Eleos. Zagraniczni wolontariusze pomagają dzieciom i w białostockich świetlicach i uczą tolerancji

Agata Sawczenko
W Białymstoku spędzą w sumie 10 miesięcy. Wolontariusze Eleosu pomagają potrzebującym dzieciom. Od lewej stoją; Alexandre Cardoso z Portugalii, Mucahit Ozman z Turcji, Martin Schubert z Niemiec oraz Francisco Lopez z Hiszpanii. Na pierwszym planie - Linda Pasquini z Włoch.
W Białymstoku spędzą w sumie 10 miesięcy. Wolontariusze Eleosu pomagają potrzebującym dzieciom. Od lewej stoją; Alexandre Cardoso z Portugalii, Mucahit Ozman z Turcji, Martin Schubert z Niemiec oraz Francisco Lopez z Hiszpanii. Na pierwszym planie - Linda Pasquini z Włoch. Andrzej Zgiet
Pomagają w lekcjach, opowiadają o swoich krajach, rozmawiają. W świetlicach Eleosu pracują wolontariusze z pięciu krajów Europy.

Na początku miałem obawy. Jak ja będę z tymi dziećmi się porozumiewał? Bo wiedziałem, że język będzie barierą - mówi Alexandre Cardoso z Portugalii. - Jednak bardzo szybko zauważyłem, że mimo że nie zawsze możemy się porozumiewać językiem, to mogę bardzo szybko nawiązać kontakt i być z nimi blisko.

Alex to jeden z sześciu wolontariuszy, którzy przez 10 miesięcy pomagają w zajęciach z podopiecznymi świetlic wsparcia dziennego Prawosławnego Ośrodka Miłosierdzia Eleos. Przyjechali z Niemiec, Portugalii, Turcji, Hiszpanii i Włoch. Spędzają z dziećmi czas, pomagają im w odrabianiu lekcji, bawią się, rozmawiają.

- Do świetlic przychodzą dzieci, które mają problemy w domach rodzinnych, zwykle problemy związane z alkoholem. Dlatego te dzieci są spragnione takich pozytywnych uczuć, miłości. Kiedy dostają tę miłość, taką pozytywną uwagę, to bardzo szybko się odwdzięczają tym samym - dodaje Alex.

Wolontariusze w każdym tygodniu przygotowują też specjalne zajęcia. To edukacja za pomocą zabawy. Tematy? Najróżniejsze. Ale zawsze takie, by zainteresowały dzieciaki: wolontariusze opowiadają o krajach, z których pochodzą, przygotowują zajęcia, na których podopieczni mogą na wesoło podszkolić matematykę czy język angielski, opowiadają o Dniu Świętego Marcina, rozmawiają o Świętach Bożego Narodzenia czy poznają nowe bajki.

Wolontariusze przyjeżdżają w ramach programu Erasmus Plus już od 16 lat. - Zawsze staramy się, by byli z różnych krajów - mówi Anna Rogacz z Eleosu. - Dzięki temu nasi podopieczni w tych placówkach mają możliwość kontaktu z różnymi kulturami, religiami, z osobami, które są w jakiś sposób od nas odmienne, na przykład w stylu bycia, wyglądzie, zachowaniu.

Chodzi o to, aby uczyć dzieci tolerancji i otwartości na drugiego człowieka. - Żeby wiedziały, że nie jest ważne to, jak ktoś wygląda i skąd pochodzi, ale co ma w głowie, co ma w sercu, co może dać drugiej osobie - podkreśla Anna Rogacz.

- Dzieci są bardzo otwarte i przyjacielskie. Nawet jeśli na początku niektóre stoją trochę na uboczu, po paru dniach ta bariera zostaje przełamana - mówi Mocahit Ozmen z Turcji.

Wolontariusze z chęcią włączają się w życie codzienne Eleosu. W niedzielę sprzedawali przed cerkwiami świeczki w ramach Wigilijnego Dzieła Pomocy Dzieciom. I choć na święta mają wolne - zostają w Polsce. - Chcemy poznać polską tradycję - uśmiecha się Linda Pasquini z Włoch.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie