostatnich pięciu lat. W 2018 r. 254 gabinety zawarły umowę z funduszem, w 2017 r - 288 gabinetów.

Oznacza to, że na przestrzeni 5 lat aż 59 gabinetów dentystycznych w naszym regionie zrezygnowało ze współpracy z NFZ, w tym 20 w okresie pandemii.

Spadła też liczba świadczeń stomatologicznych udzielonych w ostatnim roku. Według danych podlaskiego oddziału NFZ - w 2019 r. udzielono w sumie 2 467 206 świadczeń w gabinetach dentystycznych w naszym regionie, zaś w 2020 r. (roku pandemii) było ich o ponad 274 tys. mniej (dokładnie - 2 193 157).

Pandemia uderzyła w pacjentów i stomatologów

Na to, że mniej pacjentów zgłaszało się do dentystów w ubiegłym roku, miała wpływ pandemia Sars-CoV-2. W początkowym okresie gabinety pozostawały zamknięte (dyżurowało zaledwie kilka - dla osób z nagłymi schorzeniami), potem pracowały w podwyższonym reżimie sanitarnym, co oznaczało, że - ze względu na procedury - mogły przyjąć mniej osób.

Sami pacjenci również unikali wizyt u stomatologów z obawy o zakażenie. Do dentystów szli zwykle dopiero, gdy ząb zaczynał boleć. Profilaktyka poszła w kąt. Jaki jest tego skutek?

- To jest dramat - mówi Jolanta Szczurko, wiceprezes Okręgowej Izby Lekarskiej i stomatolog. - Do gabinetów funduszowych przychodzą pacjenci bardzo zaniedbani, potrzebujący pilnej interwencji, z całymi zajętymi jamami ustnymi. Widzimy też objawy innych chorób, które objawiają się zmianami na śluzówce, języku itd.

Pandemia uderzyła w pacjentów, ale też w samych stomatologów.

- Restrykcje, które zostały wprowadzone z powodu pandemii bardzo ograniczyły naszą działalność - przyznaje Jolanta Szczurko. - Nie ukrywajmy, nie mogliśmy przyjmować tylu pacjentów, ilu leczyliśmy wcześniej. A koszty utrzymania gabinetów wzrosły. Wszelka pomoc finansowa, np. z tarczy, była dostępna dla dużych firm lub dla tych działających komercyjnie. Gabinety pracujące na fundusz nie miały żadnej stawki kapitacyjnej, żadnego wzrostu ceny za punkt w ramach kontaktu z NFZ. Dlatego zamiast dokładać do interesu z pacjentów komercyjnych, lepiej jest w całości przejść na działalność prywatną.

W najgorszej sytuacji znalazły się gabinety leczące uczniów w szkołach. Gdy placówki przeszły na nauczanie zdalne, szkolne gabinety zostały zamknięte.

- Gdyby dentyści pracowali jedynie w gabinetach szkolnych, to zbankrutowaliby. Po prostu nie mieli pacjentów. Mogli wprawdzie pobrać zaliczkę w wysokości 1/12 kontraktu, ale ją trzeba potem odrobić, a jak to uczynić, skoro mamy teraz wakacje? A na jesieni widmo pandemii? - pyta wiceprezes OIL w Białymstoku.

Problem istnieje od lat

Pandemia tłumaczy rosnący exodus dentystów do prywatnego sektora. Problem jednak istnieje od dawna i przechodzenie na działalność komercyjną dentystów trwa od dłuższego czasu. Jaka jest tego przyczyna?

- Stawki proponowane przez fundusz nie zmieniają się od lat. Gdyby nie pacjenci komercyjni, którzy płacą za zabiegi nierefundowane, nie utrzymalibyśmy się - mówi Jolanta Szczurko. - Ponadto dentyści, którzy zatrudniają higienistki czy pomoce dentystyczne - a robi to większość gabinetów - nie otrzymują z NFZ-tu żadnych dodatków na ten cel. Jeśli np. lekarz zatrudnia pielęgniarkę, to dostaje z funduszu dodatkowe pieniądze. My nie, więc to generuje dodatkowe koszty pracownicze, które od 1 lipca dodatkowo wzrosły za sprawą ustawy o minimalnych wynagrodzeniach pracowników medycznych.

Jak mówi Jolanta Szczurko, stomatologia jest traktowana po macoszemu. Refundowana jest tylko część zabiegów, wymagająca tańszych preparatów.

- Wypełnianie światłoutwardzalne nie jest refundowane dla osób dorosłych. W zębach tylnych możemy zaoferować jedynie materiały znaczniej słabszej jakości. Nie oszukujmy się, wypełnianie ubytków czarnym amalgamatem nie jest atrakcyjnym zabiegiem. To nie ta epoka. Dlatego część pacjentów woli zapłacić za usługę wyższej jakości.

Dentyści od lat próbują walczyć o wyższe stawki i refundację szerszej oferty zabiegów, ale jak na razie bezskutecznie.

- Niestety, w rządowym projekcie "Zdrowa przyszłość" nie ma słowa o stomatologii - mówi Jolanta Szczurko. - Zawsze są inne, ważniejsze rzeczy, jak np. onkologia. A ja mówię, że jama ustna jest pierwszym odcinkiem przewodu pokarmowego i tu się wszystko zaczyna. I od tego powinniśmy zacząć i zadbać o siebie.

Wideo

Komentarze 5

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

s
skumbria w tomacie
22 lipca, 10:12, leon:

Stomatologia powinna być całkowicie płatna. Rachunki do pewnej kwoty powinien zwracać NFZ. Tak jest w wielu krajach. Wtedy nie będzie dzielenia gabinetów na te gorsze funduszowe i prywatne.

Ale kto i kim by wtedy rządził? Przecież nie o pacjentów chodzi, nie o lekarzy, nie o pielęgniarki czy asystentki. Rządzić, dzielić, uśmiechać się głupawo i z politowaniem. Taka jest Polska

l
leon
Stomatologia powinna być całkowicie płatna. Rachunki do pewnej kwoty powinien zwracać NFZ. Tak jest w wielu krajach. Wtedy nie będzie dzielenia gabinetów na te gorsze funduszowe i prywatne.
G
Gość
Rozmawiałem z dentystą. Koszt sprzętu, lokalu, dezynfekcji i materiałów to często więcej niż 100 zł za wizytę. Nie wiem jak polscy stomatolodzy przy tych samych kosztach materiałów i urządzeń co na zachodzie kalkulują bo ceny mają dwukrotnie niższe. Układam glazurę i obecnie w Polsce biorę więcej niż kilka lat temu w Berlinie.
G
Gość
20 lipca, 07:30, Gość:

Niech dentyści nie biedują, za 15 minut komercyjnego zabiegu 100 zł. to chyba nieźle ?

Przecież możesz skończyć kurs stomatologii i po miesiącu nauki zarabiać.

G
Gość
Niech dentyści nie biedują, za 15 minut komercyjnego zabiegu 100 zł. to chyba nieźle ?
Dodaj ogłoszenie