Dogoterapia za kratami

Jola Sierocka [email protected]
Piękny Bruno w typie długowłosego owczarka niemieckiego brał udział w programie „Przyjaciele, czyli pies w celi”. Teraz czeka na dobry dom i kochającego właściciela, który będzie umiał docenić wspaniały charakter i umiejętności psa.
Piękny Bruno w typie długowłosego owczarka niemieckiego brał udział w programie „Przyjaciele, czyli pies w celi”. Teraz czeka na dobry dom i kochającego właściciela, który będzie umiał docenić wspaniały charakter i umiejętności psa.
Areszt Śledczy w Hajnówce od kilku miesięcy realizuje program dla skazanych pod nazwą "Przyjaciele, czyli pies w celi". Efekty już są godne podziwu.

Od kilku lat osadzeni pracują w schronisku dla zwierząt, Hajnowskiego Stowarzyszenia Ciapek. Budują boksy, naprawiają budy, wykonują prace porządkowe. W takich miejscach zawsze brakuje rąk do pracy, zaangażowanie więźniów jest bardzo doceniane. Chociaż ich praca jest nieodpłatna, bardzo chętnie do niej przyjeżdżają.

Wybór osadzonych i psów

Skoro dotychczasowa współpraca była dobra, dlaczego jej nie rozwijać? Pomysłodawcą programu "Przyjaciele, czyli pies w celi" jest dyrektor Aresztu Śledczego w Hajnówce Roman Paszko.
Pierwszy etap programu to przygotowanie merytoryczne. Seria wykładów prowadzonych przez terapeutów, treserów i weterynarzy na tematy podstawowe: o rasach psów, ich przeznaczeniu, zachowaniu. W tych zajęciach brali udział więźniowie wytypowani przez psychologów i służbę więzienną, a dogoterapeutce Agnieszce Tere-chowicz towarzyszyły jej przeszkolone suki rasy berneński pies pasterski - Wolta i Fara. Tak naprawdę w pierwszej chwili to one uczyły osadzonych prawidłowych kontaktów ze zwierzętami.

Z grupy słuchaczy do drugiego etapu pracy z psami wybrano sześć osób. Są to więźniowie, którzy czują się wyróżnieni. Nie ma tu znaczenia jaki czas muszą spędzić w odosobnieniu, są i tacy z wyrokiem 25 lat, ale brane było pod uwagę ich dotychczasowe zachowanie.
Jeden skazany pracuje z jednym psem. Musi mieć ukończone 21 lat i nie może stwarzać zagrożenia dla psów i terapeutów.

W hajnowskim schronisku Grzegorz Wesołowski z Zielonej Góry i Arkadiusz Dawidziuk z Białegostoku - treserzy, oraz Joanna Kruszelnicka z Wrocławia i Agnieszka Terechowicz z Hajnówki - dogoterapeutki, wspólnie wybrali do programu psy. Musiały być łagodne, garnące się do ludzi. Jak wiadomo, do schroniska większość psiaków trafia po nieprzyjemnych kontaktach z człowiekiem, jednak potrzeba przebywania z nim jest bardzo silna. Kundelki bardzo szybko się uczą, są odporniejsze na stresy, bystre i nadają się do tresury. Te po nieprzyjemnych przejściach mają duży dystans do człowieka, ale wbrew pozorom praca i ćwiczenia szybko dają pozytywne efekty. Trzeba im dać trochę czasu, by mogły zaufać.
- Z sześciu, psów jakie wybraliśmy, tylko jeden został wymieniony po trzech tygodniach pracy. Chociaż zaliczył testy w schronisku, nie chciał współpracować podczas zajęć - mówi Agnieszka Terechowicz, dogoteraputka. - Moje doświadczenie z pracy z osadzonymi jest zaskakujące. Jestem bardzo szczęśliwa, że mogę brać udział w takim programie, w dodatku ze świadomością, że jesteśmy pionierami w tym eksperymencie. Więźniowie bardzo przywiązują się do swoich podopiecznych, tęsknią za nimi. Czasami są wręcz nadopiekuńczy. Czują się lepsi, odpowiedzialni, nie wstydzą się okazywania uczuć. Trzeba pamiętać, że niejednokrotnie to ich pierwszy kontakt ze zwierzętami po wielu latach odosobnienia. Najwyraźniej i psy, i ludzie mają na siebie bardzo dobry wpływ.

