Dopełnienie wizji, które zrodziły mit współczesnego Białegostoku

T.Maleta
Niedługo miejsce przed Ratuszowym zapełni się zapewne stolikami pod parasolami
Niedługo miejsce przed Ratuszowym zapełni się zapewne stolikami pod parasolami T.Maleta
Udostępnij:
Nowy charakter Ratuszowego, przedłużenie ul. Sitarskiej, rewitalizacja Parku Konstytucji 3 Maja - z pozoru tych trzech inwestycji nic ze sobą nie łączy. Są jednak dopełnieniem wizji, które legły u podstaw mitu współczesnego Białegostoku.

Anegdota o Ratuszowym

Anegdota o Ratuszowym

W połowie lat 80. sklep słynął ze sprzedaży pysznego chleba. To pierwsze miejsce w Białymstoku, gdzie można było dostać aż tyle jego rodzajów. Sklep nazywany był więc Domem Chleba. Pewnego dnia pieczywa jednak zabrakło. Do redakcji białostockiej "Gazety Współczesnej" przyszła na skargę zdenerwowana mieszkanka. Gazeta wydrukowała artykuł pod tytułem "Dom Chleba bez chleba". Następnego dnia na łamach wystąpił sam sekretarz partii, który stwierdził, że przywołał do porządku kierowniczkę sklepu i od teraz zawsze w Domu Chleba będzie chleb.

Gdy prawie sześć lat temu władze miasta otwierały nowy Rynek Kościuszki od razu było jasne, że zbiły dużej wagi kapitał społeczny. Bo też Białystok doczekał się w końcu miejsca symbolicznego, chociaż zrodzonego nie w sposób naturalny, z potrzeby wymiany dóbr i usług, ale decyzją administracyjną. Po części wynikającą z tęsknoty za czymś, czego w odróżnieniu od znacznie starszych miast, Białystok nigdy tak naprawdę nie miał. Ten dość sprytnie zamarkowany powrót do przeszłości miał nadać centrum żywiołowości i spontaniczności, które charakteryzują klasyczne rynki. To pozwoliło amortyzować zadziwiające nieraz paradoksy: prymat betonu nad zielenią, kultura wypoczynku-miejsce pracy, wielokulturowość-jej mitologizacja i ekonomizacja, strefa rozrywki-hamulce przed komentowaniem, oceną i potrzebą artykułowania zmian w mieście.

Ostatnie wolne miejsce

Dziś trudno sobie wyobrazić współczesny Białystok bez Rynku Kościuszki w obecnym kształcie. Mimo utrwalonego podziału Rynku na dwie strefy. Zachodnią, nastawioną na rozrywkę wszelakiej maści. I wschodnią, przeznaczoną na uroczystości patriotyczno-religijne (pisał o tym jeszcze przed otwarciem Rynku Kościuszki białostocki socjolog Radosław Oryszczyszyn).

Nieformalną granicą między sacrum i profanum stała się ul. Sienkiewicza. Nie zaciera jej nawet wyłączanie z ruchu tego przesmyku na niektóre imprezy (koncert sylwestrowy, dni miasta). We wschodniej części nie zobaczymy jednak ogródków letnich. Poza tym przy Astorii, ale on w odróżnieniu od tych z drugiej strony ulicy - ma zupełnie inny charakter: nie piwny, ale klasycznie d0mowo-obiadowy. Ten podział na dwie strefy, choć nigdy niesformalizowany, jest ściśle przestrzegany. I tylko raz w roku rozrywka i konsumpcja ustępuje miejsca religijno-patriotycznemu uniesieniu. Tym jest bowiem demontaż ogródków przed procesją Bożego Ciała.

Jednak dopiero teraz - po sześciu latach od przebudowy Rynku Kościuszki - zniknął z niego ostatni symbol poprzedniej epoki. Lada tydzień po zamkniętym na początku roku sklepie spożywczym "Ratuszowy" swoje podwoje otworzy "Ratuszowy Cafe&Rest". Przez ponad dwie dekady sklep był przykładem ducha białostockiej przedsiębiorczości. Na dodatek w niełatwej przestrzeni, a później też i czasie. Z jednej strony bliskie sąsiedztwo Delikatesów, z drugiej - oczekiwania, by i w tym miejscu mieściła się restauracja. Byłby to ostateczny akord zmian w lokalach zachodniej pierzei, która zgodnie z nową filozofią władz miasta utraciła swój handlowy wymiar na rzecz miejsca spędzenia wolnego czasu.
Nie był to łatwy proces. Wystarczy przypomnieć sobie emocje i protesty, które towarzyszyły wyprowadzce Desy czy pozostawieniu Akcentu pod warunkiem, że z księgarni stanie się kawiarnią z książkami na półkach. O ile w obu tych przypadkach decydujący głos należał do magistratu, jako właściciela znajdujących się na parterze lokali, o tyle Ratuszowego nie obejmowała jurysdykcja władz miasta. Co najwyżej mogły one liczyć, że najemcy tego lokalu z czasem dostosują się do zmian w tej części rynku. Przez ostatnie pięć letnich sezonów miejsce przed sklepem było jednak swoistą wyrwą w rzędzie ogródków ustawionych na podświetlonych schodach. Także estetyczną. Pustka ta szczególnie rzucała się w oczy podczas wszelkich koncertów w niecce przed Ratuszem.

Wszystko wskazuje na to, że "wyrwa" zostanie już niedługo załatana i w tym miejscu pojawią się kolejne stoliki z parasolami, a nad nim rozbłyśnie w końcu jeden z najważniejszych neonów w centrum. W końcu sezon wiosenno-letni to swoista akumulacja kapitału, który pozwoli przetrwać jakże długi w Białymstoku sezon jesienno-zimowy. Nie jest to łatwe, a w zasadzie poza Rynkiem Kościuszki w wielu przypadkach graniczy z cudem.

Powrót do korzeni Rewitalizując Park Konstytucji 3 Maja miasto t ym samym wróciło do koncepcji z 1925 roku stworzonej przez Stanisława Życieńskiego, jednego z najbardziej znanych w tamtych czasach architektów zieleni. Na niewielkim wzgórzu e zasadzono trzy dęby, okalając je okręgiem 11 drzew lipowych. Kompozycję zaakcentowano pięcioma alejkami, kierującymi się ku trzem dębom, które otoczono okrągłą alejką.

Pomysł na przedłużenie ul. Sitarskiej Wybudowany zostanie 900- metrowy odcinek. Będą dwie jezdnie i po dwa pasy ruchu w każdą stronę, do tego dwustronna droga rowerowa, szerokie chodniki. Nad torami zostanie wybudowana estakada. Powstanie też rondo u zbiegu z ul. Radzymińską oraz sygnalizacja świetlna na skrzyżowaniu z ul. Świętokrzyską.

Przeprawa jakich mało

Tak jak zmiana charakteru lokalu pod nazwą Ratuszowy będzie dopełnieniem wizji Rynku Kościuszki jako miejsca i idei spędzania wolnego czasu, tak w sferze infrastruktury drogowej dopełnieniem zmian powinno być przedłużenie ul. Sitarskiej. Jeszcze w tym roku mają rozpocząć się prace przy tej inwestycji . Ileż jednak razy w poprzednich latach słyszeliśmy podobne zapewnienia? Łącznie z tymi z czerwca 2013 roku, że za dwa lata białostoczanie będą jeździć z centrum przez Białostoczek na Antoniuk. Paradoks był tym większy, że w ostatnich ośmiu latach przebudowano Trasę Generalską, obwodnicę śródmiejską, przedłużenie Piastowskiej, Antoniukowską, Świętokrzyską, al. Piłsudskiego. Przy ul. Sitarskiej łopata ani drgnęła, a przecież budowę planowano już z wyżej wymienionymi. Wydawało się, że po tylu bojach w innych miejscach z Sitarską nie powinno być żadnych kłopotów. A jednak co rusz piętrzyły się problemy. Najpierw na przeszkodzie stały sprawy związane z wykupem gruntów, potem batalie sądowe z właścicielami niektórych posesji, w końcu sprawa rozbijała się o informację w jednym z opracowań, że na sąsiadujących z nową drogą terenach rośnie storczyk i zagnieździł się derkacz. Jak na jedną inwestycję katalog trudności wydawał się nieskończony.

Tym samym przedłużenie ul. Sitarskiej urosło do rangi mitycznego przedsięwzięcia. Z jednej strony najbardziej potrzebnej inwestycji, bo de facto byłaby zupełnie nową przeprawą przez tory w miejscu, gdzie jeżdżą pociągi (nową przeprawą jest wprawdzie przedłużenie Piastowskiej, tyle że na dawnej trasie do Zubek w praktyce nie ujrzymy już pociągów). Z drugiej stanowiłaby alternatywę dla wiaduktu na ul. Dąbrowskiego. Jak wielkie ma to znaczenia pokazuje chociażby oddanie w czasie prezydentury Ryszarda Tura tunelu A. Fieldorfa Nila. Aż strach pomyśleć jak dziś wyglądałby bez niego dojazd na Zielone Wzgórza i Słoneczny Stok. Od tamtej pory jednak Białystok nie doczekał się nowej trasy przez linię kolejową.

Z tej perspektywy przedłużenie Sitarskiej było pierwszoplanową inwestycją drogową. Tymczasem zostanie zrealizowana jako ostatnia (niemalże w przeddzień przymiarek do innej przeprawy przez tory - wielkiej estakady w rejonie dworca kolejowego i autobusowego). Magistrat ogłosił bowiem w końcu przetarg na wyłonienie wykonawcy przebicia ul. Sitarskiej na Antoniuk. Na razie ma na nią zarezerwowane 5 mln zł. Oszacował, że całość ma kosztować siedem razy więcej. Brakujące pieniądze władze miasta zamierzają poszukać w nowym programie Polski Wschodniej. Oby nie obeszły się ze smakiem, bo w przeciwnym razie historia z budową przedłużenia Sitarskiej nie będzie powtarzającą się tragedią, a raczej niekończąca się farsą.

Powrót do przeszłości

Skoro już jesteśmy przy historii, to warto spojrzeć na nią przez rewitalizację Parku Konstytucji 3 Maja. Jego idea zrodziła się zaraz po odzyskania niepodległości w roku 1919 roku. Zasadzono tam dęby, później zbudowano niewielki pomnik w kształcie piramidy. To tam ślubowania i przyrzeczenia składali harcerze, między innymi w 1933 roku 14-letni Ryszard Kaczorowski, późniejszy ostatni prezydent RP na uchodźstwie. To druhowie przez okres międzywojenny dbali o symboliczny wymiar tego miejsca. W czasach powojennych pierwotna nazwa parku zanikła, bo władze starały się zatrzeć wszystko to, co wiązało się z niepodległością. Przez lata PRL-u kompleks wokół Akcentu ZOO był nazywany Parkiem Zwierzynieckim, choć nigdy nie zalegalizowany w postaci odpowiedniej uchwały rady miasta.

Pierwszym akcentem powrotu do przeszłości była zmiana nazwy parku w 2009 roku. Ale dopiero teraz miejsce przy piramidzie w otoczeniu trzech dębów doczekało się rewitalizacji. Przez lata sporo z alejek zarosło, a znaczna liczba, tych które istnieją, została wydeptana przez spacerowiczów. Po trwających od stycznia pracach modernizacyjnych miejsce to zyskało nowy wymiar. Ukształtowano alejki parkowe, posadzono kolejne drzewa, kompleks wzbogacono o małą architekturę.

Ten historyczny powrót do przeszłości nastąpił w niedzielę podczas obchodów 224. rocznicy uchwalenia Konstytucji 3 Maja. Czy to wystarczy, by w tym refleksyjnym znaczeniu miejsce to - bardziej niż tylko zwykły park - zaistniało w świadomości większości białostoczan? Przyzwyczajonych od sześciu lat do tego, że święta państwowe - w tym także 3 Maja - celebruje się we wschodniej, patriotyczno-religijnej części Rynku Kościuszki.

Czytaj e-wydanie »

Nieruchomości z Twojego regionu

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie