Festiwal Wschód Kultury\Inny Wymiar 2020.Grupa Coincidentia – Rok metalowego szczura wyreżyserował i napisał Michał Walczak (zdjęcia, wideo)

Jerzy Doroszkiewicz
Jerzy Doroszkiewicz
Grupa Coincidentia - Rok metalowego szczura na festiwalu Wschód Kultury/Inny Wymiar 2020 Jerzy Doroszkiewicz
Grupa Coincidentia, czyli Paweł Chomczyk i Dagmara Sowa wzmocnieni osobą Błażeja Piotrowskiego i talentem literacko-reżyserskim Michała Walczaka w ramach festiwalu Wschód Kultury/Inny Wymiar pokazali spektakl „Rok metalowego szczura”.

Tak, rok 2020 według chińskich horoskopów nazwany został Rokiem Metalowego Szczura. Dla całego świata stał się rokiem pandemii koronawirusa, społecznej izolacji i związanych z tym traum i lęków. I z takim, publicystycznym w gruncie rzeczy tematem, zmierzył się Michał Walczak. A że słuch językowy ma niezgorszy, to i jego „Rok” rozpoczyna się naprawdę obiecująco. Widzowie poznają ciekawe małżeństwo, uwięzione w modnym apartamencie stworzonym w starej kamienicy w „złej” dzielnicy. Kiedyś się kochali, ona wyszła za niego, bo jej nie wyszło przy egzaminach do akademii teatralnej, a on ją uratował przed samobójstwem, on wszystko widzi jako towar, który można zareklamować, i zdaje się, że sam wierzy we własne kłamstwa, a i do spiskowych teorii dziejów świata też dokłada swoją cegiełkę, wychwalając geniusz Billa Gatesa. Kończy się im alkohol, jak żyli z dala od siebie, tak teraz są skazani na siebie. A jak wiadomo – takie sytuacje nie zawsze sprzyjają zacieśnianiu rodzinnych więzi. Ona musiała zamknąć zakład kosmetyczny, wyrzucić ludzi na bruk, on traktuje apartament jako home office. I teraz już wiemy, dlaczego grający rolę Piotra Paweł Chomczyk występuje w w marynarce, ale w krótkich spodenkach. Bo przecież podczas wideo konferencji całego go nie zobaczymy.

Dagmara Sowa w roli niespełnionej aktorki Joanny opowiada o frustracjach kosmetyczek, fryzjerek, podziemiu usług, a jednocześnie wygłasza apoteozy prawdziwego teatru, takiego z publicznością, nie spektaklami online. Jak zwykle dramatyczna i przekonująca łączy prawdę tekstu z świetnym aktorstwem. Paweł Chomczyk wykorzystując plastykę swego ciała z upodobaniem kreuje kolejną groteskową postać w swojej artystycznej karierze. Jego Piotr zdaje się być popadającym w obłęd facetem, który musi znaleźć sobie jakiegoś wodza, wizjonera, któremu chce służyć. I to mimo faktu, że jako szef agencji reklamowej, to jemu powinno być przypisane wizjonerstwo. Sytuacja zacznie się komplikować, kiedy pojawi się ten trzeci – najpierw jako kurier. Idealnie pasujący do klimatu Grupy Coincidentia Błażej Piotrowski od prostego wcielenia się w dostawcę przesyłek przechodzi płynnie w nieco demonicznego doręczycie erotycznych gadżetów, animując przy tym lalkami, wreszcie na scenie pojawią się znacznych rozmiarów penis i wagina. Wszystko to wszak po to, by Piotr i jego Joanna urozmaicili sobie życie i pożycie w dobie kwarantanny. Zatem autor sztuki – Michał Walczak idzie za głosem seksuologów i wszelakich doradców małżeńskich. Ale wkrótce szaleństwo zacznie kiełkować i w jego głowie i wykoncypuje program „Aktor plus”, czyli aktor w każdym domu. Groteska zaczyna się rozkręcać, jednocześnie obnażając bezdenną pustkę zjadaczy seriali i osób przebierających się za swoich ulubionych filmowych bohaterów. Robi się coraz śmieszniej, pandemia i jej moralne i psychiczne konsekwencje schodzą na plan dalszy. Za chwilę powrócą, kiedy Błażej Piotrowski objawi się jako przedstawiciel służby sanitarnej. W świetnym kostiumie, przypominającym z lekka inkwizytora będzie się brutalnie rozprawiał z pluszowymi szczurami. W końcu okaże się oszustem, który splądruje mieszkanie pary. Zostaną bez grosza, ale za to ukaże im się tytułowy Metalowy Szczur. Z humorystycznego spektaklu robi się dość dosłowny kabaret, kończący się proekologicznym wezwaniem ze słaniającym się żubrem w roli głównej.

Ewidentnie Michał Walczak chciał włożyć zbyt wiele grzybów w ten barszcz. Paweł Chomczyk, Dagmara Sowa i Błażej Piotrowski to wyśmienici aktorzy, którzy z dystansem do siebie wykonają każde zadanie, ale publiczność pod koniec przedstawienia zamiast polubić jego bohaterów, dystansuje się coraz bardziej od tej koronawirusowej fantasmagorii zastanawiając się, czy autor podczas pisania ostatnich scen sam nie był w jakowejś gorączce. Anegdota zaczyna królować nad treścią i to, co jeszcze niedawno bolało każdego z nas zamienione zostaje w reżyserski i autorski odlot. Brawurowy, ale czy konieczny?

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie