Dwoje ginekologów z regionu jest na liście lekarzy przeciwnych in vitro

Magdalena Kuźmiuk [email protected]
W internecie powstała lista lekarzy, którzy sprzeciwiają się m.in. metodzie in vitro i antykoncepcji hormonalnej.
W internecie powstała lista lekarzy, którzy sprzeciwiają się m.in. metodzie in vitro i antykoncepcji hormonalnej. archiwum
Udostępnij:
W internecie powstała lista lekarzy, którzy sprzeciwiają się m.in. metodzie in vitro i antykoncepcji hormonalnej.

Listę, na której jest 70 lekarzy, głównie ginekologów-położników, ale także m.in. endokrynologów, czy specjalistów chorób wewnętrznych, można znaleźć na portalu oplodnosci.pl. Portal "ma na celu zwiększenie świadomości na temat płodności i niepłodności oraz dostępności do lekarzy używających naturalnych metod rozpoznawania płodności w praktyce medycznej".

Ale strona www. oplodnosci.pl jest też "bazą wiedzy medycznej dotyczącą szkodliwości antykoncepcji, aborcji i in vitro". I właśnie poprzez bazę nazwisk lekarzy ma ułatwić pacjentom dostęp do np. ginekologów wyznających takie podejście.

Tylko dwóch z Podlaskiego

Najwięcej medyków z listy ma gabinety w województwie mazowieckim, bo 23 lekarzy. Wielu jest też z Wielkopolski.

Z naszego regionu w bazie znajdziemy dwóch ginekologów-położników. To Tadeusz Wasilewski, który przez kilkanaście lat zajmował się in vitro w białostockiej klinice, założyciel pierwszego w Polsce ośrodka oferującego alternatywę dla tej metody - naprotechnologię. Drugim lekarzem jest Małgorzata Skibko, która ma gabinet w Łapach. Jak powiedziała nam w poniedziałek, jest na liście portalu oplodnosci.pl, bo od bardzo dawna naucza naturalnych metod planowania rodziny.

W granicach zdrowego rozsądku

Z doktorem Tadeuszem Wasilewskim nie udało nam się we wtorek porozmawiać, ponieważ miał wiele pacjentek.

O komentarz dotyczący nowego portalu poprosiliśmy dr. Grzegorza Mrugacza z Kliniki Leczenia Niepłodności "Bocian" w Białymstoku. Przyznał, że popiera każdą formę edukacji i wspierania naturalnych zachowań wśród pacjentów starających się o dziecko. Miał jednak jedno "ale".

- Uważam, że podział na lekarzy od in vitro i na tych od naprotechnologii, naturalnych metod, jest podziałem sztucznym, nieuczciwym. Ja się czuję naprotechnologiem i nim jestem, ale w granicach zdrowego rozsądku. Mój światopogląd nie wyklucza takich metod jak in vitro. Dopuszczam i stosuję te metody, bo w ten sposób jestem w stanie pomóc ludziom w sytuacjach kiedy naprotechnologia nie jest w stanie pomóc - mówi dr Grzegorz Mrugacz.

Czytaj e-wydanie »

Wideo

Komentarze 4

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

A
Anna11

No i dobrze jest. Najważniejsze by pacjent miał wybór

z
zum
Wolno im jest mieć inne poglądy, najważniejsze, że tego nie zatajają. Gorzej jest gdy lekarz z tytułami ukrywa swój stan zdrowia, który uniemożliwia mu wykonywanie danej specjalności i przez to naraża zdrowie pacjentów
G
Gość

Dobrze wiedzieć. Dzięki temu można uniknąć upokorzenia, prosząc państwa doktorów o przepisanie tabletek. Bo co metoda naturalna, to dzieciak - jak mawiała moja znajoma. Mąż pracował za granicą, widywali się nieregularnie. Żadne naturalne metody w ich przypadku nie miały sensu. Ale niektórzy doktorzy wiedzą lepiej.

E
Ewunia

Mrugacz ma rację. Co z naprotechnologi jak facet ma dwa plemniki na wskrzyż, tylko jeden się do czegoś nadaje i trzeba go wyciągnąć. Wtedy co od naprotechnologi tylko wodę z mózgu robią i ściągaja kasę od rozpaczonych ludzi.

 

 

Dodaj ogłoszenie