Cząstka Podlasia - to trzeba zobaczyć

Jerzy Doroszkiewicz
Kadr z filmu: Cząstka Podlasia
Kadr z filmu: Cząstka Podlasia
Cząstka Podlasia to pierwszy amatorski film, jaki trafił do repertuaru białostockiego kina Helios w Galerii Alfa. Świat widział już podobne produkcje, ale jeszcze nikt nigdy nie pochylił się tak malarsko nad Podlaskiem.

O tradycyjnej fabule filmowej, ani jakimkolwiek walorze poznawczym, w rozumieniu kanałów telewizyjnych z pop-edukacją nie ma tu mowy. To raczej coś na kształt kilkudziesięciominutowego teledysku bez narracji. Raczej strumienia niezwykle pięknych obrazów, które widzom spoza regionu mogą wydać się niestety li tylko pięknymi widokami. Oczywiście - realizatorzy w wywiadach poprzedzających pokazy wyraźnie zaznaczyli, że nie jest to obraz krajoznawczy czy promocyjny, jednak anonimowość tak pięknych kadrów przy olbrzymim wysiłku włożonym w uchwycenie najczarowniejszych momentów odrobinę boli. Podejrzewam, że przeciętny gimnazjalista grający namiętnie w "Word of Warcraft" miałby spore trudności z odgadnięciem, gdzie z kamerą podróżowali Zdzisław Folga - fotograf z Łomży i Paweł Jankowski - filmowiec z Białegostoku. Równie ważnym współtwórcą magii owej "Cząstki Podlasia" jest Marek Kubik. Muzyk, który z powodzeniem zaangażował w oprawę dźwiękową rozlicznych przyjaciół, chóry, podkreślił niesamowity klimat wielu kadrów. Skojarzenia z trylogią Godfreya Reggio i Philipa Glassa oczywiście dostosowując do amatorskich możliwości filmowców są całkiem uzasadnione.

Sam układ zdjęć kojarzy się jednak z pewnym chaosem. Kluczem nie są tu ani pory roku, ani dnia czy nocy. Oczywiście mamy obowiązkową szeptunkę, polskich Tatarów, pątniczkę na Świętej Górze Grabarce. Gdzieś po kwadransie doskonale już orientujemy się, że osoby odpowiedzialne za obraz uwielbiają filmowanie cieków i zbiorników wodnych i kochają podglądać ptaki. Te motywy wracają niemal obsesyjnie. Ale czy ktoś w Poznaniu wie, ile gatunków ptaków można odnaleźć wiosną na terenach zwanych "polską Amazonką". Ale wiemy - miało być bez słowa komentarza. Tu rolę narratora pełni muzyka, która dopiero podczas scen kojarzących się ze zbiorami plonów z podniosłej przeradza się w dość rubaszną. Ktoś przewrażliwiony mógłby uznać ją za element pewnej satyry, ale widzów lekko otumanionych licznymi przelotami ptaków i snującymi się mgłami z pewnością przywraca do rzeczywistości.

Pięknie się ogląda "Cząstkę Podlasia" na dużym ekranie, z świetnie brzmiącą muzyką, ale wydaje się, że poddana sprawnemu oku i sercu wprawnego montażysty, może straciłaby na bajkowości, ale zyskałaby na sile przekazu. Kto wie, co jeszcze przygotują tak zdolni i pracowici autorzy - na pewno warto o nich pamiętać i śledzić ich pracę.

Czytaj e-wydanie »

Zaplanuj wolny czas - koncerty, kluby, kino, wystawy, sport

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

T
Tomasz

Piękne spojrzenie na Podlasie.

M
Marek

Kompletny chaos, fascynacja możliwościami lustrzanek i ich funkcją time-lapse. Podczas projekcji podkład muzyczny był za głośny. Jabłeczna, Grabarka w połączeniu z widokami z Carskiej Szosy mi nie do końca pasuje.

Jedyny plus to cena biletu - 10 zł.

Dodaj ogłoszenie