Fabryka przy Jurowieckiej. Nieznana historia, odkryto nowe fakty.

Tomasz Mikulicz
Stojący do dziś budynek przy ul. Jurowieckiej powstał prawdopodobnie tuż przed 1914 rokiem – mówi Wiesław Wróbel. – Charakterem i formą przypomina zbudowane również w tym okresie hale fabryczne przy ul. Włókienniczej.
Stojący do dziś budynek przy ul. Jurowieckiej powstał prawdopodobnie tuż przed 1914 rokiem – mówi Wiesław Wróbel. – Charakterem i formą przypomina zbudowane również w tym okresie hale fabryczne przy ul. Włókienniczej. Fot. Wojciech Oksztol
Budynek, w którym przez lata działał pub Fabryka prawdopodobnie nie należał do wielkiej, przedwojennej fabryki Markusa.

Fabryka Markusa działała pod adresem: Jurowiecka 29. Budynek, który przetrwał do naszych czasów miał zaś numer 31. Księgi adresowe mówią, że przed wojną istniała tam m.in. firma Autogaraż zajmująca się naprawą aut, czy też produkujący instrumenty muzyczne Radiofon - mówi Wiesław Wróbel, białostocki historyk.

Na trop rzucający nowe światło na historię tego miejsca wpadł przy okazji badania dziejów fabryki Markusa.

- Kiedy, pod koniec zeszłego roku, wyszła publikacja "Białystok. Manchester Północy“, okazało się, że nie ma w niej informacji o tej dużej fabryce. Postanowiłem przekopać się przez archiwa i uzupełnić dotychczasowy stan wiedzy - tłumaczy Wróbel.

I rzeczywiście, do tej pory historycy pisali, że fabryka powstała w 1896 roku, a jej założycielem był Jakub Markus. Wróbel dotarł zaś do źródeł mówiących o tym, że budowa fabryki zaczęła się trzy lata wcześniej, a jej pierwszym właścicielem był Abram Bersz Markus, ojciec Jakuba.

- Ten ostatni, w 1896 roku przejął jedynie majątek po zmarłym ojcu - podkreśla Wiesław Wróbel.

Fabryka przy Jurowieckiej - nowe fakty

Po 1911 roku, fabrykę prowadziła zaś - wraz z synami - wdowa po Jakubie. W latach międzywojennych była to jedna z największych fabryk sukna w Białymstoku. W 1922 roku zatrudniała aż 280 pracowników. Według Wróbla, drugiej wojny światowej nie przetrwał żaden z budynków należących do Markusów.

- Rzeczywiście, hala, która stoi do dziś niedaleko rzeki Białej mogła nie należeć do tej rodziny. W okolicy działały niegdyś, położone bardzo blisko siebie, cztery fabryki. Dziś trudno dociec, który budynek należał do kogo. Mylące są nawet dawne dane adresowe - mówi Andrzej Lechowski, dyrektor Muzeum Podlaskiego.

Cieszy się jednak, że w Białymstoku prowadzone są badania dotyczące tego typu spraw.

- Może dzięki temu z naszych dziejów zniknie kilka białych plam - uważa Lechowski.

Czytaj e-wydanie »

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość

Szacunek, panie Wróbel. A "dyżurni" popaprańcy niech zamilkną...

h
harrier

Lachowski jak zwykle zazdrości, że ktoś posiada pełniejsza wiedzę o Białymstoku od niego.