https://poranny.pl
reklama

CLZ. Agata Awruk. Sie dzieje sie, czyli galeria z iPhona (zdjęcia)

Jerzy Doroszkiewicz
CLZ> Agata Awruk - Sie dzieje sie
CLZ> Agata Awruk - Sie dzieje sie fot. Jerzy Doroszkiewicz
Zapomniane frytki w piekarniku, zniszczony kosz do koszykówki, ale i krew na trotuarze. Agata Awruk dokumentuje życie iPhonem w sposób, który zaciekawia nie tylko wielbicieli Instagrama. Pokazuje swoje prace w Centrum im. Ludwika Zamenhofa.

Portrety, przestrzenie, banalne dla innych detale uwiecznia telefonem. Bo skoro społeczeństwo nabrało rozpędu, tak zwana estetyka zdjęć momentalnych nabrała znaczenia sztuki. Wszystko i tak przecież zależy od osoby, która decyduje o zapisaniu obrazu w cyfrowej pamięci smartfona.

- Moje robienie zdjęć zaczęło się od Instagrama, kiedy uruchomiłam aplikację, zaczęły się pierwsze zdjęcia - wspomina Agata Awruk. - Przez pryzmat patrzenia na inne zdjęcia na Instagramie, bardzo dużo się nauczyłam.

I to właśnie dzięki temu serwisowi społecznościowemu dostała propozycję aż z Włoch. Mediolański Brutofanzin wydał jej książkę fotograficzną „Rest under my glory”.

- To zdjęcia z pogranicza brutalności, jakby opierały się na takiej punkowej, brudnej sferze życia - opowiada Awruk. - Ludzie lubili moje zdjęcia, nawiązały się kontakty, były wystawy i fotoksiążka.

Na ekspozycji „Sie dzieje sie” zgromadziła 34 zdjęcia z ostatnich kilkunastu miesięcy. - To moje najbliższe otoczenie, rodzina, moje miejsca i przestrzenie w Białymstoku, ale też i życie z którym każdy może się utożsamiać - wyjaśnia fotografka. Stawia na kompozycję, kontrast, nadając znaczenie najbardziej banalnym przedmiotom, jak choćby zapomniany lep na muchy. - Tematem zdjęcia może być wszystko - mówi z entuzjazmem Agata Awruk. - Ten lep akurat wisiał w bardzo starym domu latem. Można wręcz poczuć upalny klimat.

Podczas wernisażu jedna z uczestniczek głośno komentowała niepozorną fotografię dłoni z brakującymi palcami.

-Tak, na tym zdjęciu jest ręka dziadka Pauliny, który mieszka w Waliłach - potwierdza Awruk. - Wszystkie fotografie to zapis mojego otoczenia. W końcu potoczne powiedzenie „sie dzieje sie” zobowiązuje. Ale może być też potraktowane jako zachęta do zwyczajnej ludzkiej uważności. - W życiu ważne jest wszystko - balonik, zapomniane frytki w piekarniku - mówi Agata Awruk. I rzeczywiście - intensywnie żółte frytki, które ktoś zapomniał wyjąć albo dojeść, wyglądają jak rasowa martwa natura. A jednocześnie stanowią zapis chwili. Zdjęcie momentalne. Innym zapisem jest krwawa plama na chodniku. Fotografia powstała przed jednym z klubów przy ulicy Lipowej.

quiz

Co wiesz o lekkiej atletyce? Sprawdź się w QUIZie o królowej sportu

1/12

Które dyscypliny w ramach pięcioboju lekkiego kobiet, nie występują w pięcioboju męskim?


Ale na osiedlu Wygoda, gdzie mieszka, też można wypatrzyć coś zwykłego, co może wydać się przemyślaną kompozycją. Wszystko zależy od sposobu patrzenia. Stary kosz do koszykówki wpadł jej w oko podczas jednego ze spacerów. - Porwała się siatka i bardzo ładnie to wyglądało - mówi Awruk. I sporych rozmiarów zdjęcie wygląda w galerii CLZ niemal apokaliptycznie. - Najpierw wykorzystywałam filtry z Instagrama, ale kiedy trzeba było wydrukować moje zdjęcia w większym formacie, użyłam Photoshopa - zdradza kulisy powstawania ekspozycji Awruk. Ale obecność na Instagramie poleciłaby chyba wszystkim zainteresowanym samodoskonaleniem, nie tylko zdobywaniem popularności.

- Fotografujcie, bo wszystko jest tematem - zachęca swoich naśladowców. Bo jeśli to pięknie pokażecie, to można zamienić zwykłe życie w sztukę? Tak, ale przecież to wiemy nie od dziś. - Trzeba zwracać uwagę na wszystko, co się dzieje wokół nas bez względu na wiek - mówi Awruk. - Widzieć te małe rzeczy, które też są piękne, a dopiero przez pryzmat tego jak ktoś nam je pokaże - możemy je zauważyć. Teraz jest taki pęd, wszyscy lecą na łeb na szyję, z komórką w ręku i tego nie widzą.

Zatem warto przyjść do CLZ i zobaczyć jak z zapisu własnego życia zrobić trochę sztuki. Koniec wystawy - 3 czerwca 2018 roku

Wróć na poranny.pl Kurier Poranny