Firmy mają kryzys, zjadacze chleba - podwyżki.

Wojciech Nowicki
Zdrożeje alkohol i papierosy? Bez nich przecież da się przeżyć. Kilkaset złotych więcej za luksusowe auto? Niech się martwią bogacze.

Ale wyższe opłaty za prąd, czynsze czy wywóz śmieci, jakich możemy się spodziewać w tym roku, uderzą po kieszeni wszystkich.

Ceny paliw w ciągu minionego roku znacznie spadły

Ceny alkoholu i papierosów wzrosną, bo od 1 stycznia obowiązuje nowa stawka akcyzy na używki. Jak przełoży się to na ceny na sklepowych półkach? Półlitrówka, według wyliczeń Ministerstwa Finansów, będzie o złotówkę droższa.

Za butelkę piwa zapłacimy 20 groszy więcej, za wino - ok. 70 groszy. A Kowalski, który wypala 20 papierosów dziennie i płacił do tej pory 6 złotych za paczkę, wyda na nią także o złotówkę więcej. Jednak dopiero za jakiś czas, bo producenci papierosów zdążyli zgromadzić zapasy i na razie wyprzedają je po starych cenach.

Wyższa akcyza objęła też importowane samochody o pojemności silnika ponad 2 litry, a więc luksusowe modele i auta terenowe. Białostoccy dilerzy aut twierdzą jednak, że nie ma mowy o przerzuceniu podwyżki na klientów. W obliczu kryzysu branży motoryzacyjnej oznaczałoby to ich samobójstwo.

Jedzenie też w cenie

Nie wiadomo, czy wyższa akcyza podreperuje budżet państwa - drożyzna, jak wiadomo, ogranicza konsumpcję. Podobnie trudno ocenić, o ile zdrożeje żywność. Najwyżej o 2 proc. - według Instytutu Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej. Zapowiadają się bowiem udane zbiory zbóż i owoców, a mleka i przetworów mlecznych jest na rynku tyle, że ich ceny spadną o około 10 proc. Tyle dobrych wieści.

Zła wiadomość to spodziewane podwyżki cen wieprzowiny, więc i schabowego, i parówek. Przynajmniej w pierwszym półroczu.

- Wciąż odczuwamy konsekwencje "świńskiego dołka” wywołanego gwałtownym wzrostem cen pasz sprzed dwóch lat - wyjaśnia dr Krystyna Świetlik z instytutu. - Dopiero pod koniec roku, gdy spadną ceny żywca, przetwory mięsne przestaną drożeć.

Eksperci szacują ponadto, że w górę pójdzie cena cukru, nawet o 20 proc. Bo coraz więcej upraw służy nie do produkcji białych kryształków, ale bioetanolu - ekologicznego paliwa.

Droższe będą też: herbata - w związku z niskim kursem złotego import herbacianych liści staje się kosztowny, a także czekolada - tegoroczne zbiory na świecie nie będą zbyt obfite.

Ciemne wizje energetyków

Najmniej przyjazną dla naszych kieszeni niespodziankę zafundowali nam jednak energetycy. Rachunki za prąd dla gospodarstw domowych w województwie podlaskim wzrosną średnio o ok. 6 złotych miesięcznie. Dodajmy, że mogło być drożej. Dlaczego?

W listopadzie ubiegłego roku firmy energetyczne domagały się podwyżek rzędu 30-50 proc. Ale prezes Urzędu Regulacji Energetyki, który stara się utrzymać wzrost cen energii na poziomie nieprzekraczającym możliwości finansowe przeciętnego odbiorcy, zaakceptował je na poziomie trzykrotnie niższym niż oczekiwania sprzedawców prądu.

- Prezes URE zapowiedział, że więcej podwyżek w tym roku nie będzie - mówi Agnieszka Głośniewska, rzeczniczka URE. - Ale firmy energetyczne mają prawo wystąpić z wnioskim o korektę cenników, gdy np. w międzyczasie wzrosną ceny węgla.

Niestety, Kompania Węglowa już podniosła elektrowniom ceny o 40 proc. Na szczęście dla posiadaczy domów opalanych węglem, ceny nie uległy zmianie. Gorzej, że drożeje też prąd dla firm, których nie chroni państwowy regulator. Więc będą podwyższać ceny swoich produktów, bądź zbankrutują. Czyli czeka nas kolejna fala podwyżek praktycznie wszystkiego.

Wzrosną też m.in. opłaty za wywóz śmieci. I to nawet o jedną trzecią, jak zapowiadają zajmujące się tym firmy. Drożej zapłacimy też za pobyt dziecka w przedszkolu, a lokatorzy mieszkań komunalnych spodziewać się mogą podwyżki czynszów.

Jasna strona recesji

Ze wspomnianych już spadków cen ropy najbardziej cieszą się, oczywiście, kierowcy. Bo od 6 lat, wg danych firmy analitycznej e-petrol, na naszych stacjach paliwo nie było tak tanie - kosztuje obecnie niecałe 3,4 zł za litr. I jest duża szansa, że ten poziom cen utrzyma się do czasu wakacyjnych wyjazdów i zwiększonego zapotrzebowania na benzynę.

- Uważamy, że w tym roku ceny paliw będą stabilne i wyraźnie niższe niż w roku ubiegłym - mówi Szymon Araszkiewicz z e-petrol. - Nasze rafinerie bowiem podążają za tym, co dzieje się na światowych rynkach.

A że na świecie zapowiada się tęga recesja, przynajmniej ten jeden aspekt kryzysu nie nadwyręży naszych portfeli. Bo tanie paliwo równa się niższej inflacji, a więc wolniejszemu wzrostowi cen.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie