Eksperci: system pęknie

Michał Franczak
Polski emeryt nie wypocznie na Bahamach, chyba że wcześniej samodzielnie zadba o odkładanie pieniędzy.

Mniej zapobiegliwi zaś na starość będą liczyć każdy grosz. Eksperci alarmują - skomplikowany system nie jest w stanie zagwarantować godziwej emerytury.

Na pierwszy rzut oka nie wygląda to źle - mając średnie krajowe wynagrodzenie, można liczyć - po czterdziestu latach pracy - na ponad 4,5 tys. zł emerytury. Tyle że w chwili jej otrzymania, średnia płaca wyniesie ponad 9 tysięcy złotych.

Co to oznacza? Eksperci nie mają wątpliwości: dochody emeryta spadną nawet o 38 procent.

- Cały system będzie znacznie mniej wydajny niż nam obiecywano - mówi Robert Gwiazdowski z Centrum Adama Smitha, były przewodniczący rady nadzorczej ZUS-u. - W 1999 roku mówiono, że, dzięki reformie emerytalnej, otrzymamy Bóg wie jak wysokie emerytury. Tak absolutnie nie będzie.

Otwarte Fundusze Emerytalne wystartowały w 1999 roku. Po ośmiu latach okazuje się, że złote góry, którymi kuszono przyszłych emerytów, będą znacznie mniejsze niż sądzono. Nowy system emerytalny pierwsi emeryci przetestują na sobie już za półtora roku. Nie będzie to jednak przyjemne doświadczenie.

Nic do ręki

Łukasz Mickiewicz, analityk Open Finance

Komentarz

Łukasz Mickiewicz, analityk Open Finance
System emerytalny nigdy nie będzie zapewniał świadczenia emerytalnego na poziomie średniej pensji krajowej. Takiego obciążenia nie wytrzyma żaden budżet, tym bardziej, że zmienia się struktura społeczeństwa i na jednego emeryta pracuje coraz mniej osób. Jedyne, co może zrobić państwo, to zadbać aby obsługa systemu była jak najtańsza, co przełoży się na nieznacznie wyższe świadczenia emerytalne.
Niestety, nie zapowiada się, aby reforma przygotowywana przez zespół wiceministra Gosiewskiego była tania. Przy wszystkich spekulacjach, opierających się na podstawie wypowiedzi osób zaangażowanych w projekt, wydaje się, że będzie on bardzo skomplikowany i wręcz niespójny. Okazuje się, że jeżeli sami nie zadbamy o swoją emeryturę, to państwo tego za nas nie zrobi.

Rządzący proponują Polakom trzy możliwości odebrania na starość swoich składek. Będzie to emerytura indywidualna, małżeńska i gwarantowana.

Nie będziemy mogli jednorazowo pobrać swoich uzbieranych pieniędzy w gotówce. Takie wypłaty są możliwe jedynie wtedy, gdy wykupiliśmy dobrowolną polisę emerytalną - pracowniczą lub indywidualną.

Jednak wszystko, co uzbieraliśmy na kontach pierwszego i drugiego filaru (czyli w ZUS i OFE), będzie wypłacane w ratach. Przeciwnicy jednorazowych wypłat mówią, że emeryt, który dostanie nagły zastrzyk gotówki, zamiast zadbać o wykupienie emerytury, wyda pieniądze uzbierane ze składek. Tymczasem państwo nadal ma obowiązek takie osoby utrzymywać i wypłacać im świadczenia.

System emerytalny gwarantuje nam minimalne emerytury po przepracowaniu 25 lat (w przypadku mężczyzn) lub 20 lat (w przypadku kobiet). Te niskie świadczenia należą się tym, którzy w trakcie pracy nie uzbierali dostatecznej sumy na koncie emerytalnym, by zapewnić sobie choćby najmniejszą emeryturę.

Emerytury na trzy sposoby

Podstawą systemu będzie emerytura wypłacana dożywotnio. Eksperci zakładu emerytalnego wyliczą przewidywaną długość naszego życia i na tej podstawie podzielą zgromadzone przez nas pieniądze na miesięczne raty. Główną wadą tego rozwiązania jest to, że rodzina nic nie odziedziczy w przypadku przedwczesnej śmierci emeryta.

Twórcy reformy emerytalnej tłumaczą, że gdyby rodzina dziedziczyła niewykorzystane składki, w systemie zabrakłoby pieniędzy, by opłacić emerytury tym, którzy żyją dłużej niż przewidział to zakład emerytalny.

Ograniczone możliwości dziedziczenia daje emerytura małżeńska i emerytura z okresem gwarantowanym. Główną zaletą emerytury małżeńskiej będzie możliwość dziedziczenia składek po zmarłym małżonku. Ten "parasol" ochroni głównie kobiety - to one zarabiają mniej od mężczyzn (odprowadzają również mniejsze składki do ZUS-u), poza tym żyją dłużej, zatem zebrane pieniądze zakład podzieli na większą liczbę miesięcy. Dla kobiet wspólna emerytura z mężem może być zatem korzystniejsza niż wybór świadczenia indywidualnego.

Takie rozwiązanie ma jednak swoje wady. Emerytura małżeńska będzie niższa od indywidualnej - firma wypłacająca emeryturę więcej ryzykuje, więc na pewno nie zaoferuje małżeństwu tak korzystnych warunków emerytury, jak w przypadku świadczeń wyliczanych oddzielnie dla każdego z nich.

Trzecim sposobem wypłaty pieniędzy z ZUS-u i OFE ma być dożywotnia emerytura z okresem gwarantowanym. Gwarancja obejmie dziesięć lat - zakład emerytalny wypłaci pieniądze spadkobiercom emeryta, jeżeli ten umrze przed upływem tego okresu. Takie zabezpieczenie jest wygodne dla emerytów i ich rodzin, ale ryzykowne dla firmy, która będzie im wypłacać pieniądze, dlatego emerytura z okresem gwarantowanym będzie niższa od indywidualnej. Obecnie nie wiadomo jeszcze o ile.

Eksperci są nieufni

- Rezygnacja z emerytur małżeńskich uprościłaby system - mówi Łukasz Mickiewicz, analityk z Open Finance. - Nie ucierpiałyby na tym kobiety, które nie pracują, bowiem zawsze ich małżonkowie mogliby wybrać emeryturę z 10-letnim gwarantowanym okresem wypłat. W przypadku śmierci małżonka jego żona odziedziczyłaby część jego świadczenia, więc nawet w przypadku braku Indywidualnego Konta Emerytalnego, miałaby dodatkowe wsparcie finansowe.

Oczywiście, taka emerytura jest również niższa od indywidualnej, ale powinna być wyższa niż małżeńska, nie ma bowiem wspólnego rozliczania.

Co warto zrobić po pracy?

Dziś już widać, że dwa filary to za mało, by zapewnić godne życie na starość. Coraz więcej ekspertów mówi otwarcie, że przyszli emeryci powinni przygotować się na szok. Państwo zapewni zaledwie minimum egzystencji milionom emerytów. Dlatego radzimy: jeżeli oczekujesz czegoś więcej, musisz postarać się o to sam.

Nie warto czekać na ZUS, lepiej założyć Indywidualne Konto Emerytalne w ramach trzeciego filaru. Wpłacając na IKE 100 zł miesięcznie, po 40 latach zbierzesz 637 tys. zł. Taka suma zdeponowana, np. na 5-proc. lokacie, będzie co miesiąc dawać 2650 zł odsetek. Co więcej, będzie w całości do dyspozycji właściciela konta.

IKE może być wykorzystane również do "obejścia" emerytur małżeńskich, które mają być do 30 procent niższe niż emerytury indywidualne. Jeżeli żona wychowuje dzieci i do emerytury nie posiada stażu pracy, jej pracujący małżonek może co miesiąc odkładać 100 złotych na jej IKE. Dzięki temu żona będzie miała zgromadzone pieniądze na IKE, które będą zabezpieczały ją na wypadek śmierci współmałżonka i będą do jej pełnej dyspozycji. Jest to najlepsze rozwiązanie nawet dla kogoś, kto przechodzi na emeryturę za 5-10 lat.

Minimalna płaca w górę. Wzrośnie przynajmniej o 184 zł

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie