Choroszcz: Trzy pomniki Lenina w jednej miejscowości

Alicja Zielińska
31 marca 1944 roku. Zdjęcie zrobione przez wycofujących się z  Choroszczy Niemców.
31 marca 1944 roku. Zdjęcie zrobione przez wycofujących się z Choroszczy Niemców. Archiwum
Udostępnij:
Jak Sowieci weszli do Polski po 17 września 1939 roku, to zaczęli masowo stawiać pomniki Lenina, jako symbol swojej władzy. Pomniki produkowano w Białymstoku na rogu ulicy Krakowskiej i św. Rocha, w budynku po szpitalu dermatologicznym.

- Choroszczy przypadły aż trzy Leniny - opowiada Jan Adamski.

Najbardziej okazała figura Lenina stanęła w rynku, na cokole pomnika postawionego w 1934 roku dla uczczenia poległych w walkach o wolność Polski, w 15 rocznicę odzyskania niepodległości.

Drugi Lenin znajdował się w miejscu, gdzie obecnie jest sklep przy przystanku autobusowym, a trzeci na terenie szpitala psychiatrycznego, razem ze Stalinem - opowiada Jan Adamski. - Postument pod Lenina w rynku musiał zostać dodatkowo obudowany cegłami, ponieważ cokół pomnika Niepodległości był za wąski dla wodza rewolucji październikowej.

Po 17 września w Choroszczy rozlokowała się 7 dywizja pancerna. Na terenie szpitala psychiatrycznego Rosjanie postanowili urządzić wojennyj gorodok.

W dramatycznej sytuacji znalazło się ok. 2 tys. pacjentów (900 znajdowało się w szpitalu, a ok. 1100 przebywało na opiece u okolicznych gospodarzy. W grudniu 1940 roku rozpoczęto likwidację oddziałów. Pacjentów wywieziono w głąb Związku Radzieckiego.

Jak pisze dr Tadeusz Borowski w broszurze o historii szpitala, chorych wywożono trzema pociągami, potem poszczególne części składów wagonów były odłączane i kierowane w różne strony, m.in. do Riazania, Kurska, Dniepropietrowska. W cięższym stanie, nie nadający się do transportu zostali umieszczeni w budynku plebanii przy kościele parafialnym, którą zamieniono w szpital. Znajdowało się tam od 70 do 100 pacjentów.

Represje nie omijają też lekarzy pracujących w szpitalu. Aresztowany zostaje dyrektor dr Stanisław Deresz. Mimo namawiania go, by ze względu na grożące mu niebezpieczeństwo wyjechał, pozostał, odpowiadając, że nie zostawi chorych. Trafił do więzienia w Grodnie i ślad po nim zaginął.

Dr Janina Bernasiewicz została zesłana do łagrów. Udało jej stamtąd wydostać w wyniku amnestii obejmującej Polaków po agresji Hitlera na Związek Radziecki. Przemierzyła szlak wojenny z armią Andersa. Jej mąż doktor Włodzimierz Bernasiewicz nie przeżył śledztwa NKWD w białostockim więzieniu.

Z kolei doktor Omiljanowicz trafił do sowieckiej niewoli, przebywał w obozie w Starobielsku i następnie podzielił los innych polskich oficerów, został zamordowany strzałem w tył głowy w lochach NKWD w Charkowie.
Drugi wojennyj gorodok Sowieci wybudowali niedaleko Choroszczy, w lesie w Nowosiółkach. Było to sześć piętrowych budynków.

Po wycofaniu się Sowietów Niemcy przeznaczyli jej na magazyny, a w 1944 roku, kiedy uciekali znowu przed Rosjanami, podpalili. Po wojnie resztki budynków zostały rozebrane.

Lenin panował w Choroszczy do 1941 roku. Jak weszli Niemcy, to kazali miejscowym Żydom zwalać pomniki. Zebrano mężczyzn w rynku, zawiesili postronki i ściągali po kolei figury wodza rewolucji październikowej.

Wśród starszych mieszkańców Choroszczy przetrwała opowieść o kobiecie, która tłukła Lenina. Waliła go kilofem z całych sił. Niemcy fotografowali, i pytali zdziwieni, skąd u niej tyle złości. A ona, że to za tę owsiankę, którą musiała jeść podczas okupacji sowieckiej.

W 1941 roku w opuszczonym przez Armię Czerwoną szpitalu Niemcy urządzili obóz dla jeńców radzieckich. W skrajnie trudnych warunkach zmarło tam z głodu i wycieńczenia ponad 7 tys. osób. Są pochowani w zbiorowych mogiłach na cmentarzu przy polnej drodze koło Żółtek. Natomiast ok. stu pacjentów leczonych w szpitalu i ponad 550 osób przebywających u gospodarzy w okolicy hitlerowcy rozstrzelali w lesie w Nowosiółkach.

W 1944 roku Sowieci powrócili do Choroszczy.

- Jako pięcioletni chłopiec dopuściłem się nawet sabotażu wobec Rosjan - mówi Jan Adamski. - Był już 1946 rok, szkoła jeszcze mieściła się w klasztorze, mieszkaliśmy u państwa Wilczyńskich, gdyż w naszym domu wciąż kwaterowali Rosjanie.

I pamiętam, kiedyś tam zajrzałem, zobaczyłem na etażerce leżące legitymacje z czerwonym sierpem i młotem. Wiedziałem, że to ruskie. Uczniowie akurat wracali ze szkoły, więc zacząłem je wyrzucać przez okno.

Zauważył to sowiecki żołnierz, przybiegł zaraz i pistolet przystawił mi do głowy, gotów strzelać. A na to mój ojciec z krzykiem do niego, że do dzieciaka z bronią, czemu nie pilnował, skoro to takie ważne. I jakoś rozeszło się po kościach.

Sowieci stacjonowali w Choroszczy jeszcze długo po zakończeniu wojny, aż do 1947 roku.

Czytaj e-wydanie »

Nieruchomości z Twojego regionu

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Więcej informacji na stronie głównej Kurier Poranny
Dodaj ogłoszenie