Firma Roku 2011 Podlaskiej Złotej Setki Przedsiębiorstw: Nasycalnia Podkładów Kolejowych w Czeremsze

maryla
Nadzieja Dragun i prezes Ryszard Sobolewski z Nasycalni Podkładów Kolejowych w Czeremsze nie ukrywali radości z faktu dostrzeżenia zmian w ich firmie
Nadzieja Dragun i prezes Ryszard Sobolewski z Nasycalni Podkładów Kolejowych w Czeremsze nie ukrywali radości z faktu dostrzeżenia zmian w ich firmie W. Wojtkielewicz
Europa chciała drewna z Czeremchy, ale chciała też, żeby było nasycane ekologicznym olejem i było nowocześnie, precyzyjnie obrabiane. Ekipa zarządzająca nasycalnią postawiła więc i na ekologię, i na innowacje. I tak firma, która jeszcze sześć lat temu była najmniejszym i najgorszym pod względem przychodów państwowym zakładem w swojej branży, teraz jest jej liderem.

- Za 2006 rok, trzy miesiące po tym jak tu przyszedłem, przychody wynosiły 11,52 mln zł. Za ubiegły rok doszły do ok. 52 mln – mówi Ryszard Sokołowski, prezes Nasycalni Podkładów Kolejowych w Czeremsze. - Nie ukrywam, że to wejście na rynki zagraniczne, trafna decyzja o wyborze właścicieli i przestawienie się olej typu C spełniający europejskie wymogi ekologiczne otworzyły nam nowe możliwosci .Ryszard Sokołowski obejmując stanowisko miał przygotować firmę do komercjalizacji. 1 czerwa 2008 roku nasycalnia została spółką skarbu państwa, ale była już wtedy drugą (z czterech) w kraju. - Zaprocentowało – jak mówi prezes Sokolowski – zadbanie o nowe kierunki sprzedaży. Rynek to wymusił. Przełom roku 2008/09, poczatek kryzysu, oznaczal  pozycje wyczekiwania w Polsce. Aby osiągnąć zyski, trzeba było wyjść za granicę.Najpierw to była Litwa i Łotwa, a potem, już jako spólka skarbu państwa, uderzyliśmy na rynek austriacki. To na nas wymogło stosowania innego, ekologicznego oleju do nasycania drewna niż do tej pory.
- No i mieliśmy bardzo dobry surowiec – dodaje prezes. - To jest rynek oparty tylko na drewnie twardym – buk i dąb. Docenili nasz. Ale przedstawiciel kolei austriackich przyjeżdżał za każdym razem i odbieral sztuka po sztuce. Nie było tak, że fajnie chłopaki, że coś rzeście przygotowali, tylko kontrola za kontrolą, raz na trzy miesiące, kończona protokołem. I przyszla prywatyzacja. Poszła szybko: decyzja zapadła w kwietniu 2010 roku, w czerwcu właścicielem nasycalni były już Kolejowe Zakłady Nawierzchniowe Bieżanów z Krakowa, produkujaca rozjazdy kolejowe. Drugi chętny, firma włoska, niebranżowa, wycofała się. - Wchodząc w KZN mieliśmy jednoznacznie określony kierunek rozwoju, bo część produkcji już wcześniej im sprzedawaliśmy – wyjaśnia Ryszard Sokołowski. - Mieliśmy nawet podpisaną umowę na dostawy podrozjazdów.
Kosztująca 700 tysiecy inwestycja w instalacje na olej typu C, spełniajacy wymogi ekologiczne UE, okazała się strzałem w dziesiątkę. Postawieniem kropki nad i, dzieki któremu firma wstrzeliła się w zapotrzebowanie zachodu, a potem i Polski na drewniane elementy infrastruktury kolejowej.
­ Całe południowe Niemcy i Austria są na podkładach drewnianych, bo one są lżejsze. Podobnie jak południe Polski. Na Ślasku podkładów struno-betonowych jest co kot napłakał. Bo tam są ruchome tereny ze względu na szkody górnicze – prezes rozwiewa strereotyp, że drewno jest archaicznym materiałem. - Dostarczaliśmy na przykład drewno do Wrocławia i Krakowa, na dworce modernizowane w związku z przygotowaniami do Euro. Drewniane podkłady mają też walory wyciszające. Lepsze niż na elementach struno-betonowych jest także przenoszenie drgań. Całe paryskie metro stoi na drewnie.
Do tego dochodzi jeszcze walor łatwiejszej utylizacji niż zbrojonych metalem elementów betonowych, które też nie są wieczne.
Kiedy w 2011 roku spółka PKP PLK, główny zarządca nfrastruktury kolejowej w Polsce, wprowadziła w przetargu centralnym preferencje dla oleju typu C, nasycalnia w Czeremsze okazała się być o krok przed konkurencją.  I w kraju, i za granicą.
- W ubiegłym roku nasza produkcja wyniosła 302 tysiące sztuk podkładów! I zapotrzebowanie rosnie – mówi Ryszrd Sokołowski. - Trwajaca w ubiegłych 20 latach zapaść inwestycyjna na kolei spowodowała, że mamy teraz trend w drugim kierunku. Marszałkowie wielu województw wracają do odnawiania linii pod hasłem ich rewitalizacji. Ot choćby na wybrzeżu, gdzie z Bytowa do Gdyni jedzie się koleją 40 minut, a samochodem 1,5 godz. Czyli odbudowa takich połączeń pełni rolę społeczną.
Teraz nasycalnia zrobiła kolejny krok w stronę Niemiec. - Dostarczaliśmy tam niewielkie ilości podkładów ze względu na charyzmatyczne wymogi rynku niemieckiego – mówi prezes firmy. - Ale już spełniamy te rygory, co w tym roku potwierdziła nam ceryfikacja dokonana przez niezależną szwajcarską firmę EMPA. I we wrzesniu uruchomilismy, nakładem 1,5 mln zł, jedna z najnowoczesniejszych w Europie maszyn do precyzyjnego nawiercania podrozjazdnic. Gdy powiedziałem to przedstawicielom dwóch znaczacych firm niemieckich, jednoznacznie stwierdzili, że możemy tam zbyć każda ilość tak nawierconych elementów.
Prezes Sokołowski zapowiada , że są już kolejne pomysły, aby umknąć konkurencji i krajowej i europejskiej np. z Czech. Ale jeszcze za wcześnie o tym mówić. 

Polacy smakoszami czekolady

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

x
xxx
Tytuł pod zdjęciem- Sokołowski a nie Sobolewski
Dodaj ogłoszenie