Chodziła do przychodni, przeszła operację, dopiero stomatolog jej nie przyjął. Studentka od dwóch lat nie miała ubezpieczenia

Adrian Kuźmiuk
Jak to możliwe, że córka nie ma ubezpieczenia, skoro córka jest studentką i nawet niedawno miała operację finansowana przez NFZ - pyta mówi Wiesława Ślączka-Byculewicz.
Jak to możliwe, że córka nie ma ubezpieczenia, skoro córka jest studentką i nawet niedawno miała operację finansowana przez NFZ - pyta mówi Wiesława Ślączka-Byculewicz. Fot. Wojciech Oksztol
Stomatolog nie przyjął mojej córki twierdząc, że nie ma ubezpieczenia - mówi Wiesława Ślączka-Byculewicz. - Jak to możliwe, skoro córka jest studentką i nawet niedawno miała operację finansowana przez NFZ.
Z dnia na dzień dowiedziałam się, że moja córka jest nieubezpieczona od dwóch lat – mówi Wiesława Ślączka-Byculewicz.
Z dnia na dzień dowiedziałam się, że moja córka jest nieubezpieczona od dwóch lat – mówi Wiesława Ślączka-Byculewicz. Fot. Wojciech Oksztol

Z dnia na dzień dowiedziałam się, że moja córka jest nieubezpieczona od dwóch lat - mówi Wiesława Ślączka-Byculewicz.
(fot. Fot. Wojciech Oksztol)

Nasza Czytelniczka próbowała to wyjaśnić zarówno w Narodowym Funduszu Zdrowia jak i w ZUSie. Dopiero nasza interwencja przyniosła rezultaty.

Pani Wiesława jest emerytką. Jej córka od kilku lat studiuje na Uniwersytecie w Białymstoku. Do tej pory żadna z nich nie miała problemu z ubezpieczeniem. Aż do felernej wizyty u stomatologa.

- Córka wróciła od dentysty i powiedziała, że jej nie przyjął - opowiada zdenerwowana pani Wiesława. - Bo podobno nie jest ubezpieczona!

Co najdziwniejsze przychodnia od dłuższego czasu zajmowała się pacjentką. Podczas przedostatniej wizyty, dwa miesiące temu, nie było jeszcze żadnego problemu.

- Jak to możliwe, że córka jest nieubezpieczona? - pyta pani Wiesława. - Przecież jest studentką i nie ukończyła 26 lat. Powinna mieć ubezpieczenie zdrowotne jako członek naszej rodziny.

Od urzędu do urzędu

Aby wyjaśnić całe to zamieszanie nasza Czytelniczka udała się do Narodowego Funduszu Zdrowia. Tak jej poradziła pani stomatolog. Tam jednak nie dowiedziała się niczego konkretnego.

- Nie dość, że przyjmująca mnie pani była nieuprzejma i zajęta własnymi sprawami, to odesłała mnie do ZUSu - opowiada pani Wiesława. - Nie wyjaśniła dlaczego moja córka nie ma ubezpieczenia zdrowotnego.

Dlatego też nasza Czytelniczka wybrała się do kolejnego urzędu.

- W ZUSie powiedzieli mi, że NFZ powinien mieć jakąś adnotację o ubezpieczeniu córki - mówi pani Wiesława.

Dwa lata nieubezpieczona?

Dostała też zaświadczenie, że pobiera emeryturę i z tego tytułu została zgłoszona do ubezpieczenia zdrowotnego. Podobnie jak członkowie rodziny, do których należy też córka. Jak się okazało i tego zaświadczenia nie przyjął stomatolog.

- Po raz kolejny musiałam jechać do narodowego funduszu i wyjaśniać tę sprawę - mówi.

Dowiedziała się wtedy, że jej córka przez dwa lata nie miała ubezpieczenia.

- Jak to możliwe, skoro pod koniec marca była operowana? - pyta wzburzona. - Jeśli to prawda, to chyba zostałabym obciążona jakimiś kosztami.

Bo rodzic nie zgłosił do ubezpieczenia

Zwróciliśmy się do NFZ z prośbą o wyjaśnienie tej zawiłej sytuacji.

- W rozumieniu obowiązujących przepisów córka pani Wiesławy nie była ubezpieczona, ponieważ tego obowiązku nie dopełnił rodzic - odpowiada Adam Dębski, rzecznik Narodowego Funduszu Zdrowia. - Każdy powinien pamiętać, aby w momencie tak zwanego nabycia tytułu do ubezpieczenia, czyli np. podjęcia nowej pracy, zgłosić do ubezpieczenia uczące się dzieci do 26 roku życia.

Dębski tłumaczy, że takie formalności załatwia się w dziale kadr w miejscu pracy. Natomiast rodzice na emeryturze lub renciści powinni załatwić to w ZUSie.

Dziecko zgłosisz do ubezpieczenia w dziale kadr lub w ZUSie

- Dopiero poświadczenie ubezpieczenia dziecka, czyli wpis do książeczki rodzinnej albo odpowiedni druk z ZUS pozwala na bezpłatne korzystanie z usług lekarza.

Dębski zapewnia, że problem pani Wiesławy został już załatwiony.

Wideo

Komentarze 4

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

g
grzennio
Kochany NFZ i ZUS. Są to instytucje, w których urzędnik nie wie wiele więcej od tego jaki ma kolor kafelków w ubikacji.
Kwitki, papierki, druczki. Pilnują ich wypełniania i dostarczania a potem do niszczarki to
Obywatelu, nieważne jak dawno się urodziłeś, przypomnij o sobie w ZUSie i w NFZcie! Oni zapominają, mają słabą pamięć. Na pamięć dobry jest koniaczek i bombonierka. Zanoś je swojemu urzędnikowi raz w miesiącu to pamiętać o Tobie będzie.
F
Fredzio
Ja miałem lepszą przygodę. Chciałem sobie wyrobić karte europejską gdyż wyjeżdżałem za granicę podczas wakacji. Pan w NFZ stwierdził, że nie ma mnie w bazie NFZU od 1999 roku - czysta karta jednym słowem. Zawsze byłem ubezpieczony przez zakład pracy matki i wpisany do książeczki. W tym okresie ani nikt się nie przeprowadzał, ani nie zmieniał pracy. Potrzebne w takiej sytuacji okazało się zaświadczenie z miejsca zakładu pracy, który ubezpiecza, że odprowadzane są składki do ZUS. Dodam, że w tym okresie leżałem 3 razy w szpitalu, więc nie wiem na jakiej podstawie byłem leczony. Rok temu brat próbował wyrobić kartę europejską to również go nie było w bazie - jednym słówem burdel. NFZ twierdzi, że to wina ZUSU, ZUS, że to wina NFZ, a jeżeli NFZ zaprzecza to ZUS zwala winę na zakład pracy, z tym tylko, że zakład pracy pokazywał potwierdzenia przesyłania składek itp. Jednym słowem ZUS i NFZ to jeden wielki burdel.
m
malecky
To to pikuś. Moi rodzice od kilku lat mają "sprawę w toku" w ZUSie odnośnie wyliczenia podstawy do składek emerytalnych. Firma która była płatnikiem ich składek miała pożar i wszystkie papiery szlag trafił. ZUS u siebie nie znalazł potwierdzenia na składki emerytalne z kilkunastu lat, wszelkie papiery jakie w domu były zarządali do wglądu i od dwóch lat śłuch po tym wszystkim zaginął. Można pracować całe życie i dzięki niekompetencji bandy urzędasów na starość gryźć glebę... Przykre :/
r
rym
W sumie ja się nie dziwie bałaganowi w ZUS
Swego czasu zgłosiłem córkę do ubezpieczenia jako członka rodziny ( na początku REFORMY w ZUS)
po paru latach zmieniając miejsce zamieszkania składając dokumenty w ZUS nie byłe w stanie sprawdzić czy córka jest ubezpieczona bo Pani w okienku powiedziała iż z powodu ochrony danych osobowych nie może mi udzielić takiej informacji gdyż ktoś inny ubezpieczył córkę ( pewnie zakład pracy żony ) ale takiej informacji nie otrzymałem.A moje zgłoszenie nie zostało zarejestrowane ani odrzucone. Właściwie z zoną się tym nie przejmujemy .Obrazuje to tylko obraz reformy która przypomina babcine REFORMY ( długie i dziurawe)
Dodaj ogłoszenie