Elektroniczny urząd na Podlasiu: komputery i papiery

(now)
O elektronicznych urzędach mówi się od lat. I na gadaniu, jak na razie, się kończy.
O elektronicznych urzędach mówi się od lat. I na gadaniu, jak na razie, się kończy.
Wystarczy przenieść część papierologii do sieci, a z urzędów znikną kolejki.

Jak skutecznie zbudować elektroniczny urząd? Taki, w którym bez stresu (i bez wychodzenia z domu) mieszkańcy naszego regionu będą mogli wypełnić deklarację podatkową, zarejestrować samochód czy otrzymać pozwolenie na budowę?

- Systemy e-administracji powinny być proste jak popularne wyszukiwarki internetowe - zgodzali się eksperci oraz urzędnicy i samorządowcy, uczestnicy dyskusji zorganizowanej przez Stowarzyszenie "Miasta w Internecie" (MWI) w białostockim urzędzie marszałkowskim. - Strona urzędu powinna przyjazna i zachęcać do odwiedzania, a nie przypominać formularza podatkowego...

Cykl spotkań przedsiębiorców, przedstawicieli administracji lokalnej i samorządów odbywa się w ramach projektu [email protected], czyli budowy w naszym regionie społeczeństwa informacyjnego.

Klikanie zamiast deptania

- Informatyzacja gminy sprowadza się dziś do położenia kabli i ustawienia drukarki - mówił Wojciech Pelc z urzędu miasta w Poznaniu, które ma już spore doświadczenie we wprowadzaniu e-usług dla ludności. - Mało kto wie dziś i mówi o elektronicznym obiegu dokumentów.

Tymczasem, jego zdaniem, wystarczy przenieść część papierologii do sieci, a z urzędów znikną kolejki.

- Oszczędzi się sporo drzew, a obywatele, jak i pracownicy tych urzędów, zyskają dostęp do informacji o dowolnej porze dnia i nocy - dodał dr Kajetan Wojsyk z Akademii im. Jana Długosza w Częstochowie. - Czas jest bowiem zbyt cenny, by tracić go na wydeptywanie urzędowych korytarzy.

Biznes, nauka i śmieci

Użyteczny system elektronicznch usług pozwalałby np. zgłosić interwencję Straży Miejskiej klikając w odpowiednie miejsce na interaktywnej mapie miasta w miejscu, gdzie dzieje się coś złego. To przykład z Poznania. Hitem okazała się tam wyszukiwarka cmentarna. Pozwala ona znaleźć konkretny grób. A w połączeniu z systemem departamentu komunikacji, każdy może uzykać informację, jak na cmentarz dotrzeć miejskim autobusem.

Na Podlasiu - przekonywali eksperci - przydałby się np. rozwinięty system kształcenia na odległość. Tak aby młodzi ludzie nie musieli opuszczać regionu, by zdowywać wiedzę gdzieś w Polsce czy świecie.

- Informatyzujmy usługi komunalne - proponował Wojciech Winogrodzki, prezes Podlaskiego Związku Pracodawców. I opisał swój problem z wywozem odpadów: - Śmieciarka przyjeżdża co dwa tygodnie. Ale czasem pojemniki zapełniają się dużo szybciej. Dlaczego nie da się zamówić dodatkowego kursu klikając w okienko na stronie intenetowej firmy?

Według szefa PZP właśnie usługi komunalne - obok ułatwienia kontaktów biznesu z urzędem, edukacji i zdrowia - powinniśmy unowocześniać w pierwszej kolejności.

Urzędniku, wejdź w skórę interesanta!

Do takich ułatwień w codziennym życiu sprowadza się bowiem idea społeczeństwa informacyjnego. Tworzą je ludzie dobrze poinformowani i wzajemnie się rozumiejący. Dlaczego więc nowe technologie służą na razie do wypluwania sterty urzędowych komunikatów? Albo, co gorsza, jak twierdzą specjaliści, nie służą w ogóle niczemu?

- Trzeba na początek ustalić, jakie powinny być relacje między obywatelem a urzędem - przekonywał Winogrodzki. - Powiedzmy sobie jasno, kto tutaj służy komu. Cele urzędników niekoniecznie muszą być celami obywateli.

Jego zdaniem, dopóki decydenci nie kierują się literą prawa, ale własnym widzimisię, żaden system komputerowy w gminie czy powiecie nie zda egzaminu.

Pieniądze i ludzie z głową

Warto też zapytać o zdanie zwykłych ludzi. To im przecież gminne portale mają służyć. Wielu pisze przecież blogi, komentuje, dodaje w Internecie nowe treści. Wystarczy tę aktywność wykorzystać.

- Do tworzenia gminnych platform informatycznych nie trzeba nawet dużych pieniędzy - wyjaśniał Jakub Stankiewicz z MWI. - Do dyspozycji jest w sieci mnóstwo darmowch, lub prawie darmowcych systemów i aplikacji. Najwięcej kosztuje zatrudnienei ludzi, któzy zarzadzać będą i uaktualniać ich treści.

Tymczasem już 28 mln złotych wydano w woj. podlaskim w ciągu ostatnich 3-4 lat na zakup komputerów, oprogramowania i szkolenia, jak z tych dobrodziejstw korzystać. Kolejne 200 mln z unijnych funduszy czeka na zagospodarowanie.

- Jeżeli nie znajdzie się kilku wariatów "na dole", którzy skrzykną się razem i popchną projekty informatyzacji samorządów we właściwym kierunku, to cała idea umrze śmiercią naturalną - zakończył dyskusję Pelc. - Jeśli jednej gminie zabraknie kasy, dlaczego nie połączyć sił z innymi? I naciskać na tych, którzy dzielą pieniądze, by wreszcie zaczęli wydawać je z głową.

O elektronicznych urzędach mówi się od lat. I na gadaniu, jak na razie, się kończy.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie