Elżbieta Dzikowska o kobietach okaleczających się dla mężczyzn

Maryla Pawlak-Żalikowska [email protected]
Kobiety z somalijskiego plemienia Mursi mają w wargach okrągłe plakietki ceramiczne, zdejmowane tylko do jedzenia. A w zdobieniu ciała skaryfikacjami pomaga im narzeczony. Biczem!
Kobiety z somalijskiego plemienia Mursi mają w wargach okrągłe plakietki ceramiczne, zdejmowane tylko do jedzenia. A w zdobieniu ciała skaryfikacjami pomaga im narzeczony. Biczem! Archiwum prywatne E. Dzikowskiej
Udostępnij:
Zdjęcia kobiet robione na całym globie przez Elżbietę Dzikowską pokazują, że pojęcie piękna jest względne. A metody, jakimi się do tego piękna zmierza, potrafią być bezwzględne. Ale narzeczonemu, który biczuje "dla urody" kobietę z plemienia Mursi w Somalii, nikt nie założy Niebieskiej Karty.

Kiedyś Pani powiedziała, że gdy robiliście zdjęcia z Tonym Halikiem, On fotografował to, co się rusza - ludzi, zwierzęta, a Pani to, co się nie rusza - zabytki, przyrodę. Album już wydany "Biżuteria świata" i przygotowywany "Fryzury i nakrycia głowy" pokazują, że jednak zainteresowała się Pani ludźmi.

- Faktycznie. Zawsze robiłam dokumentalne zdjęcia ludzi potrzebne mi w pracy dziennikarskiej, ale po latach zaintrygowały mnie twarze. Powstał album "Uśmiech świata", ale też wystawy pod tym hasłem, które miały zniechęcić Polaków do wiecznego narzekania i pokazać, że w krajach o wiele, wiele biedniejszych uśmiech gości często na twarzach ludzi. Biżuteria świata to z kolei próba pokazania nie tylko piękna czy egzotyki samych ozdób, ale również kontekstu cywilizacyjnego - bo jest ona przede wszystkim talizmanem, amuletem strzegącym przed różnymi dopustami losu. Od chorób przez zdrady po kradzieże. Zapewnia też miłość. Zresztą, kolejny mój pomysł "Drzwi i okna świata" też jest związany z człowiekiem, bo to on wchodzi, wychodzi, obserwuje, tworzy swój dom. A kolejny tom poświęcony będzie fryzurom i nakryciom głowy, których jest nieprzebrane bogactwo. Wróciłam właśnie z Etiopii, gdzie byłam już drugi raz u plemion w dolinie rzeki Omo. To najciekawsze, z blisko 80 plemion tam mieszkających. Żyją jak nasze słowiańskie plemiona w czasach Mieszka. Zachowują swoją tożsamość i tradycje. I co ciekawe - moim zdaniem pomaga im w tym kontakt z napływającymi w coraz większej liczbie turystami. Bo za każde zdjęcie utrwalające tę egzotykę trzeba tam zapłacić!

Komercyjna motywacja, żeby pielęgnować swoje zwyczaje?

- Tak, a rząd Etiopii z tego samego powodu nie wydaje się być zainteresowany zmianą ich sytuacji na lepszą. Bo to głównie te widoki nakręcają ruch turystyczny przynoszący pieniądze krajowi. Tak mi się wydaje. Choć jednak tu czy tam widać próby budowania np. ośrodków zdrowia… Niemniej dla mnie fascynujące też były obserwacje kobiet z plemienia Karo i Mursi. Kobiety Karo są przepięknie pomalowane, każda inaczej…

Ale nie tylko na twarzy?

- Nie, na całym ciele. A kobiety Mursi mają w dolnych wargach okrągłe plakietki ceramiczne, zdejmowane tylko do jedzenia.

To jeden z bardziej wstrząsających obrazków, jakie Pani uchwyciła. Tam rozumiem atrybut piękności. Zastanawiało mnie, czy te dekielki są zamontowane na stałe?

- Są wyjmowane. Instaluje się je około 14 roku życia dziewcząt, a gdy zbliża się czas zamążpójścia, kandydat musi zapłacić stosowną cenę: 30 do 40 krów. Im większa ta plakietka, tym kobieta ładniejsza i cenniejsza. To nie wszystko…

Już się boję!

- Zarówno w plemieniu Mursi, jak i Hamar i kilku innych ozdobą są także skaryfikacje, czyli blizny ozdobne na plecach, ramionach czy nawet na brzuchu. One są rezultatem bicia! A u Mursi najwięcej bije narzeczony! Jak się to już przeżyje, to wszystko wydaje się łatwiejsze. Chociaż mąż też ma prawo tak "zdobić" kobietę.

U nas kwalifikuje to do założenia Niebieskiej Karty świadczącej o patologii w rodzinie. Tam akceptacja jest po obu stronach?

- Która ma więcej takich pręg, ta się chwali. Bo te rany układają się często w wymyślne wzory. Zrobiłam piękne zdjęcie kobiecie Mursi, która ma bardzo wyrazistą skaryfikację na plecach, w dolnej wardze pomalowany ceramiczny krążek a włosy ma wysmarowane mieszaniną ochry, gliny z tłuszczem i dodatkiem pachnidła ziołowego. Powstaje rodzaj niezaplatanych dredów, tylko formowanych glinką.

I codziennie pracują nad tymi fryzurami?

- Nie. Noszą ze sobą małe stołeczki, które w dzień służą do siedzenia, a na noc zamieniają się w rodzaj poduszek. Opiera się na nich głowę, żeby nie zniszczyć fryzury.

A jaka jest, że tak to określę - linia zapachowa wspomnianych przez Panią pachnideł do włosów? Może się nam podobać, czy też raczej wstrząsa?

- Całkiem miły to i nienachalny zapach. Te pachnidła są nawet sprzedawane przy drodze w postaci kulek czy tabliczek gliny przesiąkniętej tymi aromatami.

A wypróbowała to Pani na sobie?

- Nie. Ale te fryzury robią naprawdę fantastyczne wrażenie. Podobnie jak ich stroje: ze skóry koziej. To rodzaj fartuszków zakładanych z przodu, inkrustowanych muszelkami kauri, koralikami. Z tyłu jest taka sama spódnica. Mnóstwo korali. Dorosłe kobiety mają odsłoniętą górną część ciała.

Muszę wrócić do tych tabliczek w wargach. Przecież jak to się wyciągnie, to kobiecie zwisa ogromna dolna warga!?

- A owszem. I podobne zwyczaje spotkałam w plemieniu Himba Namibii. Czyli oddalonym o kilka tysięcy kilometrów od miejsca zamieszkania plemion z doliny rzeki Omo. Tam do smarowidła do włosów dodaje się popiół i podobno krew zwierząt.

Ale jeszcze dramatyczniejszym zwyczajem są obręcze rozciągające kobietom szyje.

- Faktycznie, mówi pani o plemionach Padaung w Birmie i północnej Tajlandii, w których dziewczynki od szóstego roku życia mają nakładane kolejne obręcze. Ich ciężar ostatecznie dochodzi do prawie 8 kilogramów. I zdjąć tego nie można, bo szyja robi się tak wiotka, że pozbawiona owego rusztowania po prostu by się złamała.

To jak egzekucja. Czyli czego się nie robi dla tak czy inaczej pojmowanego piękna. No właśnie - nasza cywilizacja, w której zapanował kult młodości, też sięga po drastyczne narzędzia: botoks, operacje plastyczne nieraz deformujące trwale rysy. Niejedno plemię afrykańskie można przerazić. Czy tam, wśród tych egzotycznych kultur zaobserwowała Pani rytuały tak silnie nastawione na zatrzymanie czasu?

