Druga wieża ciśnień powstała w latach 1929-32

Wiesław Wróbel Biblioteka Uniwersytecka
Druga wieża ciśnień zbudowana w latach 1929-1932 według projektu inż. Edmunda Kusmera (zdjęcie ze zbiorów Wodociągów Białostockich sp. z o. o.)
Druga wieża ciśnień zbudowana w latach 1929-1932 według projektu inż. Edmunda Kusmera (zdjęcie ze zbiorów Wodociągów Białostockich sp. z o. o.)
Nie było dnia, aby dyrekcja wodociągów nie otrzymywała informacji o pęknięciu rurociągu i zalewaniu ulic. Wodociągowcy pracowali dzień i noc nad naprawą uszkodzeń.

Zima roku 1929 była szczególnie mroźna i długa. Cała Polska zasypana śniegiem, morze zamarznięte, a temperatury sięgające nawet -30 st. C. W gazetach rozpisywano się o coraz to nowych rekordach zimna i opadów śniegu i szkodach, jakie wyrządzał niemiłosierny mróz. Także Białystok znalazł się w okowach zimy. 10 lutego zanotowano najniższą temperaturę tego roku, wynoszącą -32 st. C, zaś oficjalne statystyki podawały, że przez cały luty średnia temperatura wynosiła -20 st. C. Ziemia zamarzła do 2 metrów głębokości. Problem polegał jednak nie tyle na sile zjawisk, co ich długim trwaniu - zima i niskie temperatury przeciągnęły się aż do maja. Jeszcze w kwietniu kreska na termometrze wskazywała w nocy niekiedy - 14 st. C. Nic dziwnego, że jedną z ofiar tak srogiej aury padły miejskie wodociągi.

Zarówno ówcześni włodarze Wodociągu Białostockiego, jak i mieszkańcy miasta na różne sposoby próbowali radzić sobie z zamarzającą w przewodach wodą. Ci pierwsi podjęli próby nowej techniki ogrzewania rur przy pomocy prądu elektrycznego, które dały na tyle zadowalające rezultaty, że metodę tę zaczęto stosować i w kolejnych latach. Co innego ci drudzy - właściciele mieszkań stosowali klasyczną metodę "ogniową", podgrzewając instalacje domowe. Kończyło się to najczęściej pęknięciem rury i zalaniem lokalu. Tylko w lutym ucierpiało ponad 70 mieszkań. W marcu zaczęły się problemy z siecią rozdzielczą. Wskutek ogrzewania hydrantu na skrzyżowaniu ul. Nowy Świat i Białostoczańskiej (dziś Włókiennicza) doszło do pęknięcia rury, a wypływ wody był tak duży, że ciśnienie spadło w całym mieście, a w niektórych miejscach wystąpił problem "suchych kranów". Jednym z głównych poszkodowanych był szpital przy ul. Piwnej (dziś ul. M. Skłodowskiej-Curie).

Skalę problemu zrozumiano jednak dopiero wtedy, gdy temperatura wzrosła, a odmarzające rury, "uszczelnione" dotychczas lodem, zaczęły przepuszczać wodę. Nie było dnia, aby dyrekcja wodociągów nie otrzymywała informacji o pęknięciu rurociągu i zalewaniu ulic. Wodociągowcy pracowali dzień i noc nad naprawą uszkodzeń. Pod koniec kwietnia aż 404 domy pozbawione były wody, zaś uszkodzonych odcinków sieci doliczono się łącznie 6 km. Najpoważniejsze trudności pojawiły się 13 maja - wówczas na wysokości ul. Starobojarskiej pękła główna magistrala łącząca ujęcie wody z miastem, odcinając cały Białystok od wody. 18 maja pękł rurociąg na ul. Piwnej i znów ucierpiał szpital miejski. Naprawy generowały ogromne koszty, dlatego już 19 maja zwiększono cenę za wodę. Przez cały maj układano nowe rury, których u producentów ciągle brakowało - cała Polska przeżywała podobne trudności.

Kryzys w zaopatrzeniu miasta w wodę zaniepokoił władze miejskie i wojewódzkie. Zwołano posiedzenie Rady Miejskiej, na którym zebrani domagali się od prezydenta zdecydowanego działania. Zwracano uwagę, że ponad 200 posesji od ponad miesiąca nie ma wody, a naprawa sieci trwa zbyt wolno. Pozbawienie wody szpitala wymusiło reakcję wojewody Karola Kirsta. Zarówno prezydent Hermanowski, jak i wojewoda wystosowali do Feliksa Filipowicza, likwidatora mienia byłej rosyjskiej Spółki Akcyjnej Wodociągu Białostockiego, depeszę z żądaniem jak najszybszego zażegnania kryzysu. Wojewoda dodatkowo wydał nakaz budowy drugiej wieży ciśnień z kontr-zbiornikiem, który pozwoliłby na zabezpieczenie miasta na wypadek uszkodzenia głównej magistrali wasilkowskiej oraz regulowałby ciśnienie w śródmieściu, zwłaszcza w wysoko położonych dzielnicach południowych i szpitalu przy ul. Piwnej.

Wydarzenia z pierwszej połowy 1929 r. ujawniły ryzyko, jakim obarczone było funkcjonowanie tylko jednej wieży ciśnień i jednej magistrali. Na początku czerwca 1929 r. inż. Edmund Kusmer, wypróbowany projektant pierwszej wieży ciśnień, zaprojektował nowy obiekt przy ul. Młynowej 52/1. Budowę rozpoczęto po zatwierdzeniu planów przez Dyrekcję Robót Publicznych przy Urzędzie Wojewódzkim w Białymstoku rozpoczęto budowę.

Postępy były bardzo szybkie, przede wszystkim z powodu konstrukcji opracowanej przez Kusmera. Budynek miał formę żelbetowego szkieletu, na szczycie którego wykonano dwa zbiorniki wyrównawcze. Jego wykonaniem zajęła się firma "Głowacki" z Bydgoszczy. Żelbetowy szkielet wypełniono ścianami z cegieł, wzniesionymi we własnym zakresie przez zarząd Wodociągów. 24 listopada 1929 r., przy udziale władz państwowych i samorządowych dokonano uroczystego poświęcenia budynku, zwieńczonego wystawną kolacją w hotelu "Ritz".

Chociaż budynek pozostawał jeszcze przez jakiś czas niewykończony, już na początku 1930 r. druga w mieście wieża ciśnień zaczęła działać. Prace prowadzono jednak do 1932 r. Do utworzonych wówczas pod zbiornikiem lokali i pomieszczeń biurowych wprowadził się zarząd Wodociągu, który rezydował przedtem w kamienicy przy ul. Kilińskiego 2 , należącej do Towarzystwa "Ritz". Tak to trwa do dzisiaj, przy czym w latach 60. XX w. - kiedy wieża ciśnień okazała się zbędna - wyłączono ją i przebudowano, nadając obiektowi wyłącznie funkcję biurowo- administracyjną.

Czytaj e-wydanie »

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie