Czy Pan istnieje, Mr Johnes?, czyli makabreska u lalkarzy

Anna Kopeć
Spektakl "Czy Pan istnieje, Mr Johnes?" rozgrywa sie w ciekawej scenografii. Upiorny personel medyczny czy ludzkie organy to tylko jej pewien element.
Spektakl "Czy Pan istnieje, Mr Johnes?" rozgrywa sie w ciekawej scenografii. Upiorny personel medyczny czy ludzkie organy to tylko jej pewien element. fot. Wojciech Wojtkielewicz
To jeden z najlepszych spektakl wystawionych w Białymstoku w 2014 roku. Repertuar Białostockiego Teatru Lalek wzbogacił się o sztukę, która porusza szalenie ważne współcześnie kwestie mimo, że jej tekst powstał prawie 60 lat temu.

Stanisław Lem szczególnie inspiruje filmowców. Okazuje się jednak, że jego twórczość odpowiednio wzbogacona teatralnymi elementami świetnie sprawdza się także na scenie. Udowodnił to Białostocki Teatr Lalek, który wystawił tekst "Czy pan istnieje, Mr Johnes" z 1955 roku, pierwotnie napisany jako słuchowisko radiowe. Sztuka w reżyserii Krzysztofa Raua (który w tym roku obchodzi 55-lecie pracy artystycznej i 50-lecie pracy reżyserskiej) jest nieco surrealistyczna, komiczna, zadziwiająco aktualna, wreszcie zatrważająca. Ta realizacja to jedno z najważniejszych wydarzeń 2014 roku na białostockich scenach. Bo nie tylko wirtuozersko zagrana i przemyślana pod kątem scenograficznym, ale także zadająca ważne pytania o to, co kształtuje ludzką tożsamość i jakie są granice ingerencji medycyny w ciało.

To historia znanego kierowcy rajdowego Ryszarda Johnesa, który w trakcie swoich brawurowych wyścigów co i raz ulega wypadkom. W miejsce utraconych kończyn i organów doktor Burton z Cybernetix Company wszczepia mu nowe - nierzadko pochodzące od ofiar jego wypadków. Sprawa komplikuje się, gdy Johnes "odziedzicza" od swoich dawców - kobiety i psa - ich osobowość. Pod względem prawnym problem się zapętla gdy po kolejnym z karamboli Ryszard przejmuje organy brata Tomasza, który był jego pilotem. Na dodatek okazuje się, że znany rajdowiec nie ma pieniędzy na zapłatę rachunków medycznych, a firma Cybernetix domaga się "praw własności do samozwańczego zespołu protez podającego się za Mr Johnesa".

Mecenas (ciekawy Wiesław Czołpiński) Johnesa, dostaje bezprecedensową sprawę. Najpierw dowiaduje się, że nie wiadomo czy jego klient istnieje naprawdę, bowiem "żyje ten, czyje organy, życiowo niezbędne, żyją. Miejsce, w którym one żyją, nie ma żadnego znaczenia". Następnie dochodzi do wniosku, że pod względem prawnym Ryszard Johnes częściowo jest ojcem swoich dotychczasowych bratanków i mężem swojej bratowej. Absurd? Takie rozważania początkowo nawet śmieszą. Podobnie jak pielęgniarki w foliowych workach na głowie, zamiast czepków, które licytują elektroniczne organy. To jednak pusty śmiech, bo początkowa farsa zamienia się w upiorną makabreskę.

W finałowej scenie na sali sądowej, którą bacznie obserwuje czujne oko niezawisłego, sprawiedliwego sądu z jednej strony mamy bezwzględnego prezesa (Krzysztof Bitdorf) i prawnika Cybernetixu (Błażej Piotrowski), z drugiej strony poskładanego z różnych części Ryszarda Johnesa. A ten po szeregu operacji zdaje się być bardziej ludzki niż na początku. Wcześniej sprawny fizycznie, ale bezrefleksyjny, żądny sławy i trofeów zmienił się co prawda w strzępek, ale za to człowieka bardziej emocjonalnego. Obserwowanie tej metamorfozy to niezwykłe doznanie. Brawurowo w tę rolę wcielił się Michał Jarmoszuk. Poskładane z rożnych części, zdekonstruowane ciało, zwielokrotniona psychika, wielogatunkowość i wielopłciowość jego bohatera to nieprawdopodobnie sprawna kreacja. Jednoczesna koordynacja ruchowa i dźwiękowa to niecodzienne widowisko, które na długo pozostaje w pamięci widza.

Taka nieco groteskowa historia rozgrywa się na tle w świetnie dopasowanej scenografii Marka Brauna i multimedialnych wizualizacji Wojciecha Kapeli. Mamy tu i tor wyścigowy, i kancelarię adwokacką, i gabinet terapeutyczny, szpital z trójwymiarowymi manekinami, sąd czy siedzibę firmy Cybernetix. Scena zmienia się dzięki sugestywnym projekcjom wyświetlanych na ekranach. Przestrzeń ciekawie uzupełniają upiorne maski, kostiumy bohaterów, światła i jazzowa muzyka Piotra Klimka.

Rzecz absolutnie godna polecenia.

Czytaj e-wydanie »

Zaplanuj wolny czas - koncerty, kluby, kino, wystawy, sport

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

T
Tomek
W dniu 04.01.2015 o 13:05, Zenon napisał:

W 1968 roku na powstał film w reżyserii Andrzeja Wajdy pt. "Przekładaniec" ze świetną główną rolą Bogumiła Kobieli.  Film ze scenariuszem Stanisława Lema na podstawie własnego opowiadania "Czy pan istnieje, Mr Jones?". Świetny film, ciekaw jestem czy dorówna mu sztuka wystawiana w BTL.

Panie Zenonie i jak wrażenia, bo nie wiem czy się wybrać ?

Z
Zenon

W 1968 roku na powstał film w reżyserii Andrzeja Wajdy pt. "Przekładaniec" ze świetną główną rolą Bogumiła Kobieli.  Film ze scenariuszem Stanisława Lema na podstawie własnego opowiadania "Czy pan istnieje, Mr Jones?". Świetny film, ciekaw jestem czy dorówna mu sztuka wystawiana w BTL.

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3