- Nikt nie lubi być stary. Poppea (żona Nerona) kąpała się ponoć w oślim mleku, żeby zachować młodość skóry. Natomiast dużo śladów operacji plastycznych zauważyłam w Iranie: te dziewczyny schowane pod burkami mają prześliczne twarze. I do tego permanentny makijaż oraz chirurgicznie poprawiane nosy. Ale przede wszystkim są to szalenie mili ludzie… Natomiast nie spotkałam się podczas swoich wędrówek z obrzędami, zabiegami służącymi odzyskaniu młodego wyglądu skóry. Te operacje plastyczne to chyba "zdobycz" naszej cywilizacji.

W przyrodzie samce są bardziej okazałe niż samice. Spotkała Pani ciekawe ozdoby mężczyzn?

- Ich ozdoby to głównie amulety. W formie naszyjników, bransolet, kolczyków. A ostatnio coraz popularniejszym "amuletem" jest kałasznikow. Każdy musi mieć broń, choć jest droga.

Broń stała się rodzajem breloczka… zamiast dzidy?

- Służy też oczywiście do obrony przed zwierzętami. Ale widziałam też kobiety z gwoździami w brodzie czy dla odmiany piórkami. A najdziwniejsza była gruba srebrna dewizka od męskiego zegarka, zwieszona z opaski na czole.

Ale czy Europejki z kolczykami w języku czy pępku bardzo odbiegają od tego kanonu? Pani mówiła niejednokrotnie, że podczas wypraw nie bała się o własne życie. Ale czy było coś, co Panią wstrząsnęło a wynikało z odmienności kulturowej?

- W krajach, gdzie mieszkają plemiona byłych łowców głów. I w Irian Jaya (Indonezja) i Nagalandzie (Indie), w Papui Nowej Gwinei wstrząsający był widok czaszek wrogów inkrustowanych ozdobami, które stawiano na półkach, żeby przynosiły szczęście. Bo były czaszkami dzielnych wrogów. I widziałam też, jak te czaszki są stosowane jako poduszki.
Na Filipinach w plemieniu Ifugao też były takie czaszki, które się przechowuje. Należały przede wszystkim do Hiszpanów, którzy trzymali tam długo rządy i do dziś są tam domy obwieszone takimi eksponowanymi z dumą trofeami. Zawija się je też często i przechowuje na strychu. Mam nawet zdjęcie z dwiema takimi czaszkami.

Albo obyczaje pogrzebowe z Filipin czy Madagaskaru: gdzie dwa lata po śmierci zmarłego idzie się na cmentarz, żeby zmienić zmarłemu całun. Orkiestra przy tym przygrywa, trwa uczta, tańczy się z matą owijającą zmarłego nad głową…

Inne oswojenie śmierci. Może łatwiej znosić odejście?

- Powstaje rodzaj bardziej sympatycznego niż groźnego związku. Ale na przykład zadziwiający jest zwyczaj tybetański zostawiania zmarłych sępom. Na wyznaczonych górach, specjalni mnisi ćwiartują ciała, żeby ułatwić ptakom zadanie uniesienia zmarłego - jako pokarmu - do nieba. Trudniejsze kawałki, jak np. kości są tłuczone na placuszki, żeby tylko ułatwić tę duchową drogę.

W porcjach… Niesamowite odmienności.

- Jak byłam w Afryce ogromne wrażenie zrobiło na mnie Wielkie Zimbabwe (ogromne ruiny prawdopodobnie z XI-XV wieku). I tam w ogóle nie znaleziono szczątków ludzkich - prawdopodobnie z powodu takiego właśnie rytuału, jak ten, o którym mówiłam.

To nieszczęście dla archeologów. Nasza kultura zostawia jednak po sobie wyraźniejsze ślady. Przejęła Pani jakieś zwyczaje jako własne?

