Wyszukiwarka wyborcza

Wybory Parlamentarne

Sprawdź, gdzie możesz zagłosować

Do wyborów pozostało

  • 00dni
  • 07godz.
  • 50min.
Odwiedź serwis wyborczy 

Dawne Bojary w pamięci białostoczan. Paliwo rakietowe zamiast pociągu z jedzeniem.

Tomasz Mikulicz
Drewniana willa stała tuż przy rynku na Bojarach, w miejscu, na którym obecnie znajduje się Urząd Miejski. Ze zbiorów Tadeusza Chańki.
Drewniana willa stała tuż przy rynku na Bojarach, w miejscu, na którym obecnie znajduje się Urząd Miejski. Ze zbiorów Tadeusza Chańki.
Czuć było taką jedność, której dziś mi bardzo brakuje. Latem bojarczycy zbierali się w ogrodach, zimą - po domach. Raz było strasznie, raz śmiesznie, ale zawsze razem.

To, że zdjęcia mogą wiele mówić, wiadomo nie od dziś. Te jednak, które wykonano przed II wojną światową i niedługo po jej zakończeniu na Bojarach, potrafią naprawdę urzekać. Przede wszystkim widać, że w tej jednej z najstarszych dzielnic Białegostoku mieszkało sporo ludzi o artystycznej duszy. Co rusz na starych kliszach można spotkać postacie z gitarami czy nawet skrzypcami i mandolinami. To właśnie te dwa ostatnie instrumenty trzymają w rękach Wiera Kalisz i Waldemar Szliserman. Na zdjęciu są jeszcze dziećmi. Dziś udostępnili swoje albumy fotograficzne Centrum im. Ludwika Zamenhofa, zachęcającego od początku roku wszystkich zainteresowanych do współtworzenia wystawy, która ukazałaby dawny wygląd i klimat Bojar. Na wernisaż przyszły tłumy.

- Z Bojarami jestem związany najmocniej, jak tylko można to sobie wyobrazić. To tutaj, w niewielkim domku, spędziłem swoje dzieciństwo - mówi Waldemar Szliserman.

W pamięci zachowały mu się w szczególności lata II wojny światowej, kiedy chodził do sąsiadów na tajne nauczanie.

- Uczyli się wszyscy, a groziła za to nawet kara śmierci. W 1944 roku, zaraz po wyzwoleniu Białegostoku, u zbiegu ulicy Piasta i Skorupskiej, otwarto jedyną wówczas w dzielnicy szkołę. Jako ławki służyły nam niemieckie szafy pozostawione przez wojskowych. Krzesła każdy musiał przynosić sobie z domu. O nowych podręcznikach można było tylko sobie pomarzyć - wspomina Szliserman.

Jego koleżanka ze zdjęcia, Wiera Kalisz, mówi, że choć czasy były ciężkie, to ludzie pomagali sobie, jak mogli.

- Czuć było taką jedność, której dziś mi bardzo brakuje. Latem bojarczycy zbierali się w ogrodach, zimą - po domach. Raz było strasznie, raz śmiesznie, ale zawsze razem - podkreśla Kalisz.

Wspomina, że tuż przed inwazją hitlerowców, kiedy z Białegostoku wycofali się Rosjanie, doszło do wydarzenia, które było później przez lata wspominane przez wielu mieszkańców dzielnicy.

- Otóż kiedy nie było już Rosjan, rozeszła się plotka, że na pobliskich torach pozostawili oni cały pociąg z prowiantem. Poszli tam wtedy chyba wszyscy bojarczycy. Na miejscu okazało się, że owym prowiantem był olej. Dobre i to - powiedziało wielu z nas i zaczęło nabierać płyn w co się tylko dało. Później rozpoczęło się wielkie smażenie - a to placków, a to kotletów. A następnego dnia - tragedia. Jednych bolą brzuchy, innym kręci się w głowach. Okazało się, że zostawiony przez Rosjan olej to paliwo rakietowe - opowiada Wiera Kalisz.

Na podstawie anegdot, które pamięta, można by napisać książkę. W albumie, który był rozdawany podczas wernisażu wystawy, znajdziemy m.in. relację Julity Nowakowskiej, mieszkanki ul. Skorupskiej. Wspomina ona dawno już nieistniejący sklep przy ulicy Dobrej, który był prowadzony przez panią Ginterową.

- Zakupy były spokojne, nieśpieszne - tam zawsze był czas na pogaduszki, na wybieranie śledzi z beczki, kapusty kiszonej czy ogórków. Pachniało tam niekoniecznie pięknie, ale my, dzieciarnia, biegaliśmy do niej po irysy, bo w jej sklepie były najpyszniejsze - czytamy w relacji.

Ewa Kruszewska, dzisiejsza mieszkanka Bojar, żali się, że z tego niepowtarzalnego klimatu niewiele dziś pozostało.

- No cóż, tak to już jest. Dobrze, że jeszcze mamy tych kilkadziesiąt domów przy takich ulicach jak Wiktorii czy Koszykowa. One są świadkami naszej historii - mówi Kruszewska.

Cieszy się, że po wielu latach stawiania betonowych klocków wśród drewnianej zabudowy Bojar wreszcie zahamowano ten proces.

- Przyjęty w 2008 roku plan zagospodarowania naszej dzielnicy wymaga, by wszystkie nowe domy budowano według specjalnych wzorników. To naprawdę dobry kierunek zmian - podkreśla Ewa Kruszewska.

I rzeczywiście. W ramach ogłaszanych przez magistrat przetargów na wykup działek gminnych sprzedano już ziemię pod budowę trzech bojarskich chat. Mają powstać przy ulicy Wiktorii, Wróblej i Przygodnej.

- Ostatnio też widać nieco większe niż wcześniej zainteresowanie Bojami wśród odwiedzających nasze miasto turystów. Pytania o tę właśnie dzielnicę padają coraz częściej w Centrum Informacji Turystycznej przy ul. Malmeda - mówi Jadwiga Dąbrowska, dyrektorka Podlaskiej Regionalnej Organizacji Turystycznej.

Wiosną na Bojarach mają zaś stanąć tablice informujące o historii poszczególnych ulic. Wszystko w ramach tworzonego na zlecenie magistratu szlaku architektury drewnianej.

Czytaj e-wydanie »

Wideo

Komentarze

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone ze względu na ciszę wyborczą i zostanie włączone po jej zakończeniu.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3