Czeremcha: Dżereła - Ukraińskie tradycje i transformacje

Redakcja
Na międzynarodową nutęKultura bez granic  Białowieża rozbrzmiała muzyką różnych kultur: polską, białoruską, żydowską, cygańską, tatarską, niemiecką, litewską, rosyjską oraz łemkowską. Już po raz dziewiąty odbyły się Białowieskie Integracje Artystyczne "Peretocze".
Na międzynarodową nutęKultura bez granic Białowieża rozbrzmiała muzyką różnych kultur: polską, białoruską, żydowską, cygańską, tatarską, niemiecką, litewską, rosyjską oraz łemkowską. Już po raz dziewiąty odbyły się Białowieskie Integracje Artystyczne "Peretocze".
Kolejny weekend z kulturą. Tym razem w Czeremsze można było poczuć na własnej skórze podlaski folklor powiązany z ukraińskimi zwyczajami.

Dżereła to po ukraińsku źródła. Dlatego organizatorzy imprezy sięgają do źródeł kultury tradycyjnej Podlasia, pokazują ją i starają się, aby przetrwała jak najdłużej.

Festiwal kultury jako "Dżereła" odbył się po raz trzeci, ale tak naprawdę, impreza jest kontynuacją Polsko-Ukraińskich Spotkań Muzycznych, jakie przez wiele lat odbywały się w Czeremsze.

Tym razem niestety nie dopisała pogoda.

- Zebrali się tu najbardziej wytrwali. Ci, którym bliska jest kultura i muzyka ukraińska - powiedział Andrzej Artemiuk, przewodniczący Związku Ukraińców Podlasia.

- Pozwólcie, że budu howoryti do was po swojomu. Istocznik, dżełała i siaja pohoda, maje sztoś z soboju wspólnoho - zwrócił się do zebranych marszałek Walenty Korycki, wicemarszałek województwa podlaskiego. Jako jedyny, ze sceny mówił w gwarze. - Urodziłem się i mieszkam w Proniewiczach koło Bielska Podlaskiego. Dlatego znam gwarę. Posługiwanie się nią nigdy nie było dla mnie problemem - twierdzi samorządowiec.
Na "Dżereła" przyjechali ludzie z odległych zakątków kraju oraz z najbliższych okolic. - Podoba mi się ta impreza - powiedziała nam Maria Szczołak z Czeremchy.

- Takie spotkania są bardzo potrzebne - uważa Anna Bociuk z zespołu z Czeremchy Wsi. - Ludzie przypominają sobie stare pieśni. Inaczej już dawno byłyby zapomniane, a szkoda by było.

Pewność, iż kultura tradycyjna nie zaniknie, można mieć także dzięki zespołowi "Ranok" z Bielska Podlaskiego.

- Śpiewam i tańczę od przedszkola. Lubię to robić. Oczywiście w przyszłości także chciałabym to robić - zapewnia Adrianna Szuj.

"Dżereła" to nie tylko śpiewy i tańce, ale także pokaz tradycyjnych obrzędów. Nina Jawdosiuk, Barbara Jakimiuk i Walentyna Klimowicz, członkinie zespołu z Dobrowody, przywiozły korowaje.

- Upiekłyśmy je u nas, w klubie. To są korowajczyki, dlatego takie małe - tłumaczy Walentyna Klimowicz.

- Gdzieś od dziesięciu lat, już nikt nie piecze korowaja na wesela, najwyżej na taki festiwal, jak "Dżereła", żeby ludziom przypomnieć, jak to kiedyś bywało - mówi Nina Jawdosiuk.

Czytaj e-wydanie »

Wideo

Komentarze 3

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

A
Ałła

Znaczit czyhunka na Hajnouku uże pre .

Z
Zsiul

Poplątane: ukrańskie Dżereła z kulturą tradycyjną i białoruskie Peretocze z kulturą opracowaną.

T
Tutejszy

Co ma piernik do wiatraka. Peretocze jest w Białowieży, a Dżereła w Czeremsze. Dwie różne imprezy. Dwie różne sprawy. O czym jest właściwie ten artykuł?

Dodaj ogłoszenie