Przyjaźnie na całe życie

Podczas zajęć psy uczą się podstawowych komend i posłuszeństwa. Niektóre chętnie wykonują również sztuczki, to zależy od predyspozycji psa.

- Osadzeni dzięki programowi dogoterapii, mają kontakt z drugim człowiekiem, a psy, którymi się opiekują, dają im poczucie dowartościowania. Oprócz szkolenia podopiecznych, dbają też o ich pielęgnację. Wszyscy chcą ukończyć program, żeby nie zawieść psów. Niektóre z psiaków są już zarezerwowane przez rodziny więźniów i będą czekać na swoich opiekunów w domu - opowiada z satysfakcją dyrektor aresztu Roman Paszko. - Z sześciu szkolonych na początku psów trzy znalazły już domy. Jeżeli przyszli właściciele chcą zobaczyć jak psy zachowują się podczas tresury, mogą to zrobić w areszcie, dowiedzą się również od osadzonych jak je traktować i co lubią najbardziej. Cieszy mnie również to, że niektórzy z więźniów odnaleźli w tym sens życia, na wolności również chcą pracować z psami i zostać na przykład treserami.

Większa szansa na adopcję

Psy są przywożone do aresztu trzy razy w tygodniu, na zajęcia trwające około trzech godzin. One po kilku wizytach wiedzą doskonale, gdzie jadą i nie trzeba ich specjalnie zapraszać do samochodu.
W takim miejscu jak schronisko psów zawsze przybywa. Teraz, w czasie wakacji, będzie ich więcej. Lato, okres urlopów to prawdziwy dramat porzuconych zwierząt.

Po skończonym szkoleniu psy wróciły do schroniska. W porównaniu z innymi maja większą szansę na adopcję. Szkoda by ich umiejętności nie były rozwijane.

- Chcielibyśmy, żeby wszystkim naszym podopiecznym tak się szczęściło. Ostatnio jedna z suczek z programu znalazła dom w Wiedniu. Wszyscy, którzy dostają pod opiekę szkolone psy, otrzymują również kontakty do treserów i dogoterapeutów. Mogą liczyć na ich pomoc - mówi Kasia Tarasiuk, wiceprezes Ciapka. - Dla naszych podopiecznych to naprawdę duża szansa na bardzo dobą adopcję.
Program przyniósł doskonałe efekty i został przedłużony do października.

- Będziemy się starali, żeby program trwał. Oczywiście, jest jeszcze kwestia finansowania go, ale zrobimy wszystko aby psy w areszcie gościły jak najdłużej - powiedział dyrektor Roman Paszko.
Może hajnowski eksperyment znajdzie uznanie również w innych polskich więzieniach - z pożytkiem dla osadzonych i psów. W innych krajach podobne terapie sprawdziły się bardzo dobrze i są stosowane stale.

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

j
ja
BARDZO DOBRA AKCJA POWINNO TAK BYĆ W WIELU WIĘZIENIACH OCZYWISCIE POD NADZOREM ZEBY ZWIERZAKI MIALY BEZPIECZENSTWO ALE JAK SA TAM LUDZIE KOCHAJACY ZWIERZATA A NAPEWNO TAK JEST W WIELU PRZYPADKACH TO SA MEGA KORZYSCI I DLA ZWIERZAKÓW I DLA LUDZI;) OBY WIECEJ TAKICH WIĘZIEŃ I POMYSLÓW ZEBY W BIAŁYMSTOKU POMAGALI W SCHRONISKU POD NADZOREM.
k
kasia
super, bardzo fajny pomysl! oby wiecej takich akcji!
Dodaj ogłoszenie