Endy Gęsina-Torres przed sądem. Dziennikarz podrobił dokumenty, aby dostać się do ośrodka dla uchodźców

(ika)
Strzeżony ośrodek dla uchodźców w Białymstoku
Strzeżony ośrodek dla uchodźców w Białymstoku archiwum
Dziennikarz telewizyjny przyznał się do podrobienia dokumentów i złożenia fałszywych zeznań, aby dostać się jako nielegalny imigrant do strzeżonego ośrodka dla uchodźców w Białymstoku. - Zdaję sobie sprawę, że to było nielegalne. Ale uzasadniał to ważny interes społeczny - przekonywał przed sądem.

Nie było innego sposobu, aby przedstawić rzeczywiste warunki panujące w ośrodku - dodał Endy Gęsina-Torres (zgadza się na publikacje swoich danych).

We wtorek przed Sądem Rejonowym w Białymstoku oskarżony gęsto się tłumaczył. Prowokacja dziennikarska była odpowiedzią na niepokojące sygnały o łamaniu praw człowieka w tego typu placówkach. W październiku m.in. w białostockim ośrodku dla uchodźców doszło do strajku głodowego. Kontrole przeprowadzone przez organizacje pozarządowe (np. Helsińską Fundację Praw Człowieka) ujawniły w nim szereg nieprawidłowości.

- Szczególnie zwrócono uwagę na sposób w jaki funkcjonariusze znęcają się nad osadzonymi, reżim podobny do więziennego oraz brutalna pacyfikacja strajku głodowego - wymieniał 29-latek.
Pomysł wcielenia się w rolę nielegalnego imigranta pojawił się w rozmowie z jego przełożonym, znanym z publicystycznych programów TVP - Tomaszem Sekielskim. - Nakreśliliśmy ogólny szkielet pomysłu. Dane i historię o Kubańczyku wymyśliłem sam - zapewniał oskarżony warszawiak. - Sam podjąłem się też realizacji zadania. Nie było to polecenie służbowe.
Dziennikarz wykorzystał swoje pochodzenie (jest obywatelem Polski, ale jego ojciec to Kubańczyk). W styczniu tego roku oskarżony sprowokował policję, by go zatrzymała (przechodząc przez jezdnię w niedozwolonym miejscu). Przesłuchiwany w komisariacie utrzymywał, że jest nielegalnie przebywającym w kraju obywatelem Kuby i został okradziony z paszportu i ubrań. Dokumenty związane z całą procedurą podpisał fałszywym nazwiskiem. Sąd umieścił go w ośrodku dla cudzoziemców. Przebywał tam przez kilka tygodni. Przy pomocy kamery ukrytej w zegarku, nagrał swój pobyt i rozmowy z innymi osadzonymi, którzy skarżyli się na warunki przetrzymywania przypominające więzienie. Właśnie ów szpiegowski gadżet zdemaskował dziennikarza. Po ujawnieniu tożsamości, przyznał się w jakim celu chciał się dostać do ośrodka.

29-latek usłyszał w sumie trzy zarzuty: podrobienie dokumentów, składanie fałszywych zeznań oraz złożenia zawiadomienia o przestępstwie, którego nie popełniono. - Jestem świadom społecznej szkodliwości tych czynów, ale wszystko zależy od motywacji. Jestem przekonany, że w tym konkretnym przypadku, nikomu nie zaszkodziłem. Fałszywe zeznania mały uwiarygodnić rolę, którą grałem - mówi Gęsina-Torres. Grozi mu kara do 5 lat więzienia.
Oprócz niego, sąd przesłuchał w poniedziałek m.in. funkcjonariuszy ze strzeżonego ośrodka dla uchodźców. Kolejna rozprawa 10 października. Sąd zamierza wezwać m. in. Tomasza Sekielskiego.

Czytaj e-wydanie »

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie