Darmowe bilety autobusowe dla bezrobotnych w Białymstoku?

Tomasz Maleta
Tomasz Maleta
Darmowe bilety autobusowe dla bezrobotnych w Białymstoku? Wojciech Wojtkielewicz
Już dawno żaden pomysł tak bardzo nie obruszył białostockich internautów jak propozycja darmowych biletów dla bezrobotnych. Inicjatywę taką zgłosił w formie interpelacji radny PiS Henryk Dębowski. To już kolejna grupa, której jego ugrupowanie chciałoby ulżyć. W zeszłym roku wprowadzono, wzorem innych miast, bezpłatną komunikację dla uczniów podstawówek i gimnazjów. Potem radni PiS zaczęli walczyć o licealistów, przyszłych techników. Na ostatniej sesji głosowany miał być wniosek o darmową komunikację dla uczniów szkół średnich. Większościowa Koalicja Obywatelska zdjęła go jednak z programu sesji. Jej radni przekonywali, że projekt musi być jeszcze przedyskutowany w komisji.

Z jednej strony chodzi o spore pieniądze. Jak wynika z wyliczeń władz miasta, zwolnienie z opłat oznaczałoby stratę rzędu około 4 milionów złotych rocznie. I to tylko z biletów miesięcznych. Do tego trzeba doliczyć około 2 mln z tytułu strat na biletach jednorazowych. Tyle że jeszcze więcej kosztowały zapewne bezpłatne bilety dla uczniów podstawówek i gimnazjów. A mimo to po zmianie układu sił w radzie miasta na razie nikt nie wnioskuje o cofnięcie tego 100 proc. rabatu. Czyż nie byłoby to jednak przejawem racjonalnego podejścia do zarządzania finansami miejskim, o które zabiegają radni Koalicji Obywatelskiej? Skoro na to się nie zanosi, to opór przeciwko ulgom dla uczniów szkół średnich wydaje się nielogiczny. Abstrahując już od tego, ilu z nich swoje rozgoryczenie przeciwko nierównemu traktowaniu środowiskowemu może wyrazić już niebawem przy urnie wyborczej.

Przeczytaj też: PiS w Białymstoku chce, by bezrobotni jeździli za darmo autobusami BKM

Zwolnienie całej grupy społecznej jaką są bezrobotni też byłoby swoistym przywilejem. I to historycznym, bo nie mogły na niego liczyć osoby pozostające bez pracy w czasach, gdy walka o kuroniówkę dla wielu była nie lada wyzwaniem. Choćby w komunikacyjnym dotarciu do pośredniaka. Ale nie tylko. Do dziś pamiętam, jak wiele razy z buta pokonywałem trasę za widokami na robotę. Skoro w tamtych, szczytowych latach szalejącego bezrobocia nie było takich przywilejów, to jaki sens ma ich wprowadzanie teraz, gdy - jak to ujęli obruszeni internauci - pojęcie „bezrobotny” powinno zostać wycofane z powszechnego obiegu. Tyle że, jak wynika ze statystyki za 2017 rok, Białystok wciąż miał największą stopę bezrobocia - oscylująca w granicach 7 proc. - ze wszystkich miast wojewódzkich. I choć nie jest tak duża jak dawniej, to wciąż uwiera Białystok. Czy jednak najlepszym antidotum na ten odcisk będzie darmowy bilet dla osób bez pracy? Może faktycznie lepiej zindywidualizować wsparcie i wprowadzić jak proponuje radny Marcin Moskwa 50-procentowy bilet socjalny. Warto szukać kompromisu, zostawiając partyjne zacietrzewienie na boku.

A przede wszystkim wyzbyć się mowy z pogranicza braku tolerancji i nienawiści ekonomicznej. Bo internetowy lincz na bezrobotnych wrzuconych do jednego worka z obibokami (a przecież różne mogą być przyczyny znalezienia się w takiej sytuacji i nigdy nie wiadomo, kiedy los nam nagle wywinie świat na opak), w mieście miłosierdzia nie uchodzi. Jak żaden inny. Bez względu na to, jakie ma podłoże.

Zobacz też:
Dwa razy więcej fotoradarów na polskich drogach. Zobacz wideo!

Wideo

Komentarze 4

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość

przecież w Białymstoku nie ma bezrobocia wszystko mlekiem i miodem płynie po objęciu władzy przez dojną zmianę

JEST SUPER JEST SUPER WIEC O CO WAM CHODZI JEST SUPER

A
Ann

I  środowisko będzie mniej zanieczyszczone:)

 

Pracujący to przecież niewolnicy, muszą płacić podatki, żeby innym żyło się lepiej

 

To może jakieś ulgi dla pracujących chociaż te przejazdy środkami komunikacji miejskiej

 

A może 500+ za to że się chodzi do pracy; jeśli pracujący mają wszystko opodatkowane to dlaczego inni mają nie mieć, tylko panuje polityka rozdawnictwa i to dla patologii, a nie potrzebującym, bo Ci co pracują mają za wysokie dochody. Może warto pomyśleć nad zmniejszeniem podatków. Rumunia przykładem że to działa w dobrą stronę i mobilizuje pracodawców do zatrudniania za godziwe pieniądze, a pracowników i szukających do pracy i nie trzeba nic dawać za darmo, bo najbardziej cierpią uczciwie pracujące osoby

g
gienek

E tam ...Tylko Bilety MPK???   Nie Taxówki i jeszcze 1ooo PLN dodatku dla bezrobotnego na zachętę co tydzień by pojechać do pośredniaka po zasiłek

J
Jozin

tak to jest "super" pomysł... koszty poniosą płacący podatki....

a może darmowe bilety osobom płacącym podatki w naszym mieście, które skłoniły by do pozostawienia samochodów w drodze do i z pracy.

Na pewno wpłynęło by to na korki.

Dodaj ogłoszenie