- Tak. Chińskie przyprawy. Etiopska kawa jest ponoć najlepsza na świecie, esencjonalna i aromatyczna. I oczywiście biżuteria, która zwożę z całego świata, jak inne etnograficzne eksponaty, do Muzeum Podróżników im. Toniego Halika w Toruniu. W 99-procentach wszystko jest tam z moich darów.

Mam też swój prywatny zbiór, który trafi do Torunia po moim długim życiu. Są tam gotowe ozdoby, ale są i kamienie: lapis lazuli, bursztyn, ametyst, korale, a mój przyjaciel, złotnik Andrzej Kupniewski to oprawia, a ja nie ograniczam jego wyobraźni.

I tak tworzycie razem działa sztuki.

- Ja to nazywam sztuka noszona.

Już tyle miejsc i ludzi niesamowitych Pani widziała. A znana jest Pani z wielkiej miłości do Bieszczad. Dlaczego one tak Panią uwodzą jakby to był Dach Świata?

- Bieszczady są piękne. Swoje. Mają cudowne połoniny, na które łatwo jest się wdrapać, ale i wspaniałych, zafascynowanych nimi ludzi. Mnie także fascynuje architektura drewniana a tam cerkiewki… kościółki… kilka z nich jest na światowej liście dziedzictwa kulturowego UNESCO. Ja to fotografuję i już ponad stu zdjęciami wytapetowałam hotel w Ustrzykach Górnych, gdzie mam swój pokój z oknami na Połoninę Caryńską.

A gdzie teraz się Pani wybiera?

- W czerwcu po raz jedenasty do Peru - kraju bardzo mi bliskiego, bo brałam udział w wyprawie do ostatniej stolicy Inków Vilcabamby i doprowadziłam do wzniesienia pomnika inżyniera Ernesta Malinowskiego, twórcy do niedawna najwyżej położonej kolei na świecie (4818 m.n.p.m.).

We wrześniu chciałabym do Papui Nowej Gwinei, bo tam jest taki Festiwal SingSing, na którym gromadzi się około stu plemion i można je poznać i popłynąć potem rzeką do ich wiosek.

Czekam też na pierwszy tydzień sierpnia, gdy popłynę kajakiem po jakiś nowych polskich rzekach. Bo Krutyń i Hańczę już znam. A Polska jest piękna i ciekawa. I dlatego po "Pieprzu i wanilii" był "Groch i kapusta", a teraz jest "Polska znana i mniej znana".

"Różne oblicza piękna. Co robią kobiety, żeby się podobać ?"

To tytuł wystawy, którą Elżbieta Dzikowska - dziennikarka, podróżniczka, fotografik - otworzy 14 lutego o godz. 14 w Centrum Handlowym Alfa w Białymstoku.
Będzie to też okazja, do wręczenia nagród w trwającym od 23 stycznia konkursie fotograficznym na najbardziej inspirującą stylizację mieszkańców Białegostoku.
Zapraszamy na spotkanie z Elżbietą Dzikowską.
A wystawę w galerii Alfa będzie można oglądać do 5 marca br.
============40 Krótko - Winieta mała(46605993)============
Rozmowa
============04 Autor tekstu mag(46605998)============
Maryla Pawlak-Żalikowska
[email protected]
============06 Zdjęcie Podpis 8.5(46606005)============
Kobiety z somalijskiego plemienia Mursi mają w wargach okrągłe plakietki ceramiczne, zdejmowane tylko do jedzenia. A w zdobieniu ciała skaryfikacjami pomaga im narzeczony. Biczem!
============11 Zdjęcie Autor(46606024)============
fot.
============11 Zdjęcie Autor(46606026)============
Fot.
============11 Zdjęcie Autor(46606007)============
fot.
============06 Zdjęcie Podpis 8.5(46606020)============
Za
============06 Zdjęcie Podpis 8.5(46606022)============
M

Czytaj e-wydanie »

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Komentarze

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Przejdź na stronę główną Kurier Poranny
Dodaj ogłoszenie