Dramat na boisku III ligi. Po zderzeniu w powietrzu nieprzytomny piłkarz padł na murawę

Krzysztof Jankowski
Dramatyczne chwile przeżył w 61 min. meczu obrońca Startu Patryk Orzechowski. Po zderzeniu w powietrzu upadł nieprzytomny na murawę.
Dramatyczne chwile przeżył w 61 min. meczu obrońca Startu Patryk Orzechowski. Po zderzeniu w powietrzu upadł nieprzytomny na murawę. Fot. Krzysztof Jankowski
Udostępnij:
Patryk Orzechowski ze Startu Działdowo zderzył się w powietrzu z napastnikami Tura Bielsk Podlaski. Padł nieprzytomny na boisko.

Patryka Orzechowski ze Startu Działdowo poważnie ucierpiał w niedzielnym spotkaniu na boisku w Bielsku Podlaskim. Z meczu wyjechał karetką.

- Jedziemy szukać bielskiego szpitala - mówił zmartwiony trener gości Wojciech Kłosowski.

Z boiska do szpitala

Orzechowski wyskoczył do piłki dośrodkowanej przed pole karne Startu. W powietrzu zderzył z rosłymi napastnikami Tura. Runął na ziemię. Leżał na wznak, gdy z pomocą przybiegli mu Marcin Szmurło oraz Karol Chrzanowski i Rafał Szymański. Potem przy zawodniku gości pojawił się lekarz bielskiej drużyny Andrzej Łuba.

- Na szczęście chłopak szybko odzyskał świadomość, ale podejrzewam wstrząśnienie mózgu - mówił Łuba.

Orzechowski nie był w stanie podnieść się samodzielnie z ziemi. Został zniesiony na noszach za boisko, gdzie czekał na przyjazd karetki pogotowia ratunkowego, która odwiozła go do szpitala.

- W tej sytuacji potrzebne jest szybkie prześwietlenie czaszki - mówił doktor Łuba.

Zawodnicy wrócili do gry i dokończyli mecz.

Uciekli ze stryczka

Niedzielny pojedynek ze Startem miał dla Tura wielkie znaczenie psychologiczne, bo po poprzednich pięciu porażkach bez strzelonego gola nasz zespół spadł na ostatnie miejsce w tabeli III ligi.

- Atmosfera w drużynie była nietęga - przyznał trener Tura Lucjan Trudnos.

Szkoleniowiec znowu przemeblował więc skład, zbliżając go do tego, który w poprzednim sezonie wywalczył awans. Efekt był piorunujący. Już po kwadransie Tur prowadził 2:0! Najpierw Karol Laskowski zagrał krosową piłkę, którą przedłużył Grzegorz Juzwa. Ta trafiła do Michała Martyniuka, którego zagranie wślizgiem zamknął Kamil Jakubowski.

- Kamil dobrze spisywał się w zespole rezerw, więc postanowiliśmy dać mu szansę - mówił Trudnos.

Pięć minut później piłka trafiła do Szmurły, który sprytnie przelobował bramkarza i było 2:0.

- Gospodarze mądrze wykorzystali nasze błędy - mówił po meczu trener Startu. - Niestety, myśmy nie potrafili im się zrewanżować.

Teraz przed Turem kolejne trudne starcia z Orłem Kolno na wyjeździe i prowadzoną przez bielszczanina Piotra Pawluczuka Warmią Grajewo u siebie.

Wideo

Komentarze 3

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

a
atleta
CYTAT(Gość @ 21.10.2009, 16:33:37)
sporty to zdrowie!

To ironia? gdyby nie gral meczu a bylby zwyklym obywatelem to moglby zginac np. na przejsciu dla pieszych lub w cerkwi moglaby spasc belka na glowe...
~zorro~
Czyli wypadek lotniczy?
G
Gość
sporty to zdrowie!
Dodaj ogłoszenie