Elżbieta Janikowska: Książki są dobre na wszystko

Marta Gawina
Elżbieta Janikowska na spotkaniu z przedszkolakami
Elżbieta Janikowska na spotkaniu z przedszkolakami Archiwum Elżbiety Janikowskiej
Z Elżbietą Janikowską, bibliotekarką i autorką książek dla dzieci m.in. Piesek królewny Malwinki", "Wróbelek Maciuś w Afryce" rozmawiała Marta Gawina.

Kurier Poranny: W trakcie Białostockiego Tygodnia Czytania Dzieciom będzie Pani spotykać się z małymi czytelnikami. Jak ważne są dla Pani takie spotkania?

Elżbieta Janikowska: Są najważniejszym i najprzyjemniejszym elementem mojej pracy. Po cóż miałabym tworzyć dla dzieci, gdybym nie mogła prezentować im swojej twórczości. Takie spotkania pokazują mi, co najbardziej dzieci interesuje, jaka tematyka najbardziej do nich przemawia i w jakim kierunku powinnam dalej podążać w swoim pisaniu.

O co najczęściej pytają Panią dzieci?

To zależy, w jakim są wieku, ale zawsze padają pytania dotyczące pomysłów na pisanie bajek: kiedy napisałam pierwszą książkę, czy trudno jest pisać dla dzieci, czy lubię zwierzęta, a także ile mam lat. Na wszystkie odpowiadam wyczerpująco i rzetelnie.

W Pani książkach często bohaterami są zwierzęta. Dlaczego?

Od dziewięciu lat mieszkam na wsi, a obcowanie z naturą ogromnie pobudza wyobraźnię. Otacza mnie mnóstwo zwierząt: mam sześć psów, szesnaście kur, na śniadania i kolacje przychodzi do mnie pięć kotów-włóczęgów. W moim ogrodzie mieszka mnóstwo żabek, pszczół, mrówek, kretów, pająków, są nawet jaszczurki. Niektóre z nich już zostały bohaterami moich bajek, inne na pewno nimi zostaną. Czasami obserwując zachowanie jakiegoś zwierzątka w mojej wyobraźni powstaje bajka o nim. To byłoby banalne, gdybym powiedziała, że kocham zwierzęta, ale uważam, że czasami to my - ludzie powinniśmy brać z nich przykład. Zwierzęta nigdy nie krzywdzą nikogo bez powodu, tylko wtedy, gdy się boją albo są głodne. Tego, niestety, nie można powiedzieć o wielu ludziach.
Co Pani chce przekazać poprzez swoje książki?

Wiele z moich bajek to bajki terapeutyczne, edukacyjne, ale jest wśród nich wiele takich, które mają wyłącznie bawić czytelnika. Przez dwadzieścia lat pracowałam jako nauczyciel kształcenia zintegrowanego, teraz jestem bibliotekarką. Doskonale znam problemy i potrzeby najmłodszych. Jako mama trójki, dorosłych już wprawdzie dzieci, staram się też pomóc rodzicom w rozwiązywaniu problemów wieku dziecięcego właśnie przez literaturę. W pisanych przeze mnie bajkach naprawdę można znaleźć to wszystko, co potrzebne jest dziecku: miłość, przyjaźń, szacunek, empatię, sposoby radzenia sobie w trudnych sytuacjach. Moja ostatnia książka - baśniowa powieść dla dzieci w wieku 7-10 lat - pod tytułem "Madzia i Jacek" porusza trudny problem niepełnosprawności intelektualnej (zespół Downa), a także śmierci. Nie można udawać, że takie problemy nie istnieją, trzeba je tylko umieć pokazać dzieciom w sposób adekwatny do ich rozwoju. Wielu osobom wydaje się, że pisanie książek dla dzieci jest proste. Jak jest w rzeczywistości?

Maksym Gorki powiedział, że dla dzieci trzeba pisać tak jak dla dorosłych, tylko lepiej. W pełni się zgadzam z jego słowami. Książka dla dzieci musi być pozbawiona infantylizmu i nachalnego dydaktyzmu.

Czytaj e-wydanie »

Nieruchomości z Twojego regionu

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

K
Kasia

Szkoda, że rektor UwB o tym nie wie. Jemu i senatowi książki niepotrzebne! Uczelnia jak korporacja - ma zrabiać na siebie! Zgroza!!!

Wróć na poranny.pl Kurier Poranny
Dodaj ogłoszenie