Ciekawostki o serialu "Wielka Woda" opowiedziane przez twórców i aktorów. Serial o Wrocławiu od dziś można oglądać na Netflix [FILM]

Nadia Szagdaj
Nadia Szagdaj
Producentka opowiada, że w scenach kręconych w zalanym mieszkaniu budowane były specjalne baseny na wodę, a lokacje były dobierane tak, by stropy wytrzymały dodatkowy ciężar wody.
Producentka opowiada, że w scenach kręconych w zalanym mieszkaniu budowane były specjalne baseny na wodę, a lokacje były dobierane tak, by stropy wytrzymały dodatkowy ciężar wody. Bartosz Kaczmarek / materiały producenta
Jak ponownie "zalać" Wrocław na potrzeby serialu? Co o scenach powodzi sądzą sami powodzianie, którzy w nich zagrali? I najważniejsze, czy "Wielka Woda" będzie mieć tylko jeden sezon? Zapytaliśmy o to twórców i aktorów, którzy zdradzili nam ciekawostki, z jakimi warto zapoznać się przed obejrzeniem serii. Premiera już dziś!

Serial "Wielka Woda" okazał się nie lada wyzwaniem, bo miasto trzeba było ponownie "zalać".
- Nie chcielibyśmy iść w stronę żeby aktor szedł po suchej ulicy, a my dołożymy wodę za pomocą efektów komputerowych. To był koncept wypracowany ze scenografem, reżyserem czy operatorem, a każda scena była traktowana indywidualnie - mówi producentka serialu, Anna Kępińska. Producentka opowiada, że w scenach kręconych w zalanym mieszkaniu budowane były specjalne baseny na wodę, a lokacje były dobierane tak, by stropy wytrzymały dodatkowy ciężar wody. - Woda musiała mieć dodatkowo odpowiedni kolor. Nie mogła być czysta, musiała wyglądać realistycznie - podkreśla Anna Kępińska.

Inaczej sprawa miała się w przypadku scen na zalanych ulicach. Producentka zdradziła nam, że kadry z powodzi kręcone były na odtworzonych, wybudowanych na nowo i zalanych wodą ulicach. Jedną z takich instalacji wybudowano w Srebrnej Górze.

Spory udział w tworzeniu specyficznego klimatu historii "Wielkiej Wody" miały nie tylko dekoracje ale również ludzie. W przypadku wrocławskiej historii - statyści i epizodyści.

- Wrocławianie oddawali serce tej historii i dzielili się z nami swoimi powodziowymi wspomnieniami czy spostrzeżeniami - wspomina Bartłomiej Ignaciuk, jeden z reżyserów serialu. - Dlatego też zależało nam by wrocławianie pierwsi mieli okazję zobaczyć ten obraz, bo traktuje o nich. Taka była idea, by prapremierę zorganizować właśnie we Wrocławiu.

Wśród wielkoformatowych gwiazd, w rolę Jaśminy Tremer - głównej, kobiecej bohaterki "Wielkiej Wody" wcieliła się Agnieszka Żulewska. Aktorka twierdzi, że w roli czuła się "pięknie".

- To zadanie było duże, piękne i dało mi możliwości, których wcześniej nie dostawałam - ocenia.

Aktorka nie ukrywa, że rola hydrolożki, którą gra w "Wielkiej Wodzie" sprawiła jej z pewnych względów szczególną przyjemność.

- Kobieta w grupie facetów. To było przyjemne "dyktować" im warunki - przyznaje Agnieszka Żulewska.

Matkę Jaśminy gra w "Wielkiej Wodzie" Anna Dymna. Aktorka wspomina, że najtrudniej było jej przyzwyczaić się do ciężkiej charakteryzacji, którą musiała codziennie na sobie nosić.

- Po raz pierwszy upakowana w gąbki myślałam tylko o tym, jak skorzystam z toalety - żartuje.

Anna Dymna dodaje, że postać byłej śpiewaczki operowej, Leny Tremer, jest skomplikowana pod wieloma względami.

- Kobieta ta woli umrzeć w zatopionym mieszkaniu niż z niego wyjść i stawić czoła rzeczywistości - pokazać się sąsiadom po tym jak przytyła, czy się zestarzała. To niestety dylemat, który dotyka wielu aktorów - podkreśla. - Ja też często słyszę, że byłam kiedyś taka młoda i ładna. I jak to się w ogóle stało, że się zestarzałam. Jest to więc ważne spojrzenie na bardzo aktualny dziś problem, jakim jest kultywowanie wiecznej młodości.

O serialu "Wielka Woda" można też powiedzieć coś, co dla samych mieszkańców ma niebanalne znaczenie. Tym razem role się bowiem odwróciły, a miasto, które zazwyczaj gra inne miasta, w końcu odegrało... siebie. Mało tego! W jednej ze słynniejszych scen, które mogliśmy zobaczyć już w trailerze, woda wlewająca się do przejścia podziemnego wypełniła prawdziwe podziemie - w Warszawie.

- Spotkałam się z takim stwierdzeniem, że w końcu Wrocław gra sam siebie, a nie inne miasta - potwierdza Anna Kępińska. - To dla mnie bardzo istotne, że oddałam coś temu miastu, jako Wrocławianka, która już tu nie mieszka.

Jan Holoubek, także reżyser "Wielkiej Wody" odnosi się w swoich wypowiedziach do światowego formatu premiery. W końcu seria o Wrocławiu zostanie obejrzana przez widzów w 190 krajach.

- Główne obawy reżysera to czy historia "zażre", czy nie będzie nudny. My Polacy mamy własne spojrzenie na tę historię. Martwimy się, że źle wypadniemy, szczególnie wizualnie w oczach innych Państw. Ale nie oszukujmy się, mówimy o czasie transformacji i nie ma co się oszukiwać, że wciąż był to świat pełen "zapyziałości". Myślę, że widzowie zagraniczni z kolei oczekują po prostu dobrej historii i wyrazistych bohaterów - sądzi reżyser.

Serial "Wielka Woda" dostępny jest na platformie Netflix od 5 października. Nie wiadomo czy pomysł doczeka się kontynuacji, ale jak wszyscy wiemy, użytkownicy Netflixa je lubią. Być może zatem nie jest to ostatnie słowo twórców serii o Powodzi Tysiąclecia we Wrocławiu.

Producentka opowiada, że w scenach kręconych w zalanym mieszkaniu budowane były specjalne baseny na wodę, a lokacje były dobierane tak, by stropy wytrzymały dodatkowy ciężar wody.

Ciekawostki o serialu "Wielka Woda" opowiedziane przez twórc...

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Materiał oryginalny: Ciekawostki o serialu "Wielka Woda" opowiedziane przez twórców i aktorów. Serial o Wrocławiu od dziś można oglądać na Netflix [FILM] - Gazeta Wrocławska

Komentarze 9

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość
To jest superprodukcja? Dno i kilo mułu. Więcej emocji jest w jednym odcinku Chicago PD, niż tu w całym serialu. Na siłę ktoś próbuje wykreować słabą produkcję. Wicewojewoda który nic nie może ( chłopek roztropek ), szef Policji to głupek, wojskowi jak bezmyślne trepy a pani hydrolog... No to jest dopiero ciekawy przykład Shizofremi. Jak horągiewka na wietrze. Nie ma pokazanego momentu zalania centrum, walki o Ostrów, hronologia jest spieprzona, bo Kozanów zaczęło zalewać w sobotę nie niedzielę. Dnoo.
G
Gość
Lipa ten serial oglądałem wczoraj, zero emocji a jestem z Wrocławia i widziałem powódź
I
Ipip
6 października, 6:00, Gość:

Ten serial nie pokazuje powodzi w 1997, jest przerysowany i tyle

To zawsze jest subiektywna ocena. Znam takich, którzy widzą ten film raptem jako malutki wycinek tego co się działo

I
Ipip
Dlaczego zmienili nazwę łany na Kęty? Przecież wszyscy amnezji nie mamy.
G
Gość
Genialny serial.👍
G
Gość
Jest MEGA. Warty obejrzenia! I przypomnienia sobie tej tragicznej historii.
G
Gość
Jako historia, która się dzieje podczas powodzi, serial jest nawet niezły. Fajnie było zobaczyć kilka kadrów z Wrocławia, nawet jeśli upamiętniający tragiczny przecież czas.
K
Kinga Warchoł
Warto zobaczyć serial. Polecam!
G
Gość
Ten serial nie pokazuje powodzi w 1997, jest przerysowany i tyle
Wróć na poranny.pl Kurier Poranny
Dodaj ogłoszenie