Czarował i wyłudzał kasę. Oszukane kobiety straciły ponad 8 tys. złotych

(mw)
Łukasz G. stanął przed sądem po tym, jak wyszło na jaw, że oszukał trzy kobiety. Zyskał na ich naiwności ponad osiem tysięcy złotych.
Łukasz G. stanął przed sądem po tym, jak wyszło na jaw, że oszukał trzy kobiety. Zyskał na ich naiwności ponad osiem tysięcy złotych.
Trzy kobiety dały się oszukać. Straciły ponad 8000 złotych. Łukaszowi G. grozi do 8 lat więzienia.

Dlaczego pan wyłudzał od tych kobiet pieniądze? - zapytał sędzia 23-letniego Łukasza, mieszkańca wsi niedaleko Suchowoli.

- Potrzebowałem na spłatę swoich długów, które zaciągnąłem u sąsiadów - odpowiedział oszust.

Przed białostockim sądem rejonowym chłopak przyznał, że ma ich ponad 60 tysięcy złotych! Zapytany, na co potrzebował tylu pieniędzy, nie pamiętał.

Łukasz G. stanął przed sądem po tym, jak wyszło na jaw, że oszukał trzy kobiety. Zyskał na ich naiwności ponad osiem tysięcy złotych.

- Chciałem zwrócić pieniądze, ale zostałem aresztowany - przekonywał sędziego.

Nie oszczędził nawet sąsiadki

Jedną z jego ofiar była 20-letnia Klaudia, poznana w pociągu w październiku ubiegłego roku. Szybko nawiązali dobry kontakt na tyle, że dziewczyna opowiedziała mu o rodzinnej tragedii. Ktoś brutalnie napadł na jej młodszą siostrę, a policja, z braku dowodów, umorzyła śledztwo. Rodzina uważa, że niesłusznie. Empatyczy Łukasz powiedział jej wtedy, że studiuje na ostatnim roku szkoły policyjnej w Szczytnie. I że zna warszawskiego prawnika, który specjalizuje się w tego typu sprawach.

Dziewczyna poznała 23-latka ze swoją matką. Kobieta przyniosła na spotkanie ksero akt sprawy i przelała na konto oszusta ponad tysiąc złotych.

- Dopiero po jakimś czasie dotarło do mnie, że dałam tyle pieniędzy kompletnie nieznanej mi osobie - żaliła się sędziemu matka Klaudii.

Łukasz G. był na tyle perfidny, że oszukał nawet swoją sąsiadkę, panią Zofię. Zaproponował, że może w jej imieniu zawozić białostockiemu adwokatowi pieniądze, potrzebne na prowadzenia sprawy, którą pani Zofia założyła innemu sąsiadowi. Kobieta zgodziła się.

- Nie chciała brać ode mnie żadnych pokwitowań, bo wierzyła mi na słowo - powiedział w sądzie.

Kobieta dała mu w sumie 1750 złotych. Pieniądze te do adwokata nie dotarły. Do kieszeni pani Zofii też nie wróciły.

Zgubne skutki romansu

Jednak najwięcej przez Łukasza straciła mieszkanka Węgorzewa. Dziewczyna zakochała się w Łukaszu. Zaprosiła go do rodzinnego domu. Po pięciu dniach romansu, chłopak zwierzył się jej, że w pociągu skradziono mu kartę policyjną. Wyrobienie nowej kosztuje kilka tysięcy, a on nie ma tyle pieniędzy. Dziewczyna bez zastanowienia dała mu 5,5 tysiąca złotych.

Łukasz G. przyznał się do wszystkiego. Teraz na głowie ma nie tylko spłatę zadłużenia. Wyrachowanemu oszustowi grozi teraz nawet do ośmiu lat pozbawienia wolności.

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

:
CYTAT(Ed @ 17.02.2009, 08:59)
NAIWNOŚĆ I GŁUPOTA TYCH LUDZI JEST PORAŻAJĄCA !!!! Nie wiadomo czy płakać czy śmiać się.


to prawda. zadziwiające...
E
Ed

NAIWNOŚĆ I GŁUPOTA TYCH LUDZI JEST PORAŻAJĄCA !!!! Nie wiadomo czy płakać czy śmiać się.

Dodaj ogłoszenie