Dąbrowa Białostocka. Protest trwa. Rodzice walczą o pediatrię

Martyna Tochwin
Rodzice z Dąbrowy Białostockiej, Suchowoli i Nowego Dworu nie chcą wozić swoich dzieci do oddalonego od ich domów nawet 50 km szpitala w Sokółce. Dlatego zapowiadają, że będą protestować aż do skutku.
Rodzice z Dąbrowy Białostockiej, Suchowoli i Nowego Dworu nie chcą wozić swoich dzieci do oddalonego od ich domów nawet 50 km szpitala w Sokółce. Dlatego zapowiadają, że będą protestować aż do skutku. Martyna Tochwin
Po kolejnym proteście mieszkańców, którzy nie chcą likwidacji oddziału pediatrii w Dąbrowie Białostockiej, rozpoczęły się rozmowy ostatniej szansy. Na razie jednak nie przyniosły żadnego porozumienia.

Pojawiły się wątpliwości natury formalno-prawnej, które musimy rozstrzygnąć. Właśnie dlatego, wspólnie ze starostą i dyrektorem szpitala w Sokółce, postanowiliśmy spotkać się z dyrektorem Narodowego Funduszu Zdrowia. Najprawdopodobniej takie spotkanie odbędzie się jeszcze w tym tygodniu - poinformowała nas w czwartek Helena Hawrylik, dyrektorka szpitala w Dąbrowie Białostockiej.

Właśnie taką decyzją zakończyła się pierwsza próba rozmów między szefami placówek w Sokółce i Dąbrowie. Nie przyniosły one oczekiwanych rezultatów. Mimo próśb, dyrektor szpitala w Sokółce nie chce zrezygnować z części kontraktu na oddział pediatrii. A tylko takie rozwiązanie zapewniłoby dalsze funkcjonowanie oddziału dziecięcego szpitala w Dąbrowie.

A wszystko przez inne niż dotychczas rozstrzygnięcie konkursu NFZ. Oddział pediatrii dąbrowskiego szpitala nie otrzymał pieniędzy w tym roku. Całość kontraktu przeznaczonego na prowadzenie oddziału dziecięcego w powiecie dostał szpital w Sokółce. Dotychczas otrzymywał on około 70 proc. pieniędzy na oddział dziecięcy. Resztę, czyli około 650 tys. zł, dostawał szpital w Dąbrowie.

O tym, jak bardzo mieszkańcy są zdeterminowani żeby walczyć o oddział pediatrii świadczy ich zaangażowanie. Zawiązał się nawet Społeczny Komitet Obrony Szpitala. W ubiegłym tygodniu blisko sto osób przyjechało do Sokółki, aby zamanifestować swój sprzeciw wobec decyzji NFZ.

- Mam dwójkę małych dzieci, z którymi kilkakrotnie leżałam w szpitalu w Dąbrowie. Mogłam z nimi wtedy być praktycznie przez cały czas, bo mieszkam blisko. Nie wyobrażam sobie, co będzie, jak z Dąbrowy zniknie oddział dziecięcy i trzeba będzie jeździć kilkadziesiąt kilometrów do Sokółki - martwi się Katarzyna Kirejczyk, matka 3-letniej Magdy i 7-letniej Ewy.

- Jestem mamą trójki dzieci. Korzystałam nieraz z usług szpitala w Dąbrowie i uważam, że niczym nie różni się od szpitala w Sokółce. Nie jest gorszy. Dlaczego więc odbiera się nam pediatrię? - nie kryje zdenerwowania Monika Siebert.
Protestujący za powstałą sytuację winią dyrektora szpitala w Sokółce. Zarzucają mu, że zagarnął cały kontrakt.

- Gdyby dyrektor szpitala w Sokółce złożył ofertę w takiej wysokości, jak w latach poprzednich, nie byłoby problemu. Oba szpitale dostałyby kontrakty - mówi Małgorzata Żukiewicz, lekarz pediatra z dąbrowskiego szpitala.

Protestujący żądają ustępstw. Tym bardziej, że na pierwszej akcji protestacyjnej, szefowie podlaskiego oddziału NFZ wskazali tylko jedno wyjście z patowej sytuacji - dyrektor szpitala w Sokółce musiałby zrezygnować się z kontraktu.

- W takim wypadku musielibyśmy ogłosić nowy konkurs. Oba szpitale mogłyby wtedy złożyć ustalone wcześniej w porozumieniu oferty. To jedyna możliwość, aby pediatria wróciła do Dąbrowy. Nie mamy bowiem żadnych dodatkowych pieniędzy - tłumaczy Adam Dębski, rzecznik podlaskiego oddziału NFZ.
Na takie rozwiązanie nie godzi się jednak dyrektor z Sokółki. Co więcej, uważa, że szef NFZ wprowadził protestujących w błąd.

- To niekoniecznie musi być prawda. Uwierzyliście w to, co powiedział szef NFZ i przykro mi, że tak łatwo daliście temu wiarę. Mogę tylko powiedzieć, że zostaliśmy na siebie umiejętnie napuszczeni - mówił Jerzy Kułakowski, dyrektor SP ZOZ w Sokółce.

Podkreśla jednocześnie, że rezygnacja z całego kontraktu na pediatrię mogłaby być poczytana jako działanie na niekorzyść szpitala. A na to dyrektor nie może sobie pozwolić. Tym bardziej, że placówka w Sokółce ma kilkumilionowe zadłużenie.

- Poruszymy wszystkie szczeble władzy, nawet kancelarię premiera. Nie poddamy się bez walki. Jeśli trzeba będzie, to rozpoczniemy strajk głodowy i okupację szpitala - zapewnia Jerzy Cecha, przewodniczący Społecznego Komitetu Obrony Szpitala w Dąbrowie Białostockiej.

Czytaj e-wydanie »

Nieruchomości z Twojego regionu

Wideo

Komentarze 3

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

g
gosc
Ponoć wice starościna jest z Dąbrowy powinna więc zadbać o szpital w Dąbrowie a nie go kasować
g
gość
Sokółka jest dla Dąbrowy jak wrzód na du***.Starosta i w-ce starościna nic dobrego dla naszego szpitala nie zrobili.
R
Rehabilitacja na Podlasiu
Rehabilitacja też walczy !!! Informacje na temat aktualnej sytuacji rehabilitacji (i nie tylko na Podlasiu)- facebook- "Rehabilitacja na Podlasiu"
Dodaj ogłoszenie