Django Quentina Tarantino - pastisz westernu i rozliczenie z rasizmem

Adrian Kuźmiuk
Django Quentina Tarantino - pastisz westernu i rozliczenie z rasizmem
Django Quentina Tarantino - pastisz westernu i rozliczenie z rasizmem Materiał organizatora
Krwawe pojedynki, zaskakujące zwroty akcji i nieprzeciętne dialogi - tym raczy nas reżyser filmu o czarnoskórym rewolwerowcu.

Południe Stanów Zjednoczonych, dwa lata przed wojną secesyjną. W tym miejscu i czasie krzyżują się drogi dwóch głównych bohaterów filmu: czarnoskórego niewolnika Django (Jamie Foxx) oraz niemieckiego łowcy nagród Dra Kinga Schultza (Christoph Waltz). Schultz jest na tropie braci Brittle i tylko Django jest w stanie pomóc mu zgarnąć nagrodę za ich głowy. W zamian Django ma otrzymać wolność i pomoc Schultza w odnalezieniu żony.

Rozliczenie z rasizmem

Od pewnego czasu w filmach Tarantina zauważamy pewną zależność. Otóż reżyser stara się rozliczyć historyczną niesprawiedliwość dając bohaterom możliwość rewanżu na swoich katach.

W "Bękartach wojny" ofiary holocaustu zabijają najbrutalniejszych nazistów z Hitlerem na czele. Podobnej zemsty dokonuje na białych plantatorach niewolnik Django, który staje się czarnym rewolwerowcem. Reżyser celowo epatuje cierpieniem niewolników. Pokazuje ich upokorzenie, bezsilność i nienawiść.

Dręczonych Murzynów stawia w opozycji do złych białych Amerykanów przekonanych o wyższości własnej rasy. Ich bezwzględność i brak empatii najlepiej oddają sceny poszczucia niewolnika psami, które rozszarpują go na strzępy oraz antropologiczno-biologiczne teorie snute przez Calvina Candie (Leonardo DiCaprio) podczas rozpoławiania czaszki zmarłego lokaja.

Jednak największy szok wywołuje czarnoskóry rasista - Stephen (Samuel L. Jackson), który bardziej nienawidzi niewolników niż ich panowie. Jeden ze swych monologów wypowiada z taką charyzmą, że zaczyna przypominać Julesa Winnfielda z Pulp Fiction.

Pastisz gatunku

Film jest pastiszem westernu. Już samo uczynienie czarnoskórego kowbojem w czasach dzikiego zachodu wymyka się konwencji i wywołuje uśmiech. Tytuł filmu odnosi się do włoskiego westernu z 1966 roku.

Ówczesny Django zdobył reputację jednego z najbardziej brutalnych filmów w historii kina. Najnowsze dzieło Quentina Tarantino jest o wiele bardziej krwawe. Trup ściele się gęsto, a ekran zalewają fontanny krwi. Można tu liczyć również na wiele humoru zarówno słownego, jak i sytuacyjnego.

W tym aspekcie genialnie odnajduje się Christoph Waltz grający niemieckiego Dra Kinga Schultza - jedynego pozytywnego bohatera wśród białych. "Jako Niemiec jestem zobowiązany ci pomóc" - mówi z uśmiechem do Django. Paradoks polega na tym, że w "Bękartach wojny" grał on bezwzględnego choć błyskotliwego egzekutora nazistowskiej Rzeszy, a Niemcy z czasów II wojny światowej przedstawione były jako kraj - delikatnie mówiąc - nietolerancyjny.

Koniec z rozdziałami

Znakiem rozpoznawczym filmów Quentina Tarantino jest ich podział na rozdziały. Każdy chapter wprowadzał innego bohatera, który miał wpływ na rozwój późniejszych wydarzeń. Reżyser korzystał również z wielu sposobów przedstawiania świata. Od czarno-białego obrazu, przez filtry retro, po kreskówkowe animacje. W Django tego nie uświadczymy. Film jest prosty i ciągnie się jak dziki zachód. Czasem pojawia się retrospekcja, lecz jest ona prawie niezauważalna.

Django powinien spodobać się fanom twórczości Quentina Tarantino. Choć reżyser odchodzi od charakterystycznego sobie sposobu przedstawiania historii jak we "Wściekłych psach" czy "Pulp Fiction", to western w jego wykonaniu zachowuje zaskakujące zwroty akcji oraz dawkę czarnego humoru z intrygującymi dialogami. Film można oglądać od piątku w kinach sieci Helios w Galerii Handlowej Alfa oraz w Atrium Biała.

Czytaj e-wydanie »

Zaplanuj wolny czas - koncerty, kluby, kino, wystawy, sport

Najnowsze informacje dot. koronawirusa

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 4

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Podaj powód zgłoszenia

g
gosiabidulka

Django jest typowym filmem Tarantino. Jeśli ktoś nie lubi jego stylu, to pewnie najnowszy film też się nie spodoba. Jak dla mnie Django był nieco słabszy od Bękartów wojny, ale że uwielbiam Tarantino, to jak dla mnie Oscar się filmowi należał.

S
Spectacle

Moim zdaniem tylko dla Waltza warto obejrzeć "Django" i tylko jemu z obsady tego filmu należał się Oskar. Scenariusz to kpina a nie Oskarowy materiał. Nie rozumiem zachwytów nad tym filmem.

s
skowronek

Ja sama chętnie obejrzałabym go jeszcze raz, chociażby dla wyśmienitej roli Christopha Walza. Ten koleś naprawdę rządzi

D
Dyfer

Oglądałem online 4 razy i ciągle mało świetny film

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3