Dopalacze to trucizna. Uważajcie na swoje dzieci!

Agata Masalska redakcja@poranny.pl
Dopalacze znowu zaczynają zalewać nasz rynek. Niektóre specyfiki, to bardzo szkodliwe substraty stosowane w przemyśle np. chemicznym, czy lakierniczym. Ich skład jest ciągle modyfikowany i dlatego trudno ocenić przyczyny zatruć.
Dopalacze znowu zaczynają zalewać nasz rynek. Niektóre specyfiki, to bardzo szkodliwe substraty stosowane w przemyśle np. chemicznym, czy lakierniczym. Ich skład jest ciągle modyfikowany i dlatego trudno ocenić przyczyny zatruć. Krzysztof Kapica
Nie ma tygodnia, aby ktoś nie trafił do szpitala z objawami zatrucia dopalaczami. Są też ofiary śmiertelne. Po zażyciu środka zmarł 18-letni suwalczanin. Jego matka apeluje do rodziców: błagam was, uważajcie na swoje dzieci. Z trucizną walczą pracownicy sanepidu, ale - jak mówi Nadzieja Linczuk z Białegostoku - to bardzo trudne. Sklepy z dopalaczami powstają, jak grzyby po deszczu. Poza tym, handel kwitnie w internecie.

Lekarze obawiają się, że dopalacze coraz bardziej będą zastępowały narkotyki. Przede wszystkim dlatego, że są znacznie tańsze. - Ale ryzyko dla osób, które je zażywają jest ogromne - przestrzega Dariusz Dudarewicz, psychiatra z suwalskiego szpitala. - Skład dopalaczy jest bardzo często modyfikowany. W przypadku zapaści, lekarze nie wiedzą jak reagować i jakie podać leki.

Trzy osoby nie żyją

Suwalskie blokowisko. To tutaj, w jednym z domów mieszkał osiemnastoletni Bartek. Pochodził z dobrej, powszechnie szanowanej rodziny. Nieźle się uczył, posiadał pasje i sporo życiowych planów.

- Bardzo miły, uczynny chłopak - opowiadają sąsiedzi. - Miał sporo kolegów, lubił się bawić, ale nigdy nie widzieliśmy, aby był pijany, czy awanturował się.

Kilka tygodni temu, na początku stycznia Bartek umówił się ze znajomymi w jednym z pubów. Do domu wrócił bardzo szybko, po godzinie, góra dwóch. Zdziwionym rodzicom rzucił, że źle się czuje i musi trochę poleżeć. Skarżył się na bóle głowy oraz nóg. Chwilę później był bardzo niespokojny, brakowało mu tchu. Bratu przyznał się, że w lokalu zażył jakąś substancję. Jaką, nie wiedział.
Rodzice 18-latka wezwali karetkę pogotowia, ale gdy przyjechał lekarz, na ratunek było już za późno. Bartek był siny, charczał. Wprawdzie trafił na szpitalny oddział ratunkowy, ale parę godzin później zmarł.

- Sekcja zwłok wykazała, że był pod wpływem środków odurzających - informował Ryszard Tomkiewicz, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Suwałkach, która wszczęła w tej sprawie śledztwo. - We krwi stwierdzono m.in. amfetaminę oraz dopalacze.

Co zabiło 18-latka będzie wiadomo, gdy śledczy otrzymają szczegółowe wyniki badań toksykologicznych krwi. Te mają być znane dopiero za kilka miesięcy. Pogrążona w smutku matka Bartka nie czeka na nie i już apeluje do rodziców: błagam was, uważajcie na swoje dzieci. W mieście sprzedają truciznę!

Zrozpaczona kobieta wskazała suwalskiej policji dilera, od którego Bartek miał zakupić dopalacza. Mężczyzna został przesłuchany, ale nie przyznaje się do winy. Czy odpowie za śmierć 18-latka, nie wiadomo. Wszystko zależy od tego, jaką substancją handlował. Jeśli zawierała ona składniki, które znajdują się na liście zakazanych przez ministerstwo zdrowia, diler może zasiąść na ławie oskarżonych. Jeśli nie, podstaw, aby cokolwiek mu zarzucić nie będzie.

Bartek to ostatnia, ale przypuszczalnie nie jedyna ofiara używek w ostatnich miesiącach. Suwalska prokuratura bada także okoliczności tajemniczej śmierci dwóch osób, których zwłoki ujawniono w końcu grudnia minionego roku na osiedlu Północ. Mieszkanie zajmowali 42-letni mężczyzna i o wiele młodsza kobieta. On znany był w środowisku osób zażywających środki odurzające. Podobno sprzedawał je i z tego powodu był parę lat temu karany.

W ostatnich dniach grudnia związaną z dilerem kobietę postanowiła odwiedzić jej matka. Gdy weszła do mieszkania, zdębiała. Córka i jej partner leżeli na podłodze. Zaalarmowani lekarze stwierdzili, że mężczyzna już nie żyje. Natomiast nieprzytomną kobietę zabrano do szpitala, ale mimo wysiłku medyków nie udało się jej uratować. Osierociła kilkuletnie dziecko.

Organy ścigania podejrzewają, że także w tym przypadku w grę mogły wchodzić dopalacze. Czy mają rację, będzie wiadomo dopiero za parę miesięcy. Wówczas mają być znane wyniki badań toksykologicznych pobranej od zmarłych krwi. W tej sprawie trudno spodziewać się, że ktokolwiek poniesie odpowiedzialność. Nie wiadomo bowiem, od kogo i kiedy zostały zakupione używki.

Wojna z wiatrakami

Walka z dopalaczami prowadzona jest od pięciu lat. Wówczas zostały zamknięte sklepy oferujące środki odurzające. Ale to nie oznacza, że realizując tę akcję zlikwidowano też dystrybucję środków odurzających. Bardzo szybko, niemal jak grzyby po deszczu powstały bowiem kolejne punkty sprzedaży. Np. w połowie minionego roku pabianicka spółka otworzyła sklep z dopalaczami w centrum Białegostoku, w sąsiedztwie siedziby sanepidu. Oficjalnie oferuje on m.in. e-papierosy, kadzidełka oraz świece. Oferta nieoficjalna jest znacznie bogatsza. Należą do niej choćby "podpałka", czy "odświeżacz". Za jedną paczkę trzeba zapłacić około 20 - 30 zł. Co zawiera?

Białostoccy inspektorzy sanitarni podjęli walkę z "sąsiadem". Tyle tylko, że przypomina ona tę, z wiatrakami. Gdy wydawali decyzję o zamknięciu placówki, w tym samym miejscu działalność rozpoczynała kolejna, która oferowała klientom podobny asortyment. Sprawa trafiła nawet do białostockiej prokuratury, ale została umorzona. Śledczy nie znaleźli podstaw, aby właścicielowi sklepu postawić jakiekolwiek zarzuty, ponieważ realizował on zalecenia sanepidu. Mówiąc inaczej, wycofywał ze sprzedaży kwestionowane przez inspektorów produkty. O naruszeniu prawa nie może więc być mowy.

Białystok nie jest jedynym miastem na Podlasiu, gdzie trwa walka z dopalaczami. W Łomży, w minionym roku sanepid zarekwirował towar w czterech sklepach, w tym roku - w dwóch. Na właścicieli punktów sprzedaży nałożył wysokie kary. Póki co, nie udało się ich wyegzekwować.

Rzucanie kłód pod nogi właścicielom sklepów nie jest jednoznaczne z brakiem dostępu do dopalaczy. Przedstawiciele organów ścigania twierdzą, że środki odurzające rozprowadzane są głównie za pośrednictwem internetu. Nie trudno je znaleźć w sieci. A to, że proceder kwitnie najlepiej dowodzą kolejne, likwidowane magazyny z dopalaczami. Choćby ten, który kilka dni temu ujawnili funkcjonariusze Centralnego Biura Śledczego we Wrocławiu. Zabezpieczono tam około 30 tysięcy sztuk dopalaczy, których wartość przekroczyła 2 mln złotych. Zakupiony z Chin towar miał być sprzedawany na terenie całego kraju. Tak przynajmniej wynika z dotychczasowych wyjaśnień w śledztwie.

Po dopalacze sięgają też dzieci

Organy ścigania, jak mówi Kamil Sorko z Komendy Wojewódzkiej Policji w Białymstoku nie prowadzą oddzielnych statystyk dotyczących dopalaczy. Skalę zjawiska mogą więc jedynie obrazować statystyki stacji sanitarno-epidemiologicznych, które rejestrują przypadki podejrzeń zatrucia dopalaczami. Dane tych instytucji wskazują, że pięć lat temu do podlaskich szpitali trafiło osiem osób, a w roku minionym - aż 28.

Katarzyna Malinowska-Olczyk, rzecznik Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego w Białymstoku dodaje, że były to lekkie przypadki, które wymagały obserwacji. Wiadomo też, że pomocy medycznej wymagali mężczyźni w wieku 18-25 lat. Ale wśród ofiar dopalaczy nie brakuje nastolatków, głównie gimnazjalistów.

W tym roku podlaski sanepid odnotował cztery przypadki zatruć. Lekarze nieoficjalnie mówią, że problem jest poważniejszy. Nie wszystkie przypadki są zgłaszane. I nie wynika to ze złej woli lekarzy.

- Niejednokrotnie nie wiemy, co było przyczyną zatrucia - tłumaczy jeden z łomżyńskich medyków. - Bazujemy przede wszystkim na informacjach od pacjentów, którzy - z różnych powodów - nie zawsze są szczerzy.

Dariusz Dudarewicz mówi, że ci, którzy sięgają po dopalacze muszą pamiętać, że to trucizna. - A skutki jej zażywania są opłakane - dodaje lekarz. - Powodują m.in. uszkodzenia mózgu, układu nerwowego i często prowadzą do śmierci.

Czytaj e-wydanie »